Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Miszmasz o złodziejstwie, zbrodni i kulturze… języka!
Miszmasz o złodziejstwie, zbrodni i kulturze… języka! poniedziałek, 25 Luty 2013, godz. 15:05

Niejednokrotnie już na tym blogu postawiłem prokuratorowi rejonowemu – Jerzemu Utracie, zarzut „adwokatowania” lokalnej mafii. Oczywiście nie bez powodów i bez dowodów… Mając świadomość, że nastąpi reakcja… Niestety, dzisiaj wiem, iż „adwokat” wadowickiej mafii też miał świadomość, że jego reakcja mogłaby mieć różne skutki i niekoniecznie pozytywne dla prokuratorskiej togi…

Również niejednokrotnie postawiłem też tutaj zarzut budżetowego złodziejstwa mafijnym strukturom okupującym wadowicki ratusz i budżet gminy! Wielokrotnie potwierdzany dowodami. I tu był odzew…
Jeden z czołowych uczestników budżetowego złodziejstwa, od około osiemnastu lat wykorzystujący zajmowane stanowisko i pełnione funkcje oraz kolesiostwo z politykami, w tym przede wszystkim z „zuchem” Waldkiem, do niekorzystnego wydawania budżetowych środków na chyba jedyną (?) w gminie remizę oraz wożenia swojego zadku, dla swojej prywaty samochodem tej remizy na koszt podatników, z drugim przedstawicielem układu, opłacanym godną pensją kierownika prowadzącego „punktowane”
(w mojej ocenie – szemrane) interesy „spółki” Wadowiana na majątku gminy (m.in. w budynku ratusza), którzy w formie księżej homilii zawnioskowali – a Rada Miejska przyjęła – uchwałę o… ściganiu „krytyków” budżetowego złodziejstwa…

Niestety, ale tylko na uchwale się zakończyło!
Czy dlatego, że świadomość burmistrza, któremu zlecono wykonanie „zadania”, równa jest świadomości „adwokata” w prokuratorskiej todze?

Że przecież „krytycy” nie dosyć, iż nie staną przed sądem z pustymi rękami, to jeszcze i tego, że mają z czym stanąć przed obliczem Temidy! Wszak kto jak kto, ale właśnie burmistrz ma pełną wiedzę o ogromie tego budżetowego złodziejstwa! Oraz właśnie świadomość, że nie on sam!
Mają tę wiedzę również podlegli burmistrzowi urzędniczy wadowickiego folwarku, którzy od dawna przejrzeli na oczy i mając gwarancję pełnej dyskrecji dzielą się swoją wiedzą, która po prostu uczciwych ludzi uwiera już do szpiku kości…
Mało tego…
Burmistrz ma również świadomość, że z każdym dniem przybywa w jego otoczeniu liczba osób, które
– gdy dojdzie do „finału” – nie mają zamiaru dzielić losów pana P., złożonego przez sprawców budżetowego złodziejstwa na „ołtarzu ofiarnym” przy remoncie II etapu ul. Karmelickiej… I nie chcą – jak pan P. – i iść „na dno” niczym Tytanic… Nawet razem z apodyktycznym pracodawcą, pod którego przymusem przykładali swoje ręce do okradania gminnego budżetu!

A przecież historia potwierdza, że wszystko co „piękne” nie trwa wiecznie…

I musi nadejść ten dzień, w którym zakończy się nie tylko „adwokacka” ochrona przez rżnącego jeszcze głupa „chłopca” w prokuratorskiej todze, ale też trzeba będzie do jednego grosza rozliczyć zasadność wydatków z gminnego budżetu!
I nie odbędzie się to w zaciszu gabinetów przy Rynku, czy ul. Żwirki i Wigury, ale jeżeli już do tego dojdzie, to na sądowej sali, nie tylko w obecności licznych przedstawicieli największych mediów ogólnopolskich (o co zadbam osobiście!), ale przede wszystkim w obecności trudnej dzisiaj do obliczenia liczby świadków, w tym spoza granic naszego kraju, którzy już zgłosili się do mnie z deklaracjami złożenia zeznań, ale tylko przed sądem, a nie przed „adwokatem” mafii w prokuratorskiej todze, który mógłby je (zeznania) przerobić na papier toaletowy!

I nie mam też wątpliwości, że powstanie z tego procesu materiał filmowy, równy filmowi Sylwestra Latkowskiego – „Człowiek z lasu”, którym Autor pokazuje powiązania lokalnych władz, biznesu i wymiaru sprawiedliwości w Świętokrzyskiem.
Z tym wyjątkiem, że ten nasz obraz zapewne otworzy odeszła już do historii szmata z ratusza, ta o deklarowanej wierności Janowi Pawłowi II, o którym w książce Piotra Szumlewicza – „Ojciec NieŚwięty”
, napisano, że był człowiekiem, który tuszował skandale pedofilskie, chronił oszustów, współpracował z krwawymi reżimami, kwestionował prawa mniejszości i wspierał dyskryminację kobiet.
Dlatego już dawno informowałem, że deklaracja wadowickiego samorządu była naprawdę godną i rzeczywistą zarówno w treści jak i w uczynkach obydwu tych podmiotów!

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nazywając złodziejstwo po imieniu, brutalnie, często nawet bardziej dosadnym, niezbyt wyrafinowanym językiem, aby… dotarło, napotykam na sprzeciw środowisk, które kładą nacisk na… kulturę. Szkoda tylko, że na kulturę brutalnego słownictwa, którego w wielu przypadkach nie sposób tu uniknąć, a nie tę rozumianą przez pryzmat piękna sztuki i otoczenia…
Domyślam się, iż to może dlatego, że właśnie językiem „piękna” mówią dzisiaj m.in. obrońcy kościelnych pedofilów, którzy zbrodnie popełniane na Braciach Chrystusa Najmniejszych przez patologicznie zdegenerowanych kościelnych bandytów, kulturalnie nazywają „… niestosownymi zachowaniami wobec dzieci”?

Niestety, jak tak nie potrafię!
Uważam bowiem, że zbrodnię powinno nazywać się zbrodnią, złodziejstwo – złodziejstwem, a ochronę przestępczej działalności pospolitych bandytów i złodziei, wyłącznie w imię „współpracy” i nietykalności na szczeblu układów rządzących, najczęściej samorządowo-kościelnych, przez przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, świadomym bandytyzmem, popełnianym na Konstytucji i obowiązujących te organy – przy orzekaniu – Ustawach.
I rozumieją to tylko Ci, którzy już sami bądź ich dzieci… albo wpadli w tryby kościelnej machiny pedofilskiej, albo w nieuczciwe tryby szeroko pojętego wymiaru „sprawiedliwości”.

Dlatego naprawdę nikomu nie życzę żadnej z tych „przygód”, ale…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT