Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » SSLW RP O/KRAKOWSKI » mjr pil. Zygmunt Jaeschke…
mjr pil. Zygmunt Jaeschke… sobota, 15 Marzec 2014, godz. 12:10

Na Błoniu mieli swoją paczkę: brat Tadzik, najmłodszy z całej grupy, bracia Lesław i Zygmunt Jaeschke, Wacek i Bronek Safarowie, Zbyszek Chabasiewicz i Zbyszek Kozłowski. Wszyscy byli uczniami różnych klas przemyskich szkół średnich a najstarszy z nich, Bronek Safar, od roku był już absolwentem l Państwowego Gimnazjum im. J. Słowackiego. Czesław Błaszyk  – rocznik 1921 – syn starszego posterunkowego Policji Państwowej Andrzeja Błaszyka i Józefy Kmieciak, po ukończeniu 6 klasy w Publicznej Szkole Powszechnej A. Mickiewicza zaczął uczęszczać do Gimnazjum im. prof. K. Morawskiego na Zasaniu. Począwszy od klasy 1 należał do Szkolnego Koła Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Gdy 7 września 1939 r. rozpoczęły się naloty Luftwaffe na Przemyśl ojciec doradził mu, by uciekał z kolegami na wschód, bo nadchodzą Niemcy i w mieście robi się coraz niebezpieczniej.
Nie było na co czekać. Czesiek porozumiał się ze Zbyszkiem Chabasiewiczem, skrzyknął pozostałych kolegów i 8 września około północy wyszli z Przemyśla pożegnawszy się z rodzinami, sąsiadami i szkolnymi koleżankami. Na drogę wzięli po bochenku chleba, parę groszy i po jednej koszuli na zmianę. Dziewiątego, w Medyce, dołączył do nich Zbyszek Kozłowski. Szli do Podhajec na Podolu, gdzie mieszkała babka Zbyszka Chabasiewicza. Zamierzali tam przeczekać niebezpieczny okres, a później wrócić do Przemyśla.
Niestety, nie wrócili…
I tak zaczęła się wojenna historia
mjr pil. Zygmunta Jaeschke.
Honorowego Członka Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP Oddział Krakowski.

Urodził się 30 kwietnia 1922 roku w Przemyślu (rodzice Augustyn – kierownik szkoły – i Aurelia z domu Kwak). W rodzinnym mieście ukończył szkołę powszechną, a następnie uczęszczał do Państwowego Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego typu humanistycznego. We wrześniu 1939 r. miał ukończone dopiero 17 lat i miał iść do ósmej klasy, jednakże przeszkodził temu wybuch wojny. 8 września 1939 r., gdy do Przemyśla zbliżyły się wojska niemieckie, opuścił dom i z piątką kolegów oraz bratem Lesławem (potem także pilotem) wyruszył pieszo do Podhajec na Podolu, z zamiarem, że kiedy wszystko się skończy, powrócą…
Podczas swojej tułaczki spotkali znajomego żołnierza, byłego ucznia ojca Jaeschke, kaprala 2. baonu pancernego z Żurawicy. Żołnierz ten zabrał chłopców na półgąsienicowy transporter opancerzony, którym wszyscy wkrótce dotarli przez Przełęcz Jabłonowską do granicy węgierskiej. Jaeschke przekroczył ją 18 września.
Został internowany w obozie wojskowym w Sakaly Hogyesz, jednakże wkrótce jako nieletni został odesłany z bratem i kolegami do obozu cywilnego w Kadarkut. Nieletnich rozmieszczono u rodzin węgierskich, za co płaciła polska ambasada. Z obozu tego uciekł wraz z dwójką najstarszych kolegów i jadąc na gapę pociągiem dotarł do miejscowości Kaposvar, a następnie wyruszył w drogę do Budapesztu. W czasie jazdy bez biletu ukrywał się przed węgierskimi żandarmami na dachu jadącego pociągu, przechodząc tą drogą z ostatniego do pierwszego wagonu. Ostatecznie ukrył się w wagonie bagażowym, gdzie podczas drzemki został odkryty przez węgierskiego konduktora. Człowiek ten jednak zamiast przekazać Jaeschke żandarmom, ukrył go, nakarmił, a następnie ułatwił dotarcie do ambasady polskiej w Budapeszcie – leżącej tuż przy torach kolejowych, którymi pociąg jechał. 7 stycznia 1940 r. w pełnej polskich uchodźców ambasadzie Jaeschke spotkał ks. ppłk. Antoniego Miodońskiego, znajomego swego ojca, który błyskawicznie załatwił wszystkie formalności (paszport, pieniądze i cywilne ubranie zamiast mundurka) i trzy dni później Jaeschke wyruszył pociągiem przez Jugosławię i Włochy do Francji.
Tam zaciągnął się do Wojska Polskiego. Początkowo trafił do obozu piechoty w Coëtquidan, skąd (po złożonej przez niego deklaracji, że potrafi prowadzić samochód) przeniesiono go do miejscowości Paimpont, w którym znajdował się ośrodek kawalerii i broni pancernej. W lutym 1940 r. dostał przydział do 24 pułku ułanów w Mondragon. W maju i czerwcu 1940 r. z pułkiem był na froncie, wycofując się na południowy zachód. Po kapitulacji Francji dnia 22 czerwca 1940 r. ze swą jednostką ewakuował się do Wielkiej Brytanii, 27 czerwca 1940 r. odpływając z portu Le Verdon na pokładzie statku „Royal Scotsman” i docierając do Liverpoolu po trzech dniach. Początkowo stacjonował w Glasgow, potem w Douglas, wreszcie – cały czas jako żołnierz 24 pułku ułanów – podjął służbę ochrony wybrzeża szkockiego na wypadek niemieckiej inwazji z Norwegii. Potem uczestniczył w modernizacji i szkoleniu pułku, biorąc udział w licznych ćwiczeniach, manewrach i defiladach.
We wrześniu 1941 r. Jaeschke został czasowo oddelegowany z pułku celem uzupełnienia wykształcenia o ostatnią klasę i zdobycia matury. Trafił do zamku Dunalastair House w miejscowości Pitlochry w Szkocji, gdzie stworzono polskie liceum. Nauczycielami byli profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Warszawskiego, zaś uczniami podoficerowie marynarki i 1 Korpusu Polskiego, którzy z powodu wybuchu wojny przerwali edukację. Po roku wytężonej nauki wiosną 1942 r. Jaeschke zdobył świadectwo dojrzałości, po czym powrócił do pułku. W drugiej połowie 1942 r. ukończył kurs w Szkole Podchorążych Piechoty i Kawalerii Zmotoryzowanej w Auchtermuchty w Szkocji, otrzymując stopień kaprala podchorążego.
W styczniu 1943 r. w wyniku jeszcze przedwojennej fascynacji lataniem zgłosił się do służby w lotnictwie. 12 marca 1943 r. rozpoczął szkolenie teoretyczne w ośrodku szkolenia załóg latających ACTC w Hucknall, po którego zakończeniu w połowie kwietnia trafił do skrzydła szkolenia wstępnego 12 ITW w Brighton na teoretyczny kurs pilotażu. Następnie, począwszy od 28 sierpnia 1943 r. szkolił się na Tiger Mothach w ramach kursu pilotażu podstawowego w szkole 25 EFTS w Hucknall. Mimo chęci latania na bombowcach został wyznaczony do dalszego treningu jako myśliwiec i w okresie od 11 listopada 1943 r. do 17 maja 1944 r. ukończył w szkole 16 SFTS w Newton pilotaż podstawowy na Masterach. Po krótkim urlopie przydzielony został do szkoły uzbrojenia lotniczego 1 AAS (Air Armament School) w Manby, gdzie w ramach praktyki latał na Martinetach jako pilot holujący rękawy. Podczas jednego z takich lotów w chwilę po starcie przestał pracować silnik, jednakże Jaeschke zdołał bezpiecznie wylądować w polu, nie uszkadzając samolotu. Podczas służby w Manby 1 czerwca 1944 r. otrzymał promocję na stopień podporucznika.
Na początku lipca 1944 r. Jaeschke otrzymał posting do jednostki wyszkolenia bojowego 41 OTU w Hawarden. Przeszkolony został na Harvardach, Hurricane’ach oraz Mustangach I m.in. w zakresie fotografii lotniczej i rozpoznania taktycznego, walk powietrznych i atakowania celów naziemnych. Po pomyślnym zakończeniu kursu dnia 29 września 1944 r. przydzielony został do 309 Dywizjonu Myśliwsko-Rozpoznawczego „Ziemi Czerwieńskiej”. Począwszy od grudnia 1944 r. latał bojowo na Mustangach III na wymiatania oraz eskorty bombowców nad Niemcy, parokrotnie startował też na patrole przeciw latającym bombom V-1. 5 stycznia 1945 r. podczas lotu powrotnego znad Ludwigshafen silnik jego Mustanga po zalaniu olejem zaczął dymić tak mocno, że pilot nic nie widział i zmuszony był wyskoczyć na spadochronie. Jaeschke wylądował bezpiecznie po alianckiej stronie frontu, został zabrany przez amerykańskich żołnierzy. Do 309 dywizjonu w Anglii wrócił dopiero po dwóch tygodniach, na pokładzie pasażerskiej Dakoty z innymi będącymi w podobnej sytuacji lub zestrzelonymi pilotami. Do końca wojny wziął udział w 26 lotach bojowych oraz 7 operacyjnych. Po jej zakończeniu pozostał w 309 dywizjonie. 8 sierpnia 1945 r. zaraz po starcie na oblot wyremontowanego Mustanga z powodu awarii silnika przymusowo lądował z jednym kołem wciągniętym, cudem nie rozbijając maszyny w rowie (nieschowane koło „przejechało” po kładce nad rowem i samolot znalazł się po drugiej stronie). Jaeschke z kraksy wyszedł bez obrażeń.
W okresie powojennym, wciąż jako oficer lotnictwa, zapisał się i ukończył dwa kursy mechaników silnikowych pojazdów mechanicznych – przy wytwórni silników Rolls-Royce oraz w City and Guilds of London Institute. Po rozwiązaniu Polskich Sił Powietrznych zgłosił chęć powrotu do Polski i 2 czerwca 1947 r. przybył do Gdańska z repatriacyjnym transportem żołnierzy polskich. Zdemobilizował się w stopniu polskiego porucznika i angielskiego Flying Officera. Za zasługi wojenne odznaczony został Krzyżem Walecznych i medalami pamiątkowymi.
Po powrocie do kraju przebywał krótko w Gliwicach, po czym przyjechał do rodzinnego Przemyśla. Za namową kolegi zdecydował się wyjechać do Krakowa i podjąć tam studia. Ze względu na „zachodnią” przeszłość nie pozwolono mu studiować na Akademii Górniczo Hutniczej ani Uniwersytecie Jagiellońskim, toteż z musu wybrał Akademię Handlową (przekształconą później w Akademię Ekonomiczną). Po czterech latach studiów w 1951 r. uzyskał tytuł magistra ekonomii. Dzięki pomocy profesora z akademii znalazł zatrudnienie w Biurze Organizacji Rachunkowości, gdzie zajmował się zakładaniem rachunkowości w powstających przedsiębiorstwach. Po zakończeniu tej pracy otrzymał posadę głównego księgowego w Fabryce Maszyn Drogowych „Madro”. Popołudniami dorabiał jako instruktor mechaniki oraz przepisów ruchu drogowego dla kursantów prawa jazdy, pracował w Polskim Związku Motorowym w Nowej Hucie. W 1962 r. otrzymał posadę głównego księgowego w Dyrekcji Poczty i Telekomunikacji, a potem w Zakładach Gazowniczych Kraków. W 1963 r. po dwóch latach nauki zdał egzamin na biegłego księgowego i – równolegle do pracy w Krakowie – zajmował się przeprowadzaniem kontroli bilansów w zakładach finansowych na terenie całego kraju. Na emeryturę przeszedł w 1987 r., za zasługi w pracy zawodowej odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz licznymi wyróżnieniami resortowymi.
W okresie stalinowskim podobnie jak większość przybyłych z Zachodu żołnierzy spotkał się z represjami. We wrześniu 1948 r. stracił licencję pilota (do tego czasu treningowo latał w Aeroklubie Krakowskim), zaś w czasie studiów funkcjonariusze bezpieki regularnie nachodzili go w wynajmowanym lokum i dokonywali drobiazgowych rewizji, dewastując jego własność i poszukując „szpiegowskich notatek” (m.in. w tak dziwnych miejscach jak metalowe rurki karniszy). „Wizyt” tych zaprzestano dopiero po odwilży po październiku 1956 r.

Obecnie major w stanie spoczynku Zygmunt Jaeschke na stałe mieszka w Krakowie.

Źródło: http://www.polishairforce.pl/jaeschke.html
Foto: Prywatne zbiory mjr pil. Zygmunta Jaeschke oraz mjr pil. Stefan Glądys.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT