Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Myślałem, że chory z urojenia, a to… korupcja!
Myślałem, że chory z urojenia, a to… korupcja! niedziela, 14 Luty 2016, godz. 13:56

DebilNa jednym z portali społecznościowych przeczytałem dwa komentarze ludzi zainteresowanych naszą lokalną polityką. Autor pierwszego pisał, że: „Jest rozstrzygnięcie RIO ws wadowickiego budżetu. 95% argumentacji Klinowskiego w błoto. RIO nie podzieliło w najmniejszym stopniu twierdzeń burmistrza o tym jakoby radni nie mieli prawa zgłaszania poprawek. Mało tego – jedną z nich po prostu zaakceptowała. Odpadły poprawki radnych Janasa oraz Tkacz – z błahych zupełnie powodów. Radna Tkacz pomyliła się w przepisywaniu cyfr w kolumnach. Z poprawką Janasa jest ciekawsza historia – otóż RIO uznała że obwodnica jest drogą krajową(???) i w związku z tym nie jest zadaniem własnym gminy. Natomiast samo ujęcie poprawki – umieszczenie 200 tys w rezerwie celowej budżetu – co zanegowała RIO, BYŁA POZYTYWNIE OPINIOWANA PRZEZ radcę prawnego Klinowskiego – mecenasa Sobczaka. Podsumowując – burmistrz Klinowski poniósł druzgocącą porażkę, radni spokojnie zrealizują zalecenia RIO i zabezpieczą pieniądze na zadania zgodnie z pierwotnymi zamierzeniami. No i rzecz nie mniej istotna – już dzisiaj wiadomo że Klinowski radnych oskarżał bezpodstawnie, najzwyczajniej w świecie ich pomówił – za co, w mojej opinii powinien odpowiedzieć przed sądem.”.
Drugi z kolei zauważył, że „Zgodnie z przewidywaniami poważne zarzuty stawiane przez Klinowskiego grupie niezależnych od niego radnych nie spotkały się z aprobatą RIO. Twierdzenie Klinowskiego, że radni gminy nie mają prawa modyfikować budżetu gminy w trakcie jego uchwalania okazały się być brednią aroganckiego ignoranta szczycącego się posiadaniem formalnego tytułu doktora nauk prawnych. Ośmieszony burmistrz mąciciel by ukoić ból porażki i zachować pozory własnej kompetencji chwali się dwoma drobnymi, formalnymi brakami, które większość radnych w Radzie Miasta szybko poprawi. Burmistrzu Klinowski czas pogodzić się z myślą , że w radzie miasta większość radnych potrafi myśleć niezależnie. Reszta co prawda nie ma swojego zdania i daje się mamić bredniom burmistrza, ale na szczęście dla mieszkańców gminy, to mniejszość. Demokracja i prawo zwyciężyło.”.

Jednak kiedy z opóźnieniem spowodowanym innymi obowiązkami, bo doktor iluzji prawnych pępkiem tego świata nie jest, obejrzałem debatę w TVP Kraków, zauważyłem, że obok choroby „zemsty z urojenia” u burmistrza Wadowic występują też objawy… debilizmu.

Nie będę rozwijał tematu „komunikacji miejskiej” autorstwa chorego z nienawiści i żądnego zemsty guru i to z trzech zasadniczych powodów.
Pierwszym jest rażące naruszenie konstytucyjnego porządku prawnego, drugim – podejrzenie korupcji, trzecim… drwina z mieszkańców.
Dlatego ten temat pozostawię do zbadania funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego, podobnie jak wątek korupcyjny układu samorządowo-biznesowego, w pełni już udokumentowany, do tego w tle z „ciocią” Zosią, pracodawcą już nie tylko Mateusza K., wice-Całus oraz przedsiębiorcy z Dobczyc…

Odniosę się natomiast do kwestii Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, bowiem to właśnie wypowiedzi Mateusza K., w tym temacie wyjaśniają w całości moje podejrzenia o… debilizm.
No bo Szanowni Państwo, nawet doktor iluzji prawnych, bo doktorem prawa guru nigdy nie był i nadal nie jest, powinien wiedzieć, że…

Po pierwsze – szkody dla miasta i gminy Beskidzka Droga Integracyjna mogłaby przynieść tylko wtedy, kiedy jej przebieg wyznaczono by po terenach gminy Tomice oraz NATURA2000!
Wszak nawet laik inwestycyjny zrozumie, że kiedy już ukończona zostanie budowa zapory w Świnnej Porębie, powstałe jezioro będzie kluczowym centrum rozwoju turystycznego regionu dla kilu okolicznych gmin, w tym dla Gminy Wadowice.
Przykłady można mnożyć…
M.in. Solina, Rożnów czy bliskie nam Międzybrodzie Żywieckie oraz Bielskie…

Więc trzeba być debilem, aby nie zrozumieć, że cały ruch turystyczny z BDI, łączącej Bielsko z Krakowem, a w konsekwencji Śląsk z Małopolską i pozostałymi regionami naszego kraju, aby dotrzeć nad nowo powstałe jezioro, musiałby się przetoczyć przez Wadowice, od Tomic po Zbywaczówkę, a potem… nazad!

To po pierwsze…
Drugi problem jest prozaiczny, jednak od samego początku niezauważany przez Mateusza K.!
A rzecz w tym, że Gmina Tomice nigdy nie przystąpiła do programu BDI!
Nigdy!
A nadto Rada Gminy Tomice już dawno podjęła nadal obowiązującą uchwałę, którą wyraziła negatywne stanowisko dla chorego „pomysła” Mateusza K., który to, w minionej kadencji radny K. podsunął burmistrz Ewie Filipiakowej!

Pozostał jeszcze problem trzeci, odnoszący się do stwierdzenia Mateusza K., którym twierdził m.in., że na etapie sporządzania opinii środowiskowej można dokonać… zmian w projekcie!
No, tu już debilizm jest nie tylko zauważalny, ale wręcz „namacalny”!

Bo czymże jest opinia środowiskowa?
Jest dokumentem przygotowanym po co najmniej trwających rok od przedstawienia projektu inwestycji badaniach, prowadzonych przez specjalistów od ochrony środowiska, w celu oceny wpływu inwestycji na środowisko a także m.in. negatywne skutki oddziaływania inwestycji na tereny, po których inwestycja, tu drogowa – będzie przebiegała..
W przypadku BDI ocenę środowiskową, prowadzono dla dwóch przedstawionych projektów i to tylko dla tych dwóch projektów zostanie wydana opinia środowiskowa, która w konsekwencji zadecyduje, który wariant zostanie wdrożony do realizacji.
Oczywiście wdrożony zostanie ten, który będzie w jak najmniejszym stopniu oddziaływał negatywnie na środowisko, po którym będzie przebiegał.
A będzie przebiegał daleko od terenów, na których mieszka Mateusz K., bo to teraz już nie osiedle, o którym opowiadał w TVP Kraków, ale… Krasińskiego!

Jak więc można dokonać zmian w projekcie przez ponad rok badanym pod względem wpływu inwestycji na środowisko, na dodatek w okresie, kiedy trwają już końcowe prace nad opinią środowiskową, której opracowanie trwało kilkanaście miesięcy?

Nadto może przypomnę, że Mateusza K. razem ze swoimi wspólnikami z Inicjatywy Własnych Wartości złożył już skargę administracyjną na przedmiotową opinię środowiskową…
Niestety, od strony merytorycznej i prawnej marny doktor iluzji prawnych nawet nie pofatygował się, aby wziąć udział w rozprawie, o którą sam wnioskował…
Dlaczego?
Bo poza dążeniem do przewlekania w zmianach komunikacyjnych regionu, potrzebnych naszej gminie jak powietrze, Mateusz K., nie ma żadnych innych argumentów, które pozwalałyby obalić zarówno zasadność budowy BDI jak i zaproponowany przez projektanta jej przebieg!
Dodam, że przebieg od 35. lat wskazany uchwałą Rady Miejskiej w Wadowicach oraz miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i obowiązujący do dnia dzisiejszego.

Tu dodam jeszcze, iż zapowiedź Mateusza K. /ustami Radwań-Cyconiowej/ i zatwierdzone przez rajców uchwałą przygotowanie „studium” pod przyszły miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego rodziło we mnie podejrzenie, iż celem jest zmiana w mpzp właśnie pod względem „udupienia” BDI, co prawda nie niosąca już żadnych sutków prawnych, ale…
Dzisiaj już wiem, że nie…


0001Wiem też, że „studium” miało na celu wyłącznie działanie współpracowników „cioci” Filkowej,
/dzisiaj już znacznie rozbudowanego, w stosunku do tego przywołanego w piśmie radcowskim/, na szkodę lokalnych przedsiębiorców, aby dobrze zrobić tym z zewnątrz, z obcym kapitałem…

Ile na tym zarobił układ samorządowo-biznesowy?
Nie wiem!
Ale wiem nie tylko, że zarobił!
Wiem też, że głównym motorem zmian dokonanych w uchwale o „studium”, na rzecz inwestora ze 100.procentowym kapitałem holenderskim, w celu budowy marketów wielkopowierzchniowych, przeciwko którym niczym Rejtany, jeszcze 20 marca ub. roku byli Mateusz K., Boryczko i „ciocia” Filkowa, są właśnie „ciocia” Filkowa z Mateuszem K.!

0002Oni też są źródłem informacji o ujawnieniu faktu odrolnienia tego gruntu w Choczni pod inwestycje wielkopowierzchniowe na długo przed ujawnieniem tego faktu w oficjalnych wystąpieniach i dokumentach, na co posiadam nie zeznania wątpliwych świadków, ale właśnie dowody z dokumentów, których nie da się już „utracić”!

Nie muszę wyjaśniać, że takie dogadanie sprawy z organem wykonawczym gminy i ujawnienie faktu odrolnienia w wąskim gronie „słuchaczy” na długo, zanim projekt został ujawniony publicznie, miało na celu wyłącznie uzyskanie… korzyści finansowych przez układ samorządowo-biznesowy, w bliższym rozumieniu układ „cioci” Zosi i jej… współpracowników!

A utracony prokurator z miejscową Policją nadal uważają, że sprawy nie ma!
Ja jednak obawiam się, że dla funkcjonariuszy CBA sprawa będzie…
I to nie tylko sprawa układu współpracowników „cioci” Filkowej, sprawa utraconej Prokuratury i Policji – w sprawie korupcji w pełni udokumentowanej – również!

I właśnie dlatego złożyłem wniosek o wyłączenie tych „organów” od prowadzenia spraw Mateusza K., oraz jego współpracowników, pracodawców i sponsorów!
A zarazem dlatego, że szkoda mi czasu na składanie kilkugodzinnych zeznań i dokumentowanie swoich słów dowodami, które zaraz po moim wyjściu zostają „zamiecione” pod prokuratorsko-policyjny dywan!

Czy to pozwala mi na domniemanie, że takie postępowanie, a w zasadzie jego brak, też są… motywowane?
Materiały, którymi dysponuję, nie tylko potwierdzają, że pozwalają na domniemanie, ale wręcz, że pozwalają na postawienie twardych zarzutów… utraconym!

A już na pewno, kiedy prokurator niewygodne zażalenie, złożone na decyzję o umorzeniu śledztwa, którą w całości obrażono prawo, w tym konstytucyjne oraz dowody jakie wskazałem uznaje, że zażalenia nie przyjmie, bo… nie jestem stroną w sprawie!

To pytam uprzejmie – kto jest stroną w sprawie, w której burmistrz działa na szkodę dobra publicznego oraz w sposób rażąco obrażający prawo dopuszcza się czynów zabronionych przez poszczególne ustawy?

Odpowiedź jest banalnie prosta – każdy podatnik gminy, której środkami budżetowymi zarządza burmistrz!

Tak prosta, a mimo wszystko niezrozumiała dla… utraconego prokuratora!

I znowu zapytam – dlaczego?
A może powinienem zapytać – za ile?

Myślę jednak, że na to pytanie w obecności funkcjonariuszy CBA, odpowie mi m.in… „ciocia” Zosia, której lista współpracowników z każdym dniem się poszerza!

Tak więc… do zobaczenia!
Wszyscy wy utraceni, z „ciocią” Zosią na czele!
:)

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT