Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Po wołkowicku » Na pewno nie będę zaskoczony…
Na pewno nie będę zaskoczony… sobota, 22 Listopad 2014, godz. 17:34

Asystent kopaczkaWidzę, że kolejny asystent Filipiakowej – Kopacz, wziął się za „analizę” zachowań „rzecznika” Klinowskiego…
Szkoda, że już w pierwszym zdaniu zadaje kłam swojej informacji!

Bo przecież żaden z liderów Inicjatywy Wolne Wadowice nie apeluje do „kłamczuszka” Klinowskiego, aby przeprosił Jacka Jończyka za brutalną, łajdacką ze strony „kłamczuszka” Klinowskiego kampanię wyborczą!
Tych przecież na taki apel nie stać!

Owszem, wystąpił z takim apelem jeden z mieszkańców Wadowic, uchwałą „kłamczuszka” Klinowskiego już dawno – kiedy miał odwagę powiedzieć zadufanemu w sobie guru prawdę – „zawieszony”, choć w praktyce usunięty ze struktur Stowarzyszenia, które z determinacją i wiarą w lepszą przyszłość wcześniej budował.
A to zasadnicza różnica przekazu rzetelnej informacji…

Jak czytamy u „asystenta” Kopacza, mieszkaniec ów „… apeluje do Mateusza Klinowskiego, aby ten przeprosił starostę Jacka Jończyka za agresywną kampanię wyborczą, prowadzoną w stosunku do Starosty.
– Dzisiaj żeby Mateusz mógł wygrać musi sięgnąć po elektorat JJ. Tylko jak pokonać urazy po morzu błota i agresji” – pyta występujący z propozycją.
Ma nadzieję – w mojej ocenie płonną – że jeżeli „kłamczuszek” Klinowski skorzysta z propozycji, to być może pozyska elektorat głosujący w pierwszej turze wyborów na Jacka Jończyka.

Okazuje się jednak, że w tej kwestii akurat nie różnimy się w ocenie, tyle, że nie z owym mieszkańcem, ale – co rzadkie – z samym „asystentem” Kopaczem…
On też – co ja już napisałem we wczorajszym materiale, nieco wcześniej od Kopacza – zauważył, że przerośnięte ego (chociaż niekoniecznie – o czym za chwilę) „Kłamczuszka” nie pozwoli mu na taki gest wobec osoby tak brutalnie wcześniej obrażanej oraz i to, że poważne problemy z myśleniem nie dopuszczają do „kłamczuszka” Klinowskiego oraz jego watahy myśli, iż tak naprawdę swoim łajdactwem przed pierwszą turą wyborów, kontynuowanym nadal przez tę jego anonimową watahę w komentarzach na wadowickich portalach społecznościowych, obraża przede wszystkim… wyborców, którzy głosowali na Jacka Jończyka.

W mojej ocenie pozostaje jeszcze jeden aspekt…
Bo nie zauważyłem ataku Ewy Filipiakowej na swojego kontrkandydata. Przecież w swoich publicznych „wystąpieniach” wyłącznie karmi nas kłamstwami o… dobrobycie, który skutecznie niszczyła przez wszystkie poprzednie kadencje i do którego nie dążyła przez minione 20 lat…

Ale nie zauważyłem też ataku „kłamczuszka” Klinowskiego, na swoją kontrkandydatkę… Wszak opisu ostatniej sesji za taki uznać nie mogę, kiedy czytamy w tej relacji na stronie IWW o sprawach znanych nam od co najmniej kilku miesięcy… Tylko nie znał ich chyba jedynie „kłamczuszek” Klinowski? Ale mogło się zdarzyć… Bo przecież po tym, jak jakiś rok temu obraził się na Jacka Jończyka, przestał w ogóle chodzić na kolejne sesje Rady Miejskiej, żeby…
No, dlaczego?

Dla mnie odpowiedzi mogą być dwie…
Pierwsza – wyczerpały się wiadomości z kolejnych numerów „Nad SKAWĄ”, którymi „karmił” naiwnych, przez trzy lata pyskowania na sesjach…
Druga – to może nawet nie to przerośnięte ego „Kłamczuszka, ale być może to ten trwający od trudnego do ustalenia czasu (nie wykluczone, że od 2010 roku) układ nadal trwa i ma się dobrze, tak jak dobrze ma się „kłamczuszek” Klinowski w butach rzecznika Filipiakowej, w które wlazł odsuwając w cień gminnego ratusza samego Kotarbę…

Dlatego dzisiaj, kiedy znam już aż nadto wiele faktów, zastanawiam się, czy „kłamczuszek” Klinowski kiedykolwiek w ogóle zakładał swoje zwycięstwo w wyborach na burmistrza Wadowic?

Bo gdyby rzeczywiście takowe zakładał, to po co była jakże odległa przed wyborami próba „dogadania” się z Jończykiem (kiedy Jończyk nawet jeszcze nie mówił o swoim kandydowaniu!), a kiedy się nie udało, ciężka obraza „Kłamczuszkowego” majestatu na Starostę połączona z jawnym rzecznikowaniem na rzecz Filipiakowej, wspólnie z asystentem Płaszczycą?

A to sprawia, że naprawdę nie zaskoczy mnie (już o tym pisałem) kolejne z rzędu zwycięstwo kościelnej ambony (czytaj: Filipiakowej), a po nim wiceburmistrz i etatowy już rzecznik prasowy Ewy Filipiakowej – radny Mateusz „kłamczuszek” Klinowski.
Wszak wykazanymi w tej kampanii wyborczej predyspozycjami dowiódł, że byłby naprawdę godnym zastępcą… Staszka Kotarby!

 

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT