Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Za "miedzą" » Naprawdę! Nie pomoże głową o mur tłuc!
Naprawdę! Nie pomoże głową o mur tłuc! piątek, 10 Luty 2012, godz. 22:52

Kiedy pierwszy raz zadzwonił dotąd nieznany mi telefon, ten informujący mnie o „realizacji” przez Stradomskiego tej części jego programu wyborczego, w której zapewniał mieszkańców, o nieskrępowanym pod jego rządami dostępie do burmistrza, zapisałem ów numer w pamięci telefonu, pod jakże pieszczotliwą nazwą: stradomek. I wczoraj „stradomek” zadzwonił znowu i z równie ciekawymi informacjami, nadto jeszcze wczoraj w całości potwierdzonymi przez burmistrzowych rewolucjonistów…
I w zasadzie dzisiaj miałem Was poinformować o tym, jak w Kalwarii fikcyjnie organizuje się konkursy… Jednak zmuszony jestem temat odłożyć na „zaś”, bo „stradomek” znowu dzisiaj się odezwał, a „konkurs” nie jest aż tak pilny, więc… poczeka.

Nie mogliście jeszcze na pewno zapomnieć kobiety, pozostawionej (po pożarze domu przy Bernardyńskiej), bodaj przedwczoraj z dwójką dzieci i sparaliżowaną matką, na pastwę mroźnego losu, ale umówioną na wizytę u miłościwie panującego Kalwarią, na… dzisiaj, na godz. 8.20!
 No i…
Umówili się, więc przyszła…
Odczekała godzinę i… nie została przyjęta?
Stradomskiego cerber (bodaj Pawlikowska – jeżeli dobrze zrozumiałem one nazwisko?), oznajmił zaproszonej na dzisiaj kobiecie i to tonem nie znoszącym sprzeciwu, że… „wódz” jest na zebraniu, więc przyjąć jej nie może, ale może jego „pampers” Nowak, tyle, że dopiero o godzinie… 11.00! Żaden dureń nie załapał, że kobieta – w przeciwieństwie do nich – pracuje i na takie „imprezy” jej po prostu nie stać! Zwłaszcza, że nie pracuje w opłacanej z jej i mieszkańców gminy Kalwaria budżetówce, tylko w zakładzie rzemieślniczym, a nadto jest jedynym żywicielem rodziny! Więc nie można zaprzeczyć, że każda godzina pracy tak zmarnowana jest dla niej… nie do odrobienia!
Zastanawiające jest również to, że przedwczoraj kalwaryjski Imperator miał wolny kalendarz na dzisiaj, a dzisiaj nie, i nawet nie „zaskoczył” (ale, żeby „zaskoczyć” trzeba mieć chociaż odrobinę czegokolwiek pod czerepem!) i nie zadał sobie trudu, aby kobietę powiadomić o zmianach?
Można więc domniemywać, że zmiany to wymyślone z chwilą przekroczenia przez zaproszoną na dzisiaj kobietę, drzwi magistratu! Cóż więc kobieta miała zrobić?
Zdecydowała (i myślę, że to na dzisiaj najlepsza decyzja!), a nadto poinformowała „szefową” (vel cerber, bodaj Pawlikowską?) Stradomskiego, że ma już dość jego udawanej troski i pójdzie do prasy oraz telewizji, aby „pochwalić realizację” programu Imperatora, a zwłaszcza jego dostępność dla mieszkańców, szczególnie tych dotkniętych jakąkolwiek tragedią…
Tak więc myślę, że chyba wszystko jeszcze przed Stradomskim?
Zwłaszcza, że dzisiaj, kiedy on podobno „… na zebraniu”, sprawy nie załatwiła też, jak pięknie usłyszałem w telefonie „… ciocia Cimerowa”!
To za co „ciocia” bierze swoje każdomiesięczne i to wysokie(dodam, że bardzo!) pensum z… tytułu „wickowania” Stradomskiemu? Nie tylko ja tak rozumiem, ale tak mówi też prawo, że kiedy „wodza” brak, jego „wicek” załatwia sprawy w jego imieniu!
No cóż, a może „wódz” Kalwarii zatrudnił „ciocię” nie na stanowisku „wicka”, a tylko… poborcy!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT