Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Nie dam się zeszmacić dla łajdaka, kłamcy, oszusta, tylko dlatego, że… zastąpił innego!
Nie dam się zeszmacić dla łajdaka, kłamcy, oszusta, tylko dlatego, że… zastąpił innego! środa, 4 luty 2015, godz. 11:43

0000_Socjotechnika wrednego kłamcy!Kiedy kilkanaście dni temu w ogromnej „tajemnicy” dotarła do mnie informacja, że „… pani Siłkowska płakała, a Klinowski trzasną drzwiami”, nie przywiązywałem do niej żadnej wagi. I nawet nie starałem się i nadal nie staram informacji tej weryfikować… Bo tak naprawdę jest mi ona obojętna tak samo jak każde płynące z prądem politycznych potrzeb włodarzy gówno w naszym lokalnym szambie.
Ale kiedy później przychodzili kolejni „życzliwi” by tę samą „sensację” przekazać mi jeszcze raz i jeszcze i jeszcze, a nie dalej jak wczoraj usłyszałem ją po raz któryś już z kolei i to wręcz od osoby z środowiska bliskiego IWW, mam prawo sądzić – chociaż jest mi to całkowicie dzisiaj obojętne, bo przewidziałem taki stan jeszcze przed wyborami – że ono IWW to już… historia. Historia brutalna przede wszystkim dla tych mocno zaangażowanych w działalność Inicjatywy jej członków, do których pewnie jeszcze nie dotarło, iż tak naprawdę byli tylko potrzebnym Klinowskiemu „mięsem wyborczym”, a dzisiaj pozostali już tylko ciężarem swoich poglądów i wieku… Ot, taką zbędną i jakże ciążącą włodarzowi „kulą” u jego politycznej nogi.

Dowodzi to też i temu co napisałem wcześniej, iż zamiast świeżego powiewu demokracji mamy w Wadowicach rządy dyktatury realizowane w spadku przejętym przez Klinowskiego po Filipiakowej wraz z całym dobrodziejstwem jej inwentarza… I to w dosłownym tego słowa znaczeniu!
Rządy w „pajęczynie” politycznej Flipiakowej i Kotarby, w którą Klinowski wrasta z każdym dniem głębiej, czyniąc tym samym ze swoich obietnic przedwyborczych kabaret hipokryzji i zakłamania…

Może zapomnieliście, ale pierwszym krokiem nowego burmistrza miała być nie tylko „… praca dla młodych, wykształconych i zdolnych Wadowiczan”, aby mogli realizować się tutaj, dla dobra tej gminy, a nie na emigracji, ale przede wszystkim… AUDYT!
Audyt, który miał wykazać nie tylko wszelkie nieprawidłowości i nadużycia poprzedniej ekipy, ale też wskazać nowemu burmistrzowi drogę pozytywnych lokalnie zmian na przyszłość.

Pracę od Klinowskiego dostała, ale tylko jego krakowska sitwa i do tego całkiem nowa, bez doświadczenia niezbędnego do zarządzania takim molochem jakim jest gmina, integrowana z sitwą Filipiakowej, w której Klinowski, jak widać czuje się całkiem dobrze…
Jednak czy może być inaczej, kiedy sam wcześniej pyszcząc, ot, np. w sprawie zatrudnienia przez Filipiakową asystenta M. Płaszczycy, aby pełnił rolę jej tuby propagandowej, fałszującej ówczesną rzeczywistość, sam zmienił… Tyle, że nie metody, ale… tubę! Propagandową!

Każdy z Państwa, który ma nawet tylko blade pojęcie o pracy zespołowej w jakiejkolwiek firmie, zdaje sobie sprawę, że jeżeli firma staje na skraju przepaści, podobnej do tej, nad którą stoi nasza gmina, ten ma też świadomość, iż by stan ten zmienić musi w trybie natychmiastowym zmienić osoby na stanowiskach decyzyjnych… Głównie o stanie finansów tej firmy. A więc głównego księgowego, skarbnika, kierowników poszczególnych wydziałów… Bez których poprzedni szef nie mógłby robić kryminogennych geszeftów, bywa, że na miliony złotych, a którymi wspólnie doprowadzili firmę na skraj zapaści gospodarczo-finansowej. Bo nawet nie można zaprzeczyć, że to właśnie na tych stanowiskach tak manipulowano dokumentacją, zwłaszcza finansową, aby portfele były pełne a zarazem w kwitach firmy wszystko grało…

Co w tej kwestii, w jakże już wystarczającym od wyborów czasie zrobił Klinowski?
Gdyby oceniać po prawie codziennych jego wystąpieniach w mediach, można by sobie pomyśleć, żeśmy po tych nieco więcej niż dwóch miesiącach jego rządów krainą już mlekiem i miodem płynącą… Bo nawet dostatek społeczny pozwala Klinowskiemu na fundowanie śniadań z gminnego budżetu i to poza budżetem reprezentacyjnym, którego Rada Miejska nowego włodarza nie pozbawiła!

Niestety, to tylko iluzja połączona z… bezczelnością włodarza!
Bowiem obserwując, szczególnie to jego samouwielbienie, pychę i arogancję, nawet nie trzeba być mocno zorientowanym w lokalnej polityce, aby nie zauważyć, że w tę magistracką „pajęczynę” budowaną przez Filipiakową w okresie dwadziestu lat, Klinowski wrósł jeszcze głębiej od Filipiakowej i to zaledwie w dwa miesiące.

DECYZJABy kontynuować, w tym miejscu bardzo krótko, chociaż dokumentacja, którą posiadam doKP tej sprawy jest bardzo obszerna, przypomnę Państwu kradzież z budżetu gminy około 106. tysięcy złotych, o którą oskarżono – i dysponując dowodami stwierdzę stanowczo, że fałszywie – jedną z kasjerek…
Zaczęło się od kontroli zleconej przez Filipiakową w porozumieniu z Bożeną Flasz, tylko dla jednej kasy, pracownicy referatu księgowości – Beacie Kleszcz.
Kiedy ogłoszono wyniki, a wraz z nimi uknuto tezę o kradzieży przywołanej wyżej kwoty KWprzez kasjerkę, która m.in. popierała pana Bolesława Kota w jego problemach z Filipiakową, za co postawiono jej zarzut kradzieży gotówki i fałszowania dokumentów, postanowiłem zajrzeć „do wyników” tej kontroli…
PK
Na pierwszym miejscu tej pokontrolnej listy figurowała kwota… 5.200,- złotych, którą podobno kasjerka… ukradła?
Był tylko jeden poważny feler tego zarzutu…
Odnalazłem wszystkie wymagane dla transakcji księgowej dokumenty, od dokumentu KP (kasa przyjmie), poprzez KW (kasa wypłaci), do czeku bankowego podpisanego przez Filipiakową, a którego sfałszowanie zarzucano kasjerce, wystawionego po PK (poleceniu księgowania) podpisanym przez… skarbnika gminy – Bożenę Flasz!
Jak więc kasjerka mogła ukraść tą kwotę, której polecenie księgowania zleciła Flaszowa, a wypłatę czeku podpisała sama Filipiakowa, co nie może budzić wątpliwości, kiedy żaden z trzech wniosków o badanie grafologiczne podpisówCZEK Filipiakowej na czekach bankowych nie znalazł uznania u… prokuratora!
ZAS_LEKA mógł?
Nie, nie mógł, bo Filipiakowa razem z prokuratorem doskonale wiedzieli, że żaden z tych podpisów nie został sfałszowany!

Potem było bardziej „wesoło” dla nękanej psychicznie i fizycznie kasjerki…
Żeby nie miała nic do gadania, a jednocześnie podpisała protokół przesłuchania na podstawie scenariusza Filipiakowej, na chwilę przed przesłuchaniem filigranowej, ważącej niecałe 50 kilogramów kobiecie zaaplikowano „setę” hydroksyzyny, środka uspakajająco-odurzającego, który w dawce podanej kasjerce nawet z ostrego ogiera zrobiłby pokorne cielę.
No i podpisała, szkoda jednak, że nie to co miała do powiedzenia, ale co sami chcieli i napisali, aby powiedziała…
PROTOKPotem zrobili kontrolę stanu jej kasy, tyle, że pod jej nieobecność!
Na dodatek w składzie: skarbnik: Bożena Flasz, towarzysz sekretarz: MarekZADANIE Brzeźniak – człowiek tak jakoś dla mnie podejrzanie bliski Bożenie Flasz i ta sama Beata Kleszcz, która na polecenie swoich pryncypałów sfałszowała wyniki kontroli tej samej kasy!
Niestety, nie było w tym składzie funkcjonariusza Policji, którego umiejscowieniem na liście obecnych przy kontroli, sfałszowali także protokół inwentaryzacji gotówki w kontrolowanej kasie!
Czy jeszcze z tej kasetki ukradli tyle, na ile wyliczyli kasjerce niedobór – tego nie wiem, ale po ujawnionych fałszerstwach mam prawo do takiego domniemania!
Wszystkie dokumenty, które tu przywołuję – obok treści.

Pozostaje pytanie, dlaczego nie skontrolowano drugiej kasy, z której „parowały” pieniądze m.in. z płaconego wówczas do gminy podatku od środków transportu, do czego pełną dokumentację już kilka razy upubliczniłem – wystarczy poszukać?!
Czy dlatego, że tamta kasjerka była pokorna przy konflikcie Filipiakowej z panem Bolesławem Kotem, czy tylko uczestniczyła z Filipiakową i Flaszową w kantowaniu gminnego budżetu?

I zastanawia mnie, że kiedy Klinowski brylował na ratuszowych salonach i w mediach moimi materiałami z 2000 roku, np. o willi w Kleczy, którą Filipakowa zakupiła dla swojej koleżanki aby potem uczynić z niej szefową Miejskiej Komisji Wyborczej, nigdy tą opisaną tu sprawą się nie zainteresował, a dzisiaj to właśnie Bożena Flasz jest w ratuszu czołową postacią z „pajęczyny” Filipiakowej u boku Klinowskiego, wręcz jego prawą ręką… I to nawet bez najmniejszego żalu do osoby niszczącej Klinowskiemu jego banery wyborcze…
Równie dobrze mają się nadal małżeństwa Makuchów i Ramosów, niszczący na historycznej tkance miasta wszystko co pozostało po Wojtyle – Piotr Wyrobiec oraz pozostali „krwiopijcy” gminnego budżetu za rządów Filipiakowej, bo z tego co słyszałem, Klinowski podobno nawet nie wie, czy w Polsce są firmy, które mogłyby wykonać dla niego ten tak (nie)chciany już… audyt?

No ale jak może wiedzieć, kiedy zdaje sobie sprawę, że wykonując audyt i realizując obietnice wyborcze, musiałby się pozbyć nie tylko wchłaniającej go „pajęczyny” Filipiakowej, ale również tuby propagandowej, z której ochoczo korzysta, chociaż taka sama, jednak za Filipiakowej firmowana innym nazwiskiem, była solą w oku radnego Klinowskiego?

Nie mam więc wątpliwości, że za rządów Klinowskiego jest jeszcze gorzej, niż było w niedalekiej przeszłości! Bo obietnice wyborcze miały na celu tylko utwierdzenie Was w wierze, że jedynie on jest wstanie coś zmienić, chociaż cała otoczka kłamstw i to nie tylko tych w obietnicach wyborczych, których nie chcieliście dostrzec, zmierzała wyłącznie do… budżetowego koryta!

Jednak wszystkim wcześniej nie zaangażowanym w politykę musimy to wybaczyć, bowiem nie tylko nie umieli wychwycić tych oczywistych kłamstw bądź nie mieli możliwości ich zweryfikowania, ale przede wszystkim nie zdawali sobie sprawy z cynizmu kandydata na burmistrza, któremu zaufali.

Nie można jednak wybaczyć tym, którzy przez lata, działając w lokalnej opozycji, widzieli błędy, nepotyzm i nadużycia poprzedniej ekipy, a dzisiaj, kiedy tamten stan jeszcze się pogłębia uważają, że to ja powinienem zamilknąć, zaprzestać patrzenia Klinowskiemu na ręce…
Może powiem wprost – żądają abym zaprzeczył tym ideom, którym byłem wierny przez ponad 30 lat, wcześniej wydając gazetę „Nad SKAWĄ” a później bloga, ujawniającego polityczno-ekonomiczne łajdactwa, tego widzianego już nawet oczami Zegadłowicza, naszego wołkowiciego samorządu.
Potrafią dla politycznej prostytucji przekreślić nie tylko lata swojej własnej opozycyjnej działalności, podczas której nigdy nie płynęli niczym gówno – z prądem (chociaż czy na pewno? Dlatego dzisiaj nie dałbym już swojej głowy za tę tezę!), ale też trwającą od dziesiątek lat współpracę i przyjaźń…

Tylko, że ja nigdy w to płynące z prądem gówno nie byłbym wstanie się przepoczwarzyć, dlatego akurat mam to wszystko co dzisiaj się mi proponuje już tylko w miejscu, na którym siedzę pisząc ten materiał…
Ze spokojem poczekam też na… finał!
Żal tylko, że będzie on nieodwracalny w skutkach!
Bo chociaż niektórzy hołdują zasadzie, że tylko krowa nie zmienia poglądów, ja tej zasady w przypadku politycznego łajdactwa nigdy nie zaakceptuję!
Zwłaszcza, że to w tych ostatnich dniach najbardziej poznaję wartość starego polskiego przysłowia, które mówi, że… prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie!

Ale to już ich problem, że nie nie dociera do ich świadomości, iż „… W trudnych życiowych chwilach, gdy Serce chce się popłakać, bo straciło kogoś bliskiego tudzież podjęło błędną decyzję, wtedy możemy posypać się na dwa sposoby: albo jak werniks i się skruszyć aby stać się odpryskiem na życiowym obrazie albo jak Feniks stać się popiołem aby następnego dnia narodzić się na nowo. To do nas należy decyzja co wybierzemy.”.
Jednak widać też, iż w tym swoim wazeliniarstwie zapomnieli również, że „… Człowiek nie Feniks, nie dostanie drugiej szansy.”!

I wiedzą to ci, którzy podjęli podobne decyzje, że u mnie tej drugiej szansy już nie ma, bo tylko jeden jedyny raz w życiu wszedłem „do tej samej rzeki”, niestety z opłakanym skutkiem…
Dlatego już nigdy tego samego błędu nie powtórzę, tak jak nie dam się zeszmacić dla łajdaka, kłamcy, oszusta, tylko dlatego, że… zastąpił innego!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT