Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Za "miedzą" » „… Nie pomoże głową o mur tłuc…”!
„… Nie pomoże głową o mur tłuc…”! środa, 8 Luty 2012, godz. 23:12

Mam świadomość, że za dużo już tej „świętej” Kalwarii u mnie…
Ale jak nie pisać, kiedy tam tyle pospolitego draństwa?
Sami oceńcie…

W godzinach wieczornych zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, numer mi nieznany, nie figurujący w spisie moich telefonów…
– Tak słucham… – „wrzuciłem”!
– Dobry wieczór – usłyszałem z drugiej strony…
– Czy pan…? – padło rutynowe pytanie…
Oczywiście potwierdziłem, chociaż nie ukrywałem zdziwienia, że pierwsza nie przedstawiła się osoba dzwoniąca…
Jednak za chwilę moje zdziwienie zniknęło, kiedy usłyszałem, że to z obawy o utratę pracy…
– W kalwaryjskim magistracie? – zapytałem…
Jednoznaczna odpowiedź nie padła, ale treść rozmowy nie pozostawiła złudzeń…
Osoba dzwoniąca z nieukrywanym oburzeniem opowiedziała, jak w godzinach porannych, dokładnie o 7.20, do burmistrza Stradomskiego przyszła po pomoc kobieta (mimo nalegań, nie uzyskałem danych osobowych), jak stwierdzono, matka wychowująca dwoje dzieci i opiekująca się swoją chorą mamą, kobietą starszą, sparaliżowaną po wylewie…
Przyszła prosić Stradomskiego o zastępcze lokum, bo po wczorajszym pożarze budynku przy ul. Bernardyńskiej 44, całą czwórką, po decyzji strażaków zostały pozbawione możliwości ogrzewania pomieszczeń mieszkalnych.
Osoba dzwoniąca twierdziła, że zakaz został wydany z powodu uszkodzenia komina po zapaleniu się sadzy… Mówiąc wprost, ogrzewanie pomieszczeń mieszkalnych grozi tej rodzinie zatruciem tlenkiem węgla…
Co mi po takim początku rozmowy zostało?
Oczywiście!
Włączyć dyktafon…
To się rozumie, że nie dla Stradomskiego, ale, żeby coś nie przekręcić…
„… I wie pan, ten (tu padło słowo mocno niecenzuralne – przypis autora) Stradomski tej kobiety nie przyjął! A był na pewno w Urzędzie! Jego zastępca, Cimerowa, która zawsze jest o 8.00 w pracy, też się akurat dzisiaj do pracy spóźniła. Nie powiem dlaczego, ale myślę, że pan się sam domyśli. Nawet Nowak, ten z Andrychowa, odpowiedzialny u nas za budynki komunalne, chociaż też był w Urzędzie, ale dla tej pani go nie było. I tak poniewierali tą kobietą do wpół do dziewiątej, kiedy sobie zrozpaczona już poszła bez żadnej pomocy, ale umówiona na spotkanie w piątek. Niech mi pan powie, jak można tak ludzi traktować?”.
Co miałem odpowiedzieć?
Że trzeba to było wykrzyczeć nie mnie tylko swojemu pracodawcy, Stradomskiemu?
Chyba byłbym barbarzyńcom, mając świadomość takiego kroku!
Po chwili zamyślenia podziękowałem…
Przede wszystkim za… odwagę!
Bo nie wiem, czy macie świadomość, jakie emocje musiały targać tą osobą, zanim wybrała numer mojego telefonu?
Ja mam!
Jednak, aby dowiedzieć się nieco więcej uruchomiłem swoje kalwaryjskie kontakty…
I po kilku rozmowach i kilkunastu minutach dowiedziałem się, że w podobnej sytuacji Stradomski ma jeszcze dwie rodziny!
A wszystko z powodu zapaleniem się sadzy, o czym już wyżej…
Interweniowała Straż. Ale nie tylko strażacy byli tam na miejscu w czasie pożaru! Był tam też sam andrychowski desant na kalwaryjski Wydział Gospodarki Komunalnej – Mirosław Nowak!
Niestety, nie tylko on, ale nikt z magistratu, na czele ze Stradomskim, nie zadał sobie trudu rozmowy z poszkodowanymi mieszkańcami i nie zadeklarował żadnej pomocy!

Mimo pełnej wiedzy o tragedii tych rodzin oraz o warunkach wywołanych niską temperaturą, mają tych ludzi po prostu – muszę powiedzieć to wprost: w dupie!
Tak po katolicku!
Bo przecież Stradomskiemu, Cimerowej i Nowakowi jest ciepło!
A, że inni mogą zamarznąć?
Co ich to obchodzi?
Tylko, czy nie powinno „obejść” prokuratora?
Na podstawie ustawy o samorządzie gminnym!
Bo czy nie jest tam napisane, że to do tej bandy należy prawny obowiązek zaspokojenia potrzeb wspólnoty samorządowej?
Chociaż, wcale nie zdziwiłoby mnie, gdybym się dowiedział, że oni myślą, iż wspólnota samorządowa to tylko oni, rozpierdoleni za zamkniętymi drzwiami na magistrackich fotelach, a mieszkańcy to… barachło!
Kalwaryjskie… bydło!
Nie warte ich… katolickiej, „świętojebliwej” uwagi!
I już na koniec…
Jak czują się urażeni, to sąd na pewno przyjmie jeszcze jeden akt oskarżenia… Tylko zanim będą z nim zapierdalać na Żwirki i Wigury w Wadowicach, niech najpierw poczytają, co o słowach uznanych za obraźliwe napisał w swoim wyroku (obowiązującym w orzecznictwie polskich sądów powszechnych!) Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka!
Bo całej tej trójce, na zakończenie powyższego przekazu rozmowy telefonicznej, jakże porażającej w treści, do sztambucha: „… nie pomoże głową o mur tłuc, kto był bucem, będzie buc”!
I nie ukrywam, że to nie tylko do nich, ale też… o nich!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT