Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Po wołkowicku » Nie zamierzam emigrować do… Indii!
Nie zamierzam emigrować do… Indii! środa, 30 Październik 2013, godz. 14:36

Referendum mamy już za sobą. Na dodatek z wynikiem, jaki przewidziałem i z którymi to przewidywaniami podzieliłem się nie tylko z radnym Mateuszem Klinowskim, jeszcze przed rozpoczęciem inicjatywy referendalnej…
Dzisiaj wiem, że co do samego wyniku w głosowaniu pomyliłem się zaledwie o niespełna pół procenta (0.48).
Wyraziłem też – i to nie tylko w tamtych rozmowach – opinię o skutkach takiego działania, której nie będę już tutaj powtarzał, bo tak jak wówczas i dzisiaj nikt nie będzie tej opinii słuchał…

Jednak teraz, kiedy czytam niektóre komentarze na jednym z portali społecznościowych, w tym m.in. blogera „Dziadunia”, odnoszę wrażenie, że winnym przegranej Klinowskiego – bo tak naprawdę było to jego referendum – jestem wyłącznie… ja sam!
I to do tego stopnia winnym, że wręcz mam poczuć się nie tylko sprawcą tej porażki, ale również mieszkańcem leżących całe hektary od Wadowic Indii i pana Radnego traktować z atencją należną… „świętej krowie”!
Bowiem wedle obrońców Klinowskiego, zabronione są słowa jakiejkolwiek krytyki pod Jego adresem!


No i przy tym kolejny zarzut blogera „Dziadunia”, że takową krytyką pod adresem radnego Klinowskiego idę „… ręka w rękę z Kotarbą i Płaszczycą”.

O ile dobrze pamiętam, już gdzieś wcześniej spotkałem się z podobnie idiotyczną oceną…
A, już sobie przypominam – radny Klinowski też przypisał mi osobiste zasługi dla… 20. letnich rządów Filipiakowej!


Jednak moje zdanie w tej kwestii jest akurat całkowicie odmienne…
Wręcz twierdziłem i nadal twierdzę, że samo referendum było robione przez radnego Klinowskiego wyłącznie pod kolejne zwycięstwo Filipiakowej oraz jej ekipy!

Nadto owi mentorzy chyba nie zauważyli, iż przynajmniej ja nigdy i nigdzie nie deklarowałem, że bohaterami moich krytycznych materiałów będą wyłącznie ludzie starannie wybierani przez nich z bogatego świecznika władzy, ale… wszyscy, bez wyjątku, którzy mają cokolwiek za swoimi „pazurkami”.

Dlatego nie widzę powodu, aby poza taką krytyką z mojej strony pozostawała osoba radnego Klinowskiego oraz jego działalność…
A już na pewno ta granicząca z absurdem oraz świadomym działaniem na korzyść rządzącej naszą gminą mafii samorządowej!

I nie mówię tu o krytyce samego referendum…
Organizowanego przez radnego Klinowskiego, z jego z pełną świadomością finalnej… porażki!
Ale o absurdach, które towarzyszyły całej kampanii, prowadzonej przez Radnego, dzisiaj kreującego się na męczennika…

Radnego, który wyjmując źdźbła z oczu mieszkańców, winiąc ich za swoją polityczną klęskę, nie zauważa belki, która w jego oku uwiera.

Przykładów można podać wiele, choćby tylko w myśl niezbywalnego prawa mieszkańców do jawności życia publicznego. Jednak, że szkoda mi miejsca na tym blogu oraz czasu dla radnego Klinowskiego, który wolę poświęcić na bardziej pożyteczną twórczość, pozwolę sobie tylko na dwa, może trzy przykłady…

Bo po prostu oburza mnie zrzucanie winy za niepowodzenie radnego Klinowskiego na mieszkańców, kiedy pan Radny oraz jego „adwokaci” doskonale wiedzą, ale z rozmysłem milczą o fakcie zniszczenia przez ekipę rządzącą w naszym regionie wszystkich zakładów pracy, budowanych przez naszych Dziadków i Ojców a po części przez nas samych!
Zakładów niszczonych przecież z premedytacją, aby przejmując rolę największego pracodawcy w gminie, to właśnie Filipiakowa mogła terrorem i strachem zapanować obecnie nad większą liczbą ludzkich dusz od tej, nad którą panują dzisiaj proboszczowie parafii w mieście i poszczególnych sołectwach.


Oburza również, że kiedy anonimowi, chociaż niewątpliwie z ratusza, autorzy „wypluli” do mieszkańców gminy ulotkę charakteryzującą osobę radnego Klinowskiego wyłącznie w oparciu o tezy, z którymi publicznie sam się obnosi, zakończoną pytaniem jakże sugestywnym: czy chcą takiego burmistrza? – wielu z nas starało się tę informację prostować podając, że referendum, to nie wybór nowych władz gminy, w tym radnego Klinowskiego na burmistrza, ale wyłącznie ocena dotychczasowych „sukcesów” ludzi aktualnie sprawujących władzę w naszej gminie…


Wielu z nas tę fałszywą sugestię prostowało, tylko nie sam zainteresowany!
Klinowski ani jeden raz nie powiedział i nigdzie nie napisał mieszkańcom gminy, zwłaszcza tym oceniającym go negatywnie, że w referendum, w którym mamy opowiedzieć się za odwołaniem burmistrza i rady, on nie jest tym sugerowanym w ulotce ratusza kandydatem na burmistrza!

Doprowadziło to wręcz do stanu „rozdarcia” w społeczeństwie, bowiem ludzie prości, nie interesujący się na co dzień polityką oraz różnicami prawnymi pomiędzy konsekwencjami głosowania w referendum a takowymi w głosowaniu w trakcie wyborów samorządowych wprost mówili, że „… nie pójdę do referendum, bo nie chcę aby Filipiakową zastąpił Klinowski”!
I piszę to z autopsji, bowiem dysponuję potwierdzeniem co najmniej kilkudziesięciu takich rozmów, podczas których wyjaśniałem moim rozmówcom te właśnie różnice…

Oburza mnie też bierna postawa Radnego w kwestii kradzieży przez organ odwoływany w referendum, pod starannym nadzorem Policji, pozostających pod ochroną prawa plakatów inicjatora referendum, rozwieszonych m.in. na słupach energetycznych za zgodą ich właściciela.
Czy nie ciśnie się Państwu na usta pytanie, dlaczego radny Klinowski, pomimo w pełni udokumentowanego, przywołanego tu przestępczego procederu, nie skorzystał z ustawy o referendum lokalnym i w trybie wyborczym nie doprowadził do sądowego zakazu kontynuowania tego łajdactwa oraz ukarania winnych?


Już na koniec
– bo na więcej naprawdę szkoda mi czasu – przywołam ten ostatni proces sądowy, zainicjowany przez Filipiakową, która poczuła się „znieważona” bardzo stonowaną treścią ulotki inicjatora referendum. Proces, w którym za cel Filipiakowa uznała panią Zofię Siłkowską…
Otóż, kiedy w I instancji zapadł wyrok niekorzystny dla pani Zofii Siłkowskiej i przygotowywano od tego wyroku apelację, zatelefonowałem do… radnego Klinowskiego. Niestety, po sześciu sygnałach… ostentacyjnie odrzucił połączenie (25.10., godz. 14:38)!
Niezrażony takim zachowaniem politycznego aroganta, mając na uwadze wyłącznie dobro sprawy, a przed wszystkim pozwanej pani Zofii Siłkowskiej, natychmiast pocztą mailową przesłałem radnemu Klinowskiemu dwa materiały w pliku *pdf, z mojego bloga: „Nazistowskie metody pozbywania się z ratusza ludzi…niewygodnych?” oraz „Na taka władzę zasługujecie? Takiej chcecie?”, z propozycją wystąpienia w apelacji z wnioskiem o ustalenie przez Sąd, dlaczego tak stonowana w treści ulotka pani Zofii Siłkowskiej znieważa Filipiakową, a nie czuje się znieważona tymi właśnie upublicznionymi przeze mnie materiałami – pozostawiając ostateczną decyzję samemu Klinowskiemu…
I okazało się, że dla radnego Klinowskiego była to propozycja… nie do przyjęcia!

Trudno zaprzeczyć, że dlatego, iż wyszła od… Wyroby!
Co przy ewentualnym zwrocie w sprawie mogłoby osłabić „blask” pana Radnego”!


Zresztą pytań o zachowanie Radnego w tym ostatnim procesie jest znacznie więcej…
Bo jakoś nienaturalnie wygląda sprawa tego wyimaginowanego przez Filipiakową znieważenia jej przez panią Zofię Siłkowską słowami, którymi tej mafijnej władzy zarzucono w treści ulotki posuwanie się „… do oszczerstw i rękoczynów” (zresztą w pełni udokumentowanych), a zarazem całkowite akceptowanie przez tą samą Filipiakową
– w zdaniu poprzedzającym – zarzutów, iż ten łajdacki wadowicki samorząd stał się „… symbolem anachronizmu, kumoterstwa nadużyć i nieprawidłowości”!
Jednak i na tą jaskrawą sprzeczność w powództwie Filipiakowej pan Radny nie zareagował…
Czy nie mam więc prawa do domniemania, zwłaszcza, że oceniam tu działanie faceta z literkami „dr” przed nazwiskiem, do tego „… prawa”, że… celowo!

Stąd i jego późniejsze bajkopisanie o takim czy owakim postępowaniu Sądu w tej sprawie, kiedy sam zrezygnował z prawa do obrony przed tak żałosnymi zarzutami Filipiakowej, uważam za kompromitację, przede wszystkim przedstawicieli prawa, których sam jest przecież naukowym… reprezentantem!

 Dlatego, aby dłużej już nie kopać leżącego stwierdzę, iż w całości podzielam pogląd pana Pawła Deresza, który oceniając pracę „ekspertów” komisji Macierewicza powiedział w jednej z ogólnopolskich telewizji, że „… te dwie literki „dr” przed nazwiskiem nie zawsze oznaczają… doktor”.
Dlatego…

Panowie zarzucający mi różne niegodziwości krytyką poczynań radnego Klinowskiego, nie uznanie go – pomimo Waszych oczekiwań – za „świętą krowę”…
Przykro mi, ale tak właśnie pojmuję konstytucyjne prawo do oceny i krytyki działalności osób publicznych…
Wszystkich, bez wyjątku na Wasze poglądy, sympatie i przekonania…

I już na koniec…
Za rok wróćcie do tego zdania…
Jeżeli do wyborów samorządowych nie znajdzie się kandydat młody, wykształcony, nie urastający poziomem wody sodowej do rangi wszechmogącego, niezależny od żadnej opcji politycznej, dający gwarancję realizacji podstawowych potrzeb gminy i jej mieszkańców we wszystkich dziedzinach życia, to właśnie tym referendum sprawiono, że w najbliższych wyborach znowu wygra Filipiakowa z około mniej więcej 55., 58. procentowym poparciem…
 A te około 8 % głosów oddanych na radnego Klinowskiego, będzie tylko formalnością dla zaakceptowania finału jego kariery politycznej!
Czy chcecie się założyć?

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT