Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Nocne zemsty… Klinowskiego!
Nocne zemsty… Klinowskiego! niedziela, 29 Listopad 2015, godz. 20:28

0000Istnieją sytuacje, w których jesteśmy zmuszeni, aby wpuścić policję do domu w godzinach pomiędzy 22:00 a 6:00.
Do takich należą, te:
– kiedy funkcjonariusze mają nakaz przeszukania mieszkania czy całej posesji wystawiony przez… prokuraturę lub sąd.
– kiedy policja uważa, że w mieszkaniu jest przestępca bądź ukrywane są przedmioty pochodzące z przestępstwa. Najpierw jednak policjanci muszą zażądać ich wydania, a dopiero kiedy to żądanie nie zostanie spełnione policjanci przystępują do przeszukania mieszkania.
Z podobną sytuacją i to naprawdę w wyjątkowych sytuacjach, mamy do czynienia również wtedy, kiedy policjanci wyczują dolatujący z konkretnego lokalu zapach marihuany. Dochodzi wówczas do podejrzenia o popełnienie przestępstwa. Jeśli w mieszkaniu znajdą narkotyki, a są tam również osoby, muszą liczyć się one wówczas z odpowiedzialnością karną.

Nie ma jednak przepisu, który uprawniałby burmistrza do wystawienia strażnikom i urzędnikom miejskim nakazu uprawniającego do nocnego najścia na posesję bądź lokal.
Czy to handlowy, czy to gastronomiczny, czy… mieszkalny.

Takie samozwańcze uprawnienia przypisał sobie doktor iluzji prawnych, nijaki Klinowski, kiedy doprowadził do – bezkarnego do dnia dzisiejszego – najścia Straży Miejskiej i miejskich urzędników oraz pracowników komunalnych na budynek z lokalem gastronomicznym oraz lokalami mieszkalnymi o godzinie… 4:30.

Nie będę nawet ukrywał, iż zarówno właściciele Aromat Cafe jak i mieszkańcy budynku wykazali się bardzo dużą cierpliwością.
Bo gdyby o tej godzinie wszyscy oni trafili na mnie, czekałaby na nich siekiera wbita w futrynę drzwi!

Wszak nie było to nic innego jak nocny bandycki napad, uprawniający napadniętego do… samoobrony!

Ale okazuje się, że ów nijaki Klinowski nocne porachunki ma nie tam gdzie ja jego, a więc w miejscu, na którym właśnie siedzę, ale… we krwi!
Bo chociaż miał czas i to aż trzymiesięcznego wypowiedzenia kawałka gminnego parkingu, a tym samym na geodezyjne rozgraniczenie działek, jednak tego nie zrobił, tylko w dniu przejęcia kazał rozgraniczyć działki… stalowym ogrodzeniem!

I co zostało potwierdzone, nie tylko wedle własnego widzimisię, ale przede wszystkim w sposób zagrażający mieniu i życiu mieszkańców!
Kiedy już ogrodzenie Klinowskiego runęło na samochód i uderzyło przechodnia w głowę /co byłoby, gdyby akurat w tym czasie przechodziły tamtędy dzieci z pobliskiej szkoły?/, a strażacy nakazali natychmiast to stalowe barachło – i z uwagi właśnie na zagrożenie dla ludzi i mienia – Klinowskiemu usunąć, ten najpierw kazał powiesić jakiegoś kolorowego troka, niczym od burmistrzowych gaci, a potem posłał geodetów i urzędników, aby pomierzyli działkę…
Niestety, nie w sposób określony jej granicami, ale – może zacytuję – „… tak, żeby pasowało” /czytaj: Klinowskiemu/!

Ale to temat na najbliższe dni…
Dzisiaj interesują mnie te przywołane powyżej nocne… porachunki.
Wszak one są najciekawsze…
Bo jak już pomierzyli „… tak, żeby pasowało” i poszli sobie w zacisze ratuszowych gabinetów, to nic więcej do późnych godzin wieczornych na placu Klinowskiego /wszak on uważa, że to jego prywatny folwark!/ się nie działo!
Przejeżdżałem tamtędy około 23:00 i było pusto, cicho, głucho…
0001A bladym świtem pojawiły się dokonania „artystyczne”…
W postaci linii, która nie wiedzieć co ma oznaczać?
Bo na pewno nie jest to granica działek!
Ale to też temat nie na dzisiaj!

I znowu wrócę do nocnych… porachunków Klinowskiego!
Wszak zastanawia mnie, czy to on po nocy machał szczotą malarską, a vice-Całusowa gromnicą mu świeciła?
A kto trzymał sznurek?
Bo co prawda linia zbyt równa nie jest, ale malowana pod sznurek i przy świetle gromnicy tak z reguły wygląda!
Czy sponsorzy Klinowskiego z… kampanii wyborczej?

Prawda, że satyra przednia?
Ale zapewniam Was, że nie ostatnia w tym miejscu i w wykonaniu doktora iluzji prawnych!

Co prawda, nie znam planów właścicieli działki i w ogóle mnie one nie interesują…
Jak zwykle, mam swoje…

I podejrzewam, że ciąg dalszy nastąpi już jutro…
Czekam bowiem tylko, kiedy zapadnie decyzja o otwarciu tego czegoś, co Klinowski nazywa parkingiem, a co nie tylko parkingiem nie jest, ale nawet…

Tu muszę zakończyć…
Aby Klinowski dowiedział się nie dzisiaj, tylko w odpowiednim czasie…
I aby znowu solidnie… „zabolało”!

😛

Bo gdy zemsta ci w duszy gra, robisz z siebie durnia…
Ale karty trzymam ja… Noc będzie „pochmurna”…

A gdy świtem rozkaz dasz, to będziesz idiotą,
Bo ten poker jest już mój! Zrobię to z… ochotą!

I tak prosto dowiesz się, czym jest twoja zemsta,
ta dopadnie tylko ciebie, waszej bandy herszta!

Cóż ja – tylko się uśmiechnę, kilkanaście maili puszczę,
a, że „pęknę” też ze śmiechu… Cóż, taką mam duszę!

😀

Dlatego już z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny ruch prawnego iluzjonisty!

😛

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT