Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Takie różne z życia wzięte... » Obrona! Niestety, niezbyt trafiona…
Obrona! Niestety, niezbyt trafiona… czwartek, 18 Sierpień 2016, godz. 12:29

KomentarzNa początek zacytuję tylko jeden komentarz napisany pod materiałem na portalu wadowice24.pl, bowiem on „cenny” dla sprawy, którą Sąd Rejonowy w Wadowicach umorzył za zasadzie art. 17. § 1. pkt. 1. i pkt. 2. Kodeksu postępowania karnego:
„… Zwrot „za ile” nie jest pytaniem, tylko prośbą, żądaniem, uzupełniającym informację o liczebnikach i występuje zawsze, gdy mamy pewność, iż jakaś czynność, działanie, towar, rzecz podlega ekwiwalentnej wymianie, przy czym nie znamy liczbowej wartości tej wymiany. Bloger Wyroba w swoich stwierdzeniach ma pewność, co do faktu możliwości wymiany działań architekta Fabra na inne równoważne co do wartości dobra. Natomiast przewodniczący Faber uznał tę pewność za obraźliwą i domagał się przed sądem powszechnym sprawdzenia faktów i źródeł informacji jakimi posługiwał się Bloger. Sąd bez przeprowadzenia postępowania dowodowego, stwierdził na razie nieprawomocnie, że pewność Edwarda Wyroby jest uzasadniona i od siebie jeszcze dodał, że ma On prawo do informacji o liczbową wartość, za jaką można nabyć rozstrzygnięcia komisji architektonicznej. Sąd nadał zwrotowi „za ile” niepoprawny kontekst, który dla zewnętrznego obserwatora jest intuicyjnie zrozumiały, ale z punktu widzenia logicznego i formalnego krytycznym błędem.” – koniec cytatu.
Oczywiście skłamałbym, gdybym napisał, że nie wiem, kto jego autorem, chociaż napisany został anonimowo…
Podobnie jak skłamałbym, że jego autor nie wiedział, w jakiej materii dowodów obracał się Sąd wydając w tej sprawie swoje postanowienie…

Ale wróćmy do tego „cennego” dla sprawy komentarza…
I „cennego” z kilku powodów…

Pierwszy i wręcz zasadniczy, to próba „wybielenia” szefa Komisji… będącej tak naprawdę Komisją iluzjonisty prawnego Mateusza K.!
Bo nie ukrywajmy, że żadna to Gminna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna, tylko Komisja Mateusza K., posiadająca nad jego pomysłami i w zasadzie „ustalająca” w postanowieniach końcowych wyłącznie decyzje podejmowane przez… pana!
Do tego Komisja nawet nie zwracająca uwagi na fakt… łamania prawa!

Tak, wiem stawiam tu zarzut i to poważny…
Bo zarzut łamania obowiązującego prawa takim zarzutem musi pozostawać!

Więc przeanalizujmy i tylko pobieżnie, bo na szczegóły szkoda tu czasu, zarówno fakty jak też to… obowiązujące prawo!

24 marca 2015 roku Rada Miejska w Wadowicach na wniosek Mateusza K. uchyla uchwałę z listopada 2014 roku, bo jak twierdzi Mateusz K., będą procedowali studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego dla całej Gminy Wadowice!
Dorzućmy, że chodzi tu o studium, które stanowi podstawę dla tworzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego!

W tym samym dniu i na tym samym posiedzeniu, Radni i też na wniosek Mateusza K. przyjmują uchwałę nr VI/30/2015 w sprawie przystąpienia do studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego dla całej Gminy Wadowice.
Jak widać na załączonym poniżej „obrazku”, uchwała nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, że obowiązuje w pełnych granicach administracyjnych gminy…

Przystąpienie do studium

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Jest to więc obowiązujące prawo, czy uchwała Rady Miejskiej prawem w Wadowicach nie jest?
Oczywiście, że jest!

Dlatego procedowanie przy rażącym naruszeniu tego prawa nad wybranymi i wskazanymi Komisji przez Mateusza K. wyjątkami, jest świadomym łamaniem tego właśnie obowiązującego od 24 marca 2015 roku prawa!
A tak przecież już 21 sierpnia 2015 roku, przewodniczący Faber „procedował” nad koncepcją zagospodarowania terenów byłego „Podhalanina”…

Faber Podhalanin

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Czy się pomylę, kiedy jednoznacznie stwierdzę, że to teren leżący w granicach administracyjnych Gminy Wadowice i podlegający rygorom uchwały nr VI/30/2015, z dnia 24 marca 2015 roku, w sprawie przystąpienia do studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego dla całej Gminy Wadowice?

A może pomylę się, kiedy też jednoznacznie stwierdzę, że to teren podlegający rygorom ustawy o ochronie zabytków, której reguły nie zostały zachowane przy procedowaniu, przez co doszło do zniszczenia jednego z najcenniejszych w Małopolsce zbytków?

Potem ta sama Komisja procedowała i wydawała opinie dla terenów w Choczni!

Faber Chocznia - listopad


Faber Chocznia - grudzień

Faber Chocznia - grudzień 2
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………

I jak widać, wielokrotnie!

Więc co?
Chocznia nie leży już w granicach administracyjnych Gminy Wadowice?

Czy tylko kolejny raz, pod starannie wyselekcjonowanego przez Mateusza K. przedsiębiorcę Komisja przy rażącej obrazie prawa procedowała nad zmianami w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, bo i ten teren podlega rygorom uchwały nr VI/30/2015, z dnia 24 marca 2015 roku, w sprawie przystąpienia do studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego dla całej Gminy Wadowice?

Dlatego pytanie „… za ile?” zawsze będzie tylko pytaniem!
I zawsze zadane w interesie publicznym!

Do tego wielu nie zauważyło, że pytania tego nigdy nie kierowałem do Krzysztofa Fabra, który tak naprawdę nie miał w żadnej z tych spraw nic do powiedzenia, ale do rzeczywistego szefa tej Komisji – Mateusza K.!

Nadto autor tak „cennego” komentarza zapewne „zapomniał” /bo nawet nie wątpię, że wiedział/, iż innej decyzji Sądu w tej sprawie sprzeciwiałby się ważny interes publiczny.
Bowiem rozważając sprawy tego rodzaju, jak sprawa do której odnosi się autor komentarza, zawsze należy porównać dobra stojące ze sobą w konflikcie.
Przy uwzględnieniu okoliczności, iż oba z nich, tzn. z jednej strony dobro osobiste oskarżyciela prywatnego w postaci jego dobrego imienia, czci, godności, a z drugiej strony stojące niejako w opozycji do niego w tym postępowaniu dobro w postaci prawa do wolności wypowiedzi czy wygłaszania własnych poglądów, którego „lustrzanym odbiciem” jest prawo społeczeństwa do bycia rzetelnie poinformowanym, zasługują na ochronę, należy dokonać ich zważenia.
Nadanie prymatu w konkretnej sprawie jednemu z nich z natury rzeczy nie opiera się o skonkretyzowane wytyczne, lecz swobodną sędziowską ocenę zebranego materiału.
Zgodnie z utrwalonym i niebudzącym kontrowersji poglądem doktryny i orzecznictwa, granice ochrony dóbr osobistych osób znanych czy pełniących funkcje o charakterze publicznym są przesunięte w stosunku do granic ochrony osób „anonimowych”, nieznanych szerszemu kręgowi osób czy niepełniących stanowisk o charakterze publicznym.
Prowadzona przez oskarżyciela prywatnego działalność daje się zakwalifikować jako publiczna, a krytyka oskarżonego odnosi się właśnie do niej.
Zawsze też należy zwrócić uwagę na cechy i prawa gatunku, jakim posługuje się oskarżony, który tu uprawia działalność publicystyczną, w więc gatunek – oprócz sięgania ubocznie po środki satyryczne – cechujący się ze swej istoty dosadnością i bezpośredniością sformułowań.
Jednak mimo tych po części nawet negatywnych cech, taki sposób wypowiedzi również korzysta z ochrony, a w świetle poruszanych przez oskarżyciela prywatnego kwestii uznać należy, że zakazanie publikacji, w których poruszane są sprawy, mogące być bardzo doniosłe dla społeczności stron, byłoby naruszeniem zarówno prawa do swobodnej oceny i krytyki, jak również  prawa do uzyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Na marginesie zaznaczenia wymaga okoliczność, iż nawet przy stwierdzeniu faktu, iż niektóre z używanych przez oskarżonego zwrotów są na granicy dobrego smaku lub wręcz ją przekraczają, nie może to samo w sobie uzasadniać skazania oskarżonego.
Wszak ostrość języka, poza zaledwie dwoma przypadkami, nie podlega prawnej ocenie sądów.

Ponadto – co już zauważył nawet Sąd Apelacyjny w Krakowie – pobudki, z których oskarżony porusza sprawy mogące być doniosłe z punktu widzenia interesu publicznego lokalnej społeczności są irrelewatne.
Gatunek, jakim para się oskarżony ma również tę cechę, iż posługuje się różnego rodzaju domniemaniami, niedopowiedzeniami czy aluzjami…
Taki sposób wyrażania poglądów – póki nie zawiera jednoznacznie fałszywych wypowiedzi o faktach czy mających wyłącznie na celu poniżenie osoby, której działalność jest komentowana – również zasługuje na ochronę.

Dlatego trudno zaprzeczyć, że pytanie kierowane do Mateusza K. – „… za ile?” zleca łamanie prawa Komisji posiadającej nad interesami starannie wyselekcjonowanych przez tegoż Mateusza K. przedsiębiorców, nie tylko pozostaje stricte słownikowym pytaniem, ale do tego pytaniem zadanym przede wszystkim w interesie publicznym, którego dobra i prawa, w tym do godnego życia – jak m.in. w przypadku negatywnej opinii tej pseudo Komisji w sprawie BDI – są po prostu deptane!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT