Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Ojej, niesłychane…
Ojej, niesłychane… czwartek, 13 Czerwiec 2013, godz. 15:00

Każdego dnia polskie prokuratury oraz sądy rujnują ubogich Polaków i nigdy nie słyszałem, aby którykolwiek z wysoko postawionych polityków nad tym stanem rzeczy ubolewał, bądź starał się coś zmienić.
A tu nagle, kiedy Jan Rokita, były polityk, członek PO, kiedyś zażarty zwolennik szacunku do instytucji państwa i równości obywateli wobec prawa, doświadczył na własnej skórze tej codziennej polskiej „sprawiedliwości”, którą razem z Mazowieckim zbudował sobie „grubą kreską”, uzgodnioną w Magdalence… larum grają!

„… To jest hańba dla polskiego państwa” – wrzeszczy z ekranu telewizora Gowin, jeszcze nie tak dawno główny „reżyser” tej „sprawiedliwości”. Gowin jakby zapomniał, że egzekucja komornicza na majątku Jana Rokity, to wynik przegranego procesu z byłym szefem policji Konradem Kornatowskim. Sześć lat temu Rokita powiedział o Kornatowskim, że „… Minister Kaczmarek zrobił z tego wyjątkowo nikczemnego prokuratora szefa policji”. I kiedy w sądzie Rokita przerżnął, nagle zauważył, że „… ten wyrok skazuje mnie na wykluczenie społeczne. Ktoś przekręcił wajchę.”.

Dziwne, że nie miał podobnych skojarzeń będąc posłem… I właśnie jako poseł nie reagował sprawach bardziej bulwersujących, wskazujących na korupcję w organach ścigania i wymiarze sprawiedliwości, o których był informowany? No ale o tym pisali do posła Rokity zwykli ludzie… Zbyt dla niego maluczcy, aby zająć się ich sprawami!
Zresztą nie inaczej zachowywał się Gowin, będąc Ministrem Sprawiedliwości, który nagle, niczym ślepe jeszcze wczoraj kocię, dzisiaj przejrzał na oczy i twierdzi: „… ja kwestionuję moralną prawomocność takiego wyroku”.

Do bulwersujących wypowiedzi innych polityków nie będę nawet się odnosił, bowiem co można jeszcze napisać, kiedy nawet Prezydent RP, z nakazu Konstytucji podobno Jej „strażnik”, tak naprawdę nic nie może nawet wówczas, kiedy dysponuje dowodami, że zapisy tej Konstytucji są notorycznie łamane?
Zapytam tylko, to po co nam ta sowicie opłacana z naszych podatków „banda” na Wiejskiej i w resortach, która w szerokim poważaniu ma upolitycznienie prokuratur i sądów w trudnych do policzenia procesach właśnie tych maluczkich, których nie stać na dobrego adwokata, ale nagle wręcz z płaczem ubolewająca, kiedy ręka polskiej pseudo sprawiedliwości boleśnie dotknie jednego z jej twórców? „Banda” równie wcześniej nie reagująca na sygnały „adwokatowania” przez te instytucje pospolitym złodziejom, bandytom, lokalnym mafiozom…

Najlepszym uzasadnieniem do postawionych tu pytań jest właśnie ten lament nad Rokitą i całkowite przemilczenie przez politycznych jego obrońców kolejnego przypadku próby samospalenia się w dniu wczorajszym, pod Kancelarią Premiera 56. letniego mężczyzny!
Ale co tam dla tej „bandy”, która przecież sama się wyżywi, dramatyczna decyzja człowieka żyjącego w nędzy dzięki rządom nie tylko Tuska czy Gowina, ale też ich watahy w terenie, obrazowanej takimi osobowościami jak m.in. Utrata, Kotarba, Filipiakowa, Szczur czy Cholewka…

Decyzja jakże podobna do tej z 2011 roku, kiedy były funkcjonariusz wadowickiej Policji, a później członek kierownictwa CBŚ, nie zgadzający się z nadużyciami i tzw. przestępczością w białych rękawiczkach, na zna protestu też podjął dramatyczną decyzję o samospaleniu się pod Kancelarią Donalda Tuska, gbura i kłamcy, który w dniu tamtej tragedii zapewniał Polaków, że kontrola w warszawskiej skarbówce nie potwierdziła zarzutów stawianych przez Andrzeja Ż.!
I mówił to, kiedy doskonale wiedział, że nie tylko, że zarzuty były w całości prawdziwe i przez Andrzeja Ż. udokumentowane, ale i to, że był o nich wielokrotnie informowany, ale prawne obowiązku, do podjęcia których po takiej informacji zobowiązany był podjąć, miał po prostu w… dupie!
Zresztą nie tylko Tusk!
„Pierwsza dama” od korupcji – nijaka Pitera również!
Bo dla nich Polacy, to po prostu najnormalniejsze „bydło”, potrzebne tej „bandzie” tylko przy urnie wyborczej, a wcale nie szara codzienność, to salony pełne (czy dzielących się łupem?) złodziei, defraudantów i pospolitych bandytów!

I wcale nie musimy szukać przykładów w odległej „warszawce”… Na własnym wadowickim podwórku, w pełni udokumentowanych, mamy ich pod dostatkiem!
.
Foto: znalezione w sieci.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT