Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Kropidło 2 » Pamięci Ofiar „świętych”… zbrodniarzy!
Pamięci Ofiar „świętych”… zbrodniarzy! niedziela, 16 Luty 2014, godz. 13:28

„… Więcej ludzi zostało zabitych w imię boga, niż z jakiegokolwiek innego powodu.”.
George Carlin

Kwiecień będzie obfitował kościelną… ironią.
Najpierw otworzą replikę pożydowskiej kamienicy, w której w roku 1920 – z racji zamieszkania rodziców w „czynszówce”, urodził się Lolek Wojtyła i w której dewastację kościelno-samorządowa sitwa utopiła około 30. milionów złotych…
A za następne kilka dni tego samego, urodzonego w Wadowicach Wojtyłę, później z pasją chroniącego kapłańskich pedofilów, obwołają świętym…

Za… dziecięce krzywdy!
Nic nie mniejsze, od tych, które przez wieki Wojtyłowa „sekta” zwana kościołem katolickim, wyrządziła „niewiernym”…
I wszystko nawet nie tyle w imię urojonego przez nierobów, pasożytów społecznych boga, ale wyłącznie dla… mamony!
Czego najlepszym przykładem ostatnie wydarzenia mające bezpośredni związek z krakowskim kardynałem Dziwiszem, oczekującym tej właśnie mamony nie tylko od wiernych mających „szczęście rzucić okiem na kroplę krwi”, podobno Wojtyłowej ale i od tych, którzy pogodzą się z brakiem szacunku do ostatniej woli Dziwiszowego pryncypała i kupią wydawnictwo czegoś, co z testamentowym życzeniem Wojtyły miało zostać puszczone z dymem…

Może więc krótko, bo jutro – 17 lutego, minie 414. rocznica zbrodni, o jednym z milionów zamordowanych w imię tego Wojtyłowego boga, będącym symbolem wszystkich ofiar „świętych” zbrodniarzy…

Wszak wydaje się, że historia Giordano Bruno, naukowca żyjącego w epoce renesansu, jest wszystkim znana. Głównie wiadomo jednak tylko tyle, że został zamordowany, a konkretniej spalony na stosie – w imię tegoż Wojtyłowego boga przez „świętą”, jak sam Wojtyła… Inkwizycję. Dlaczego doszło do takiego dramatu? Czym dokładnie naraził się włoski filozof i humanista, który przecież był nie tylko katolikiem, ale nawet, do pewnego czasu, należał do Zakonu Dominikanów? Co heretyckiego było w jego nauce i jak przebiegała historia jego konfliktu z Kościołem?
Giordano Bruno nie był naukowcem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Wiele z jego teorii było spekulacjami, nie potrafił też uzasadnić wszystkich swoich poglądów. Niemniej jednak, jak na wiek XVI, charakteryzował się niezwykle otwartym umysłem, szczególnie w zakresie poglądów na temat kosmosu.

Bruno postulował, że w jednorodnie zbudowanym wszechświecie istnieje więcej układów planetarnych niż jeden, znany nam Układ Słoneczny. Zakładał możliwość istnienia wielu gwiazd, słońc, planet, a nawet – zamieszkujących je istot. Otwarcie skłaniał się również ku heliocentrycznej, kopernikańskiej budowie wszechświata.
Kosmologiczne poglądy Bruna pokrywały się z jego teoriami filozoficznymi. Jako filozof skłaniał się on raczej ku panteizmowi, który oznacza utożsamianie Boga z naturą. Głosił też nieskończoną liczbę bytów, spośród których niemożliwe jest dokonanie jakiejkolwiek hierarchii.
„Czy będąc człowiekiem bliżej ci do nieskończoności niż gdybyś był mrówką? – pytał. Nie – odpowiadał – ale też będąc nim, nie jesteś dalej, niż gdybyś był ciałem niebieskim”.
Bardzo istotne w kontekście śmierci Bruna, wydają się być jego poglądy na temat człowieka. W czasach, gdy indywidualna myśl była tłumiona, włoski filozof pisał: „Na samym początku należy założyć, że na postawione pytania równie możliwe są obie odpowiedzi, zarówno twierdząca, jak i przecząca, aby umysł w swoim poszukiwaniu prawdy był wolny i nieskrępowany”.
Słowa te są kultem dla wolnej myśli oraz zachęcaniem człowieka do własnych poszukiwań intelektualnych i uwolnienia się od dogmatów.
Potrzebę wolności Bruno przenosił również na kwestie religijne. Protestował przeciw pretensjom teologii do panowania nad filozofią i nauką. Co więcej, nie uznawał również „gwałcenia ojczystych bóstw różnych krajów”, a więc ingerencji religii uzurpującej sobie prawo do powszechności, w inne religie.
Tak naprawdę bardzo trudno określić jest „za co?” – Giordano Bruno został spalony na stosie.
Oczywiście Inkwizycja podała swoje uzasadnienie, jednak należy pamiętać, że wiele z przypisanych filozofowi oskarżeń było tylko pretekstem do pozbycia się umysłu tak niewygodnego dla ówczesnego Kościoła.

W 1592 roku Brunowi postawiono oględny zarzut herezji i szerzenia kłamstw. Ponadto kardynał Roberto Bellarmino, jezuita, sformułował bardziej szczegółowe przewinienia filozofa. Wypominał oskarżonemu sprzeczne z pismem „świętym” poglądy o ruchomej ziemi, przypominając, że w Księdze Koheleta (Eklezjastesa) napisane jest o Słońcu „wokoło Okrąg Ziemi obchodzącym” (co ciekawe, ten sam zarzut, ten sam kardynał wysnuwał potem przeciw Galileuszowi!). Innym zarzutem było uznanie wszechświata za wieczny (co uderzało w opowieść o stworzeniu), a także „szerzenie kłamstw” na temat duszy ludzkiej, materii i tak dalej.

Dlatego trudno dzisiaj nie zgodzić się z faktem, iż tak naprawdę głównym powodem ataku na Giordana Bruna i doprowadzenia do jego tragicznej śmierci były nie tyle jego poglądy, co całkiem otwarte w tamtym okresie krytykowanie kleru, kościelnych instytucji i praktyk.

Giordano Bruno nie był tak istotną postacią dla nauki jak, na przykład, Galileusz. Jednak jego wiara w umysłową wolność człowieka oraz konsekwentne trwanie przy swych poglądach sprawiają, że musi być dzisiaj traktowany jak zamordowany za swe przekonania męczennik.
Historia Bruna nie jest jednoznaczna. Z jednej strony współczesny Kościół uznał spalenie filozofa za błąd. Z drugiej, nasz „święty” papież Wojtyła pisał, że „Magisterium Kościoła nie może przecież podjąć decyzji o dokonaniu aktu natury etycznej, jakim jest prośba o przebaczenie, zanim nie zasięgnie dokładnych informacji o sytuacji panującej w tamtym okresie”.

Otwarta rehabilitacja „bojownika o wolność intelektualną” nie została więc dokonana. Co więcej, kiedy podczas papiestwa Piusa XII ukazało się ostatnie, 32. wydanie Indeksu, opublikowane w 1949 roku, widniały w nim także dzieła Bruna.

Tak więc pamiętajmy o Giordano Bruno, a za Jego pośrednictwem o wszystkich ofiarach „świętych” zbrodniarzy, nie tylko w kolejną rocznicę Jego brutalnego zamordowania…
Pamiętajmy przekraczając próg repliki pożydowskiego domu w Wadowicach, w którym urodził się następca inkwizytorów oraz wówczas, kiedy będą wynosić go na piedestały kościelnych ołtarzy, za zasługi na polu skrywania zbrodni pedofilów na „… braciach Chrystusa najmniejszych” i chronienia tych zbrodniarzy przed odpowiedzialnością karną!
Pamiętajmy też, kiedy przyjdzie nam zapłacić 25,- złotych za oglądanie kropli „świętej” krwi (tak naprawdę nie wiadomo czyjej?), zamkniętej w szklanej ampułce i za wydawnictwo, które winno ogrzewać Dziwiszowe kości, smoląc się w kardynalskim kominku…

Źródłowo wykorzystano materiał Ewy Frączek o G. Bruno
oraz inne znalezione w sieci.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT