Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Polityczny układ Filipiakowa – „kłamczuszek” Klinowski i… satyra w krótkich majtach!
Polityczny układ Filipiakowa – „kłamczuszek” Klinowski i… satyra w krótkich majtach! piątek, 14 Listopad 2014, godz. 18:03

00000000000000000Za kilka dosłownie chwil zakończy się kampania wyborcza, jakże brutalna, pełna ekscesów i kłamstw ze strony komitetów i kandydatów czujących na swoich plecach doganiające ich piętno porażki! Wszak – chociaż już wcześniej też, ale nie skorzystaliście – w najbliższą niedzielę staniecie przed realną, jak nigdy dotąd, szansą na zmiany…
Tylko, czy do tej szansy dorośliście?
Czy w ogóle na jakiekolwiek zmiany zasługujecie?
Bo mnie, to co zrobicie w niedzielę, jakiego dokonacie wyboru, jest tak naprawdę całkowicie obojętne. Uważam, że swój obowiązek wypełniłem, pokazując Wam w oparciu o dowody, których podważyć nie sposób, zarówno „sukcesy” ekipy rządzącej gminą od czterech kadencji jak i najnowszych jej satelit pod szyldem nowego rzecznika Filipiakowej – dr Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego”…
Bo trudno zaprzeczyć, że lata rządów Ewy Filipiak, to lata pogłębiającej się z każdym dniem destrukcji gminy, rosnących bezdomności i bezrobocia oraz ludzkiej nędzy.
Nie wiem dlaczego nie dociera do Was, że nie ma tu już ani jednego zakładu pracy, z których wiele funkcjonowało jeszcze przed II wojną światową, a po niej własnymi rękami odbudowywali je ze zniszczeń wojennych Wasi dziadkowie, ojcowie, a często również wielu z Was… Nie ma też tych, które powstały później i przed którymi stały ogromne szanse rozwoju.
Nie ma, bo być nie może…
Wszak ludzie niezależni finansowo od lokalnej władzy nie pozwoliliby się zniewolić i z determinacją patrzyli by władzy na ręce… Ale nie zrobią tego ludzie chodzący na finansowym łańcuchu tej władzy, o którego nienaganny stan wytrwale troszczy się lokalny kler!
Dlatego musiał w gminie pozostać jeden największy pracodawca – burmistrz, który wybiórczo, ze z góry zaplanowanym zamiarem, pozwala funkcjonować tylko niektórym przedsiębiorcom…
Jednocześnie lekceważy tych, co zamykają swoje małe firmy i sklepiki z uwagi na ludzką nędzę, która w bardzo licznych przypadkach nie pozwala tym ludziom nawet na nabycie i to nie tylko tych środków czy przedmiotów najbardziej niezbędnych w codziennym życiu, często środków czystości oraz żywności również.
Nie dociera do Was też, że gdyby w Polsce naprawdę funkcjonowała demokracja – a nie autokracja i wąskie układy czerpiące tylko własne korzyści ze sprawowania funkcji publicznych – mnogość dowodów potwierdza, iż zarówno Filipiakowa jak i znaczna liczba kolesiostwa z jej kręgów, winni znaleźć się w zainteresowaniu organów ścigania. Niestety w autokracji, a nie pozorowanej tylko dla Was demokracji (tej smak macie szanse dopiero poznać po wyborach, chociaż czy z tej szansy skorzystacie – wątpię!), zarówno ściśle wyselekcjonowani przedstawiciele organów ścigania jak i wymiaru sprawiedliwości są tak naprawdę wyłącznie adwokatami tej struktury funkcjonującej od 20. lat na zasadach mafijnych.
Przykładów potwierdzonych dowodami na postawiony tu zarzut jest tak wiele, że starczyłoby nie tylko na setki tomów akt procesowych, co najmniej na kilkanaście postępowań karnych również. Ale co poradzicie, kiedy w tak czytelnym przykładzie, jakim jest sprawa remontu ulicy Karmelickiej, podczas którego po prostu ukradziono nam podbudowy, tej co miała trafić pod ulicę, za ponad jeden milion złotych, mimo obowiązku wynikającego z Ustawy prawo budowlane „adwokat” Jerzy Utrata nie zauważył, że inwestor, który – wedle tej ustawy – jest stroną procesu budowlanego, nie „zmieścił” mu się w… akcie oskarżenia?
A nadużycia przy „drążonej” przeze mnie od 2000 roku „wilii w Kleczy”, czy jednoznaczne niedopełnienie ustawowych, a więc prawnych obowiązków przy inwestycji zwanej Beskidzką Drogą Integracyjną?
To tylko niektóre przykłady, bo na wszystkie pewnie zabrakłoby teczek, które zapełniały akta w sprawie mafii prószkowskiej?

Nie będę ukrywał, że po wyniku wyborów w 2010 roku, teraz wiązałem ogromne nadzieje z kandydaturą Zbyszka Jurczaka. Wiem zresztą, że nie tylko ja…
Jednak, że Zbyszek nigdy nie płynął i nadal nie pływa z prądem (to wyłącznie „przywilej”… gówna!), z uwagi na brutalność kampanii wyborczej dwóch liderów do fotela burmistrza, po prostu ze startu w tych burmistrzowych zmaganiach zrezygnował. Uznał, że nie będzie kopał się z „końmi”, bo jakie te „konie” są, każdy – tu dodam: ale tylko rozsądnie myślący – widzi.
Jedna nie wiedzieć dlaczego, chociaż swoją rezygnację złożył już na około dwa tygodnie przed wyborami, Jego nazwisko będzie figurowało na listach wyborczych? Czy dlatego, żeby znowu dla potrzeb Filipiakowej było sporo głosów nieważnych? Bo przecież było chyba na tyle czasu, aby nic nie robiąca Miejska Komisja Wyborcza wykreśliła nazwisko tego kandydata na listach wyborczych? A może to tylko… dług wdzięczności? Za „willę”, bądź za wyremontowane nowe mieszkanie? Bo tylko takie pytania dla tego przypadku mi się na myśl nasuwają!

Nie rozmawiałem ze Zbyszkiem od kilku dni, ale dotarło do mnie, że podobno zrezygnował też z funkcjonowania w strukturach Inicjatywy Wolne Wadowice, z której lidera wyszła… dyktatura.
Dyktatura oparta na kłamstwie. Podejrzewam, że nie bez znaczenia dla tej decyzji miały też zapowiedzi kandydata dr Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego, o kontynuowaniu programu gospodarowania gminą w sposób, jaki pozostawi po sobie w spadku ekipa Filipiakowej.
Zresztą przypadek zwany dr Mateuszem „kłamczuszkiem” Klinowskim, jest bardziej złożony
Wcześniej, posiłkując się wiedzą funkcjonująca w lokalnej społeczności często od kilkunastu już lat, biegał przez trzy lata na sesje Rady Miejskiej, by cudze ustalenia wykrzykiwać jako własne sukcesy i to w sposób, który w żadnej mierze nie mógł zaszkodzić Filipiakowej. I pamiętacie jak był przez te nieudolne „wystąpienia” rugany wtedy przez asystenta na garnuszku Filipiakowej, redagującego „białoruski portal… 24?

Ale wpadł po trzech latach na pomysł bardziej sensownego ustawienia się w lokalnej polityce i zamarzył się mu układ. Ale niestety, że „do tańca” trzeba dwojga, a u drugiego „tancerza” nie znalazł zrozumienia na swoje bądź co bądź łajdactwo, postanowił, że to ów drugi „tancerz”, do którego przez minione trzy lata nie miał żadnych uwag, będzie od tamtej pory obrzucany przez niego błotem, a sam stanie się… rzecznikiem Filipiakowej oraz jedynym, wręcz umiłowanym ulubieńcem plujących nań wcześniej asystentów.
Aby nie pyskować na Filipiakową, przestał nawet chodzić na sesje Rady Miejskiej, chociaż to obowiązek radnego, wmawiając jednocześnie naiwnym, że to wina „operatora” rady Miejskiej – Zdzisława Szczura, który specjalnie planuje terminy sesji tak, żeby dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski nie mógł uczestniczyć… Tyle, że nie w kolejnych sesjach Rady Miejskiej, ale w… happeningach i ulicznych przepychankach, m.in. promujących narkotyki!
Nadto jako jedyne punkty jego programu (kilka innych, w miarę rozsądnych rzeczy, zerżnął od konkurentów), to realizowany dotąd przez Filipiakową STOP dla Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, kolej przekreślona w planach Województwa Małopolskiego i… rower (jedyny atrybut komunikacji dla kandydata).

Najbardziej kompromitujące kandydata jest jednak stanowisko w sprawie BDI, rzekomo pod „płaszczykiem” jego starań o ochronę środowiska naturalnego, z jednoczesnym wciskaniem BDI Gminie Tomice na prawnie chronione tereny „Natura 2000”.
Tu już z zwolennikiem ochrony środowiska być przestaje i to nawet w obliczu wiedzy, iż to nie Wójt Tomic jest sygnatariuszem BDI, ale Filipiakowa z wójtami i burmistrzami gmin na trasie Bielsko-Biała – Głogoczów!
No i co najważniejsze, może pan dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski jest aż tak zacofany, w tym mentalnie, że nie wie, iż na całym świecie nie dwupasmowe trasy szybkiego ruchu, ale nawet ośmiopasmowe autostrady buduje się przez najpiękniejsze Parki Narodowe i tereny bogate przyrodniczo, bo to one są gwarantem rozwoju, zwłaszcza turystyki!

No ale to może wina kawioru, fundowanego dr Mateuszowi „kłamczuszkowi” Klinowskiemu przez Filipiakową, którego smaku my nigdy nie poznamy?!
Może to ten kawior zeżarł szare komórki panu Doktorowi „kłamczuszkowi”, który teraz łapie się każdego kurewstwa aby opluć innych…

Wiem, bezsilność potrafi wiele, strach przed odejściem w polityczne szambo jeszcze więcej!
Ale, żeby z tego powodu łgać jak bura suka, polityczna łajza, przypisując mnie do degustatorów kawioru?
Tu swoim kurewstwem, politycznym prostytuowaniem się, dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski przerósł samego Płaszczycę, bo doskonale wie, że w żadnym takim spotkaniu ani z Jackiem Jonczykiem ani w innym politycznym gronie nie uczestniczyłem…
Ale nie nowość to, że… łajza zawsze łajzą pozostanie!
Gówno gównem też!

Jednak, żeby aż tak nisko upaść?
M.in. nie przewidywałem nawet w najczarniejszych scenariuszach, że dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski, zdoła usunąć ze swojej sztucznej roli rzecznika Stanisława Kotarbę, aby jakże skutecznie samemu rzecznikować dzisiaj Filipiakowej!
Zastanawiam się za co?
Za obiecany fotel wiceburmistrza, którego nigdy by nie dostał od wcześniej przywołanego „tancerza”? A może za fuchę „operatora” Rady Miejskiej, bo poprzedni już wie, że do gminy się nie załapie, to próbuje szczęścia w powiecie? Albo może jakaś gminna spółeczka się szykuje?

Czy to tylko uzgodniony „sukces” w politycznej korupcji z 2010 roku, kiedy dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski wszedł w układ z Filipiakową, kupując u Kotarby miejsce na liście „wspólnego domu”…
Tego ich wspólnego domu, którego dzisiaj dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski jest pierwszym wzorcem, reprezentantem i liderem…
Wypada mi tylko pogratulować nowemu rzecznikowi Filipiakowej tego zakłamanego łajdactwa, a naiwnym, którzy nie potrafią korzystać z daru rozumu, wciskanej im przez dr Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego… wiary!

Ilu ich jest wokół nas dowiemy się już w poniedziałek…
Czy ich wystarczy, żeby wybrać układ Filipiakowa-„kłamczuszek” Klinowski, czy zrozumieją, że tak naprawdę stoją przed ostatnią szansą na zmiany?
Zmiany na lepsze dla siebie, swoich dzieci i całego regionu?

Na koniec dodam tylko, iż nie zazdroszczę dr Mateuszowi „kłamczuszkowi” Klinowskiemu jednak tego jego własnego gówna, którym – aby odkleić od siebie – obrzuca innych!
Bo obok wzorcowego kłamstwa, obrzucanie innych własnym gównem to jedyna rzecz, którą dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski tak naprawdę potrafi robić w sposób wyspecjalizowany!
I gdybyście mu to gówno chcieli zabrać, bylibyście sadystami…
Wszak to tak jakbyście chcieli zabrać dziecku jego najbardziej ulubioną zabawkę!
Może dlatego najbardziej adekwatne do dr Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego jest określenie… SATYRA W KRÓTKICH MAJTECZKACH?

Więc pewnie godzien jest wyboru… naiwnych, którzy pozbawieni zdolności wierzenia rozumem, doskonale rozumują wciskaną im wiarą!
Ale to będzie Wasz wybór, który mnie, człowiekowi wolnemu i niezależnemu, potrafiącemu korzystać z daru rozumu, jest całkowicie obojętny…
Wasz wybór, którym zgotujecie sobie… własny, a nie mój los!
Bo ja nawet do ratusza nie chodzę, żeby nie zostać np. fałszywie posądzonym o to, że skopałem jaja komuś, kto tych jaj od dawna nie ma…

P.S. Nie pisałem o tym wcześniej, bo uznałem sprawę nie tyle za oczywistą ale przede wszystkim za żenującą… Jednak po chwili zastanowienia zadałem sobie pytanie – a dlaczego nie?
Kiedy chodzi przecież o lekceważący stosunek do Wyborców!
Wszak za taki trzeba uznać demonstrowanie swojej rzekomej niezależności przez dr Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego… dresem, w którym z pogardą do ludzi paradował po sali sesyjnej. Pomijam poziom miejsca odzwierciedlany poziomem intelektualnym i mentalnym niektórych radnych, w tym dr Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego, ale przecież na tej samej sali zasiadali również Wyborcy, mieszkańcy, którym szacunek się należał.
Jednak przez trzy lata rajcowania ten argument do doktorskiego łba nie docierał…
A tu nagle widzę „kłamczuszka” Klinowskiego w garniaku!
Na potrzeby kampanii wyborczej?
Po wydarzeniach, zwłaszcza ostatnich dni, kiedy dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski już nawet nie stara się ukryć swojego rzecznikowania na rzecz Filipiakowej, mam poważne wątpliwości…
Odnoszę wrażenie, że to nie na potrzeby kampanijnego wizerunku kandydata, ale właśnie z szacunku do nowego pryncypała (którego nie miał do Wyborców), który nie tolerowałby wyglądu żula w swoim otoczeniu?
Nurtuje mnie jeszcze pytanie, czy ten garniak to też za nowego pryncypała pieniądze?
Bo przecież chyba nie z pożyczki zaciągniętej przez nowego rzecznika Filipiakowej bodaj od jakiegoś rektora z uczelni?
No a wręcz na kolana położył mnie ten gdzieś tam w kampanii wyeksponowany przez dr Mateusza „kłamczuszka” Klinowskiego… Jezus!
Do dzisiaj nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie o cel…
Czy miał posłużyć do pozyskania proboszczowych głosów?
Zatarcia aktywnej działalności kandydata na rzecz legalizacji narkotyków?
Czy może wskazać, że narkotyki też poniekąd są celem niektórych kapłanów?
Bo jka pokazują niektóre dane kryminalne, po narkotykach cel pedofila był bardziej osiągalny!
I już naprawdę na koniec jeszcze jedno nurtujące mnie pytanie: jeżeliby dr Mateusz „kłamczuszek” Klinowski został burmistrzem, to kto poniesie odpowiedzialność za takie układanie kalendarza jego pracy w ratuszu, który będzie kolidował mu z happeningami np. na rzecz walki o prawa narkomanów?
No, kto?
Każdy, kto odda na niego swój głos!

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT