Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Kropidło 2 » Proboszcz z Choczni dalej… grozi?
Proboszcz z Choczni dalej… grozi? czwartek, 10 Styczeń 2013, godz. 00:54

Tak!
I to do tego w taki sposób, że aż ciśnie się na usta zawołanie… „zamilcz, wstydu oszczędź!”.
Bo tak jak potrafię zrozumieć wstyd, tak nie potrafię zrozumieć… analfabetyzmu!
Zwłaszcza u kogoś podobno… wykształconego?

Czyżby w szkołach nieróbstwa i pasożytnictwa nie uczyli… czytać?
I nawet to przyjąłbym ze zrozumieniem, bo po co komuś, kogo przygotowuje się do nieróbstwa i pasożytowania na wdowim groszu, umiejętność czytania, na dodatek ze zrozumieniem?
Wystarczy, że umie policzyć!
Wdowi grosz!
Ale, żeby również na obrazkach załączonych do tekstu… nie „jarzyć”?
Co potrafi już nawet… dwulatek!
Bowiem wyraźnie wskazałem, za kim pytam o… „ przerżniętą w ruletkę”!
I to nie tylko tekstem, ale właśnie… obrazkami!
Które pozostają tam do dzisiaj – czego najlepszym dowodem są dzisiejsze screeny (obok)!

Wszak już chyba gdzieś na samym początku materiału „Pon buckowe… igraszki!”, pytałem: „… kto komu strzelił w kolano? Radni opozycyjni sami sobie? Czy polityczna „dziwka”… proboszczowi z Choczni?”!
Nadto, materiał otwierały prawie takie same screeny ekranowe z materiału politycznej „dziwki” – z taką atencją pielęgnującej komentarze o… przerżniętej w ruletkę przez choczeńskiego sutannowego – jakie wykonałem dzisiaj!

Tak więc, co do tych kolejnych gróźb klechy, które tego materiału dotyczą w kolędowych rozmowach ze „społeczeństwem”, jaśnie choczeński proboszcz może po prostu przyjść i…
Cmoknąć mnie…
W „kancik”!

Podobnie jak młodego polityka, który nagrał groźby karalne, z proboszczową zapowiedzią zniszczenia jego samego, jego firmy, a tym samym kilku rodzin, pracowników w firmie tej zatrudnionych! Oczywiście jeżeli młody polityk nie spełni nakazanego przez klechę i przezeń określonego zachowania się!
Bo jeżeli klecha komuś tłumaczy (i ten fakt też mamy nagrany!), że za nagrywanie tych rozmów polityk zapłaci „… sto tysięcy złotych” (?), to wypadałoby ponownie zawołać… „zamilcz, wstydu oszczędź!”.
Trzeba było może iść na… prawo, najlepiej karne, zamiast do szkoły nieróbstwa i pasożytnictwa?
Bo wiedziałoby się wówczas, że nagrywać można sobie wszystko!
Przecież to tylko utrwalanie… historii!


Chociaż wątpię czy tego akurat choczeński proboszcz nie wie?
Bo plebania w Choczni naszpikowana sprzętem nagrywającym (i jakże kosztownym), na zewnątrz i wewnątrz, że aż w oczy kłuje (czyżby czegoś, albo kogoś proboszczyna bardzo się… bał?)!
Prawda, że daje do myślenia?
….
Natomiast upublicznienie którejkolwiek z takich prywatnych rozmów, byłoby czynem karalnym!

Ale na pewno nie będzie czynem karalnym ujawnienie rozmowy stanowiącej dowód przestępstwa gróźb karalnych!
Gróźb zapowiadających bezwzględne zniszczenie ludzi, firmy oraz rodzin osób tam zatrudnionych!
Wręcz przeciwnie…
Będzie taka rozmowa tylko… dowodem!
I to nawet nato, że właśnie tymi groźbami karalnymi choczeński klecha pozbawił mieszkańca Rzeczypospolitej, jego niezbywalnego, konstytucyjnego prawa wyborczego!

Dlatego, uprzejmie proszę, aby zapowiadający buńczucznie przed swoimi parafianami taki sądowy proces, choczeński sutannowy… jeszcze jutro go zainicjował!

Bo chciałbym podczas tego procesu ustalić też jeszcze jedną istotną informację, która niczym tajemnica Poliszynela, „biega” po Choczni wzdłuż i wszerz!
Ot, chciałbym bardzo wiedzieć, czy to prawda, że ostatnimi czasy jaśnie wielebny korzysta z… damskich kosmetyków?
Zwłaszcza z dużej ilości… fluidu (puder w kremie) i temu podobnych, nakładanych na… „maskę”?
Bo po Choczni mówią (i też mam to nagrane), że to podobno coś z… „lipem” nie tak?
A ja bardzo chciałbym wiedzieć, czy to prawda i czyja to… „zasługa”?
Bo chyba nie… wikarego?

Co prawda pasożyt mieniący się urzędnikiem pana Boga, to nie moja bajka, bo jeżeli mam ochotę porozmawiać z Najwyższym, to nie potrzebuję do tej rozmowy „interesownego” pośrednika, ale to nie zmienia faktu, że nurtuje mnie jeszcze kilka pytań…
I to nader w materii Kościoła… istotnych!
Oto one…
Jak ktoś, na co dzień „obgryzający piętki” ukrzyżowanego Zbawiciela, może być tak mściwy, tak wredny, tak fałszywy i tak kompromitujący… instytucję Kościoła katolickiego?

Ktoś, kto wiernym „owieczkom” mówi, aby miłowały bliźniego jak siebie samego!
Sam „miłując”… do czasu!
Aż ostatnie portki spadną z niego!

Gdzie więc w tym „kapłańskim” życiu… Dekalog?
Gdzie przywołane wyżej… Przykazanie Miłości?
Gdzie zwykła ludzka… uczciwość?
Gdzie to… „odpuść nam nasze winy, jako i my… odpuszczamy”?

Głupio pytam, kiedy od początku wiadomym było, że to ani Kościół, ani Bóg, ani sługa boży, a tylko… POLITYKA!
Do której proboszcz z Choczni, zapominając o swoim powołaniu i miłości bliźniego, wlazł w… gumofilcach!
Bo podstawą kierowanych pod adresem młodego polityka, jego firmy i kilku rodzin gróźb karalnych, było… czwarte miejsce tego młodego człowieka na jednej z list wyborczych!
Miejsce jakże groźne dla… politycznych pryncypałów choczeńskiego klechy!

I to właśnie dla tej polityki, z wiejskiego proboszczyny została tylko… „polityczna szmata”!

Która może teraz przyjść i przy całym szacunku dla swojego stanu „kapłańskiego” (czytaj: politycznego!)… cmoknąć mnie w „kancik” podwójnie!

Z pasterskim błogosławieństwem (dla „pasterza” politycznej „owczarni”)
– pozostaje Edward Wyroba.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT