Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Prokuratura to, czy tylko… „prokuratura”?
Prokuratura to, czy tylko… „prokuratura”? środa, 13 Czerwiec 2012, godz. 15:25

W kwietniu br., jedna z politycznych „dziwek”, godnie opłacana z naszych wspólnych podatków, grzmiała na swoim portalu internetowym: „Edward Wyroba tropi internautów”. Ironizując przy tym, czy „… Wyrobę można obrazić?” i publikując fotografie, na których wykonanie nie wyraziłem zgody (resztą na jednej z nich nawet osobiście zarejestrował mój wymowny gest, odnoszący się wyłącznie do jego „dziwkarskich” zachowań!)
Oczywiście trudno nawet wątpić, że był to element politycznego „zdziwczenia”, skrupulatnie zaplanowany po tym, kiedy od właściciela i administratora „białoruskiego” portalu zażądałem ustalenia numerów IP, informując, że będę korzystał z drogi prawnej przeciwko autorom kłamliwych komentarzy o stanie mojego zdrowia…
Co odpisał, relacjonował nie będę, bowiem ten najbardziej istotny fragment jego odpowiedzi przeczytacie Państwo obok…
Najważniejsze dla mnie jest, że nie tylko powziął informację, iż wnioskowane przeze nie osoby i numery IP ich komputerów, od momentu otrzymania mojego żądania stanowią dowód w postępowaniu, zarówno karnym, jak i sądowym, ale też i to, że kompletnie nie zna prawa, które winien znać wydawca dochodowego portalu (ale to na pewno, i to już w bardzo krótkim czasie, zdążymy sobie wyjaśnić)
Szczególnie, że jeszcze tego samego dnia wystąpiłem do „prokuratora” Jerzego Utraty z wnioskiem o ustalenie autorów interesujących mnie komentarzy, a kilka godzin później, o zabezpieczenie kopii materiału wraz z onymi komentarzami na serwerze (gdzie pozostaje do dzisiaj)
I o to… 24 maja 2012 roku, pan „prokurator” Robert Borończyk – ten sam, którego żonę zatrudnia w swoim ratuszu zaprzyjaźniony z wadowickim płatnikiem politycznych „dziwek” inny płatnik politycznych „dziwek” – podejmuje… „salomonową” decyzję!
Odmawia mi wszczęcia dochodzenia w sprawie przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego?
A więc odmawia mi czegoś, o co… nigdy nie wnosiłem!
Jest jednak odrobinę „skrupulatny”, bo w treści uzasadnienia do swojej decyzji, chociaż tak od niechcenia, ale jednak zauważa, że czynność ustalenia sprawców przestępstw na moją szkodę nie zakończyła się powodzeniem bo „… administrator portalu, na żądanie zgłoszone bezpośrednio do niego przez pokrzywdzonego, usunął wskazane komentarze, czego konsekwencją jest to, że nie istnieją one w systemie komentarzy”…

Przepraszam, że zapytam bezpośrednio…
Dureń?
Chociaż, to chyba za mało powiedziane?

Bo jakoś pan „prokurator” Borończyk nie raczył zauważyć, że… heros propagandy podwórkowej po prostu zniszczył dowody, o których powziął informację, że będą stanowiły dowód w postępowaniu, zarówno przed organami ścigania, jak i sądowym!
A to już… przestępstwo!
Na dodatek ścigane z oskarżenia publicznego!
A więc nie potrzebne jest nawet zawiadomienie od pokrzywdzonego czy osoby trzeciej, kiedy prokurator powziął informację o fakcie jego popełnienia!

Tylko, że to musi być… prokurator, a nie… „prokurator”!

A może sprawa ma tzw. „drugie dno”?
Bo jak napisałem wyżej, nie tylko wystąpiłem z wnioskiem do „prokuratora” Utraty z wnioskiem o zabezpieczenie kopii herosowego materiału wraz z komentarzami na serwerze, w terminie 7. dni, ale – co ustaliłem ponad wszelką wątpliwość – kopie tego materiału na onym serwerze dają się zabezpieczyć… nawet dzisiaj!

Więc może „prokurator” Borończyk dlatego odmówił mi wszczęcia czegoś, o co nie wnosiłem, bo…
No? Zastanawiam się…
Czy ustalił właścicieli komputerów i autorów komentarzy?
Ale ważniejsze jest coś innego od… obowiązującego prawa?

Ano…
Zobaczymy!

I już na koniec…
Gdyby ktoś miał ochotę „zabawić” się w dochodzenie, w sprawie „ujawnienia materiałów z postępowania” (jak miało to miejsce w przypadku upublicznienia postanowienia doręczonego panu Bolesławowi Kotowi w sprawi „Kocicha”), to zapraszam… Bo nie ja wydałem idiotyczną decyzję, na dodatek nie opatrzoną klauzulą tajności i nie ja zakończyłem postępowanie, na pierwszym jego etapie…

A, że nie prawomocne…
To informuję!
Przemilczę tylko… co dalej!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT