Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Q pamięci…
Q pamięci… niedziela, 1 Wrzesień 2019, godz. 21:00

0027I pod rozwagę…

80 lat temu, pomimo wcześniejszych zapewnień Naczelnego Wodza, że „… nie odda nawet guzika od żołnierskiego munduru” oraz masowo rozwieszanych plakatów z hasłem „… silni! zwarci! gotowi!”, załamała się obrona wojsk polskich, okupant opanował terytorium całej Polski.
nad skawąMieszkańcy Wadowic stanęli przed nową, nieznaną im dotąd rzeczywistością.
Sprzeczne informacje i komunikaty powodowały masową ucieczkę ludności cywilnej, która w przerażeniu tarasowała drogi, utrudniając przemieszczanie się wojsk polskich.
Zachowanie takie prowadziło także do licznych w tym czasie tragedii – zgrupowanie w jednym miejscu dużej liczby osób cywilnych stanowiło łatwy cel dla załóg samolotów nieprzyjaciela.
Już drugiego dnia niemieckiej okupacji na zatłoczonym odcinku drogi w Choczni, od zrzuconych przez niemieckie samoloty bomb zginęło 40 osób, w tym 29 osób cywilnych.

Do praktycznie opustoszałego miasta hitlerowcy wkroczyli 04 września.
I co przeraża, byli witani kwiatami przez pozostałych tu zwolenników faszyzmu oraz Niemców, z niecierpliwością oczekujących na… swoich.

Natychmiast nastąpił całkowity rozpad obowiązującego wcześniej porządku prawnego oraz ustanie działań w zakresie zmian w prawie dotychczas obowiązującym.
PKP (stare)_003-Edit-001Na szkołach i innych instytucjach powiewały flagi okupanta, a mieszkańcy powracający już nie do Wadowic, ale do „Wadowitz Ober Schlesien”, z bezcelowej tułaczki, zapoznawali się z jego obwieszczeniami i komunikatami rozwieszanymi na słupach ogłoszeniowych i murach „Adolf Hitler Platz” – bo tak nazwał okupant wadowicki rynek.
Wzywały one do oddawania broni i radioodbiorników oraz przestrwgania ustalonej przez okupanta „dyscypliny”.
Informowały również, że za naruszenie nowej „praworządności” grozi karą śmierci.
Polacy po załatwieniu spraw meldunkowych i otrzymaniu dokumentów okupanta, zgłaszali się do swoich poprzednich miejsc pracy.
Zakazem pracy objęto Żydów.
Została im zabroniona wszelka działalność – była to już niejako zapowiedź wprowadzenia autorskiego programu Hitlera wobec tej narodowości
/z której de facto sam Hitler się wywodził – „po mieczu”/.

Istotnym w historii tamtego okresu są ostatnie dni września, które wzbudziły w wadowiczanach nadzieję – profesor gimnazjum, germanista Józef Titz, otrzymał od niemieckiego starosty zgodę na rozpoczęcie nauki w placówce. Niestety, po zapoznaniu się władz okupacyjnych z nazwiskami wykładowców i uczniów, gimnazjum zamknięto na pozostałe lata okupacji.

Już 10 listopada 1939 roku, Wadowicami wstrząsnęła tragiczna informacja o aresztowaniu członków pierwszej w mieści grupy konspiracyjnego podziemia, z grupy „Białego Orła”. Z domu przy Alei Wolności, hitlerowcy zabrali m.in. Stefana Boryczkę, Jana Dudonia i Wincentego Bałysa, młodego utalentowanego plastyka, absolwenta wydziału rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, członka grupy plastyczno-literackiej „CZARTAK II” powstałej pod patronatem poety Emila Zegadłowicza. Aresztowani nigdy już nie wrócili do swych domów. Zostali rozstrzelani na Glinniku w Krakowie, w dniu 22 grudnia 1939 roku.

Karmel ok 1940Faszyści, eliminowali wszelkie przejawy polskości – zamurowali na frontonie kościoła parafialnego tablicę poświęconą Henrykowi Sienkiewiczowi, wyrzucili księży z plebani oraz Domu Katolickiego i zrabowali z ich pomieszczeń meble, rozbili posągi Juliusza Słowackiego i Emila Zegadłowicza w gimnazjum, podjęli próbę zniszczenia figury św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus usytuowanej do dnia dzisiejszego w jednej z wnęk okiennych zabudowań wadowickiego Karmelu. Z nienawiści oraz chęci zniszczenia ducha patriotyzmu i wolności wśród wadowiczan, spalili ogromny stos polskich książek na placu Papierni, z których jednak setki najwartościowszych pozycji zostały wcześniej wyniesione, uratowane przez pracujących tam prawdziwych wadowickich Polaków-patriotów.
Pracownicy zakładu ogrodniczego, wybudowanego jeszcze przed wojną w Parku Miejskim, uratowali od zniszczenia, stojącą przy jednej z alejek parku figurę Matki Bożej Królowej Korony Polskiej, poświęconą przez ks. Andrzeja Zająca, jednego z proboszczów wadowickiej parafii, wywożąc ją na czas okupacji na tutejszy cmentarz.
Nie udało się jednak uratować cennych XVI i XVII-wiecznych druków i zbioru świątków beskidzkich Jędrzeja Wowry, zagrabionych przez hitlerowców dla uzupełnienia swoich prywatnych kolekcji z gorzeńskiego „Murowańca”.

W listopadzie 1939 roku miasto zostało włączone do „rdzennych” ziem niemieckich – z granicą na rzece Skawie – co wiązało się z uruchomieniem pracy nowych instytucji i urzędów.
W Wadowicach zjawili się wraz z rodzinami niemieccy urzędnicy, celnicy, policjanci i aby ich osiedlić należało wyrzucić wadowiczan z ich własnych mieszkań. W ten sposób m.in. wysiedlono mieszkańców wielu domów w mieście i prawie wszystkich mieszkańców ulicy Aleja Wolności, pozostawiając nielicznych właścicieli domów
/niezbędnych do pracy na rzecz nowo przybyłych Niemców/ w ich suterenach, bądź piwnicach.
W budynku byłego Towarzystwa Upiększania Miasta Wadowic i Okolic w Parku Miejskim Niemcy pozostawili także wdowę po zmarłym przed wojną ogrodniku Rudolfie Wyrobie, Zofię w raz z trójką dzieci, zmuszając wszystkich do pracy w tamtejszych obiektach ogrodniczych. Najmłodszy z rodzeństwa w chwili wybuchu wojny miał zaledwie 11 lat, a z chwila ukończenia 12. roku życia otrzymał wezwanie na roboty do Niemiec.

Pod zarząd władz niemieckich przeszły zakłady pracy, majątki miejskie i instytucje publiczne.
Wyznaczono godzinę policyjną.
Zakupy podstawowych artykułów pierwszej potrzeby zostały ograniczone wprowadzonymi przez okupanta kartkami żywnościowymi – w większości przypadków papierami bez pokrycia w towarze.
Na okolicznych rolników Niemcy nałożyli tzw. „obowiązek kontyngentowy”, spłacany przez okupanta także kartkami, najczęściej na alkohol.
Nie wywiązanie się przez rolnika z tego obowiązku groziło wywiezieniem całej jego rodziny do obozu zagłady.
Okupant zlikwidował natychmiast wadowickie, polskie drukarnie, a pozostawione pod swoim zarządem wykorzystywał jedynie do druku publikowanych obwieszczeń i list osób rozstrzelanych oraz
– jak drukarnia Franciszka Foltyna – portretu Führera.
Polaków obejmował całkowity zakaz organizowania się, a także korzystania z restauracji i cukierni, bowiem te były tylko nur für deutsche.
Jedynym wyjątkiem byli volksdeutsche oraz volksdeutsch’ki, świadczące różnorakie usługi, w tym seksualne nur für deutsche.

0_getto_1Kolejnym celem dyskryminacji, zgodnym z przywołanym już wyżej autorskim programem pół Żyda – Adolfa Hitlera,  byli właśnie Żydzi.
W samych Wadowicach mieszkało ich ok. 2 tysiące. Początkowo wszystkich, aby nie było wątpliwości co do przynależności rasowej, oznakowano gwiazdą Dawida, naszytą na noszonej odzieży i kierowano do najgorszych prac.
Idąc w kolumnach zmuszani byli do śpiewania piosenki „… my biedni Żydacy, robili na nas Polacy, dziś przyszedł Hitler złoty, nauczył nas roboty…”.

0_getto_202 lipca 1942 roku specjalny oddział Gestapo zebrał Żydów z miasta i okolicznych wiosek aby ścieśnić ich w getcie zlokalizowanym w obrębie ulic okalających upamiętniający dzisiaj tamtą tragedię Plac Bohaterów Getta.

Wad-retro 22W tymże 1942 roku zniszczono całkowicie synagogę, z której gruz przeznaczono m.in. na utwardzenie bagna w ulicy Aleja Wolności, przed Willą Józefówka.
Resztą, na budowę nowych obiektów szklarniowych /palmiarni/, na terenie parku.

10 września 1943 roku rozpoczęto likwidację wadowickiego getta.
Nie kończąca się kolumna wadowiczan wyznania mojżeszowego kierowana była na boisko szkoły podstawowej przy ul. Sienkiewicza, gdzie pędzeni na zagładę musieli pozostawić resztki swojego dobytku, zawiniątka, kosztowności itp., by stamtąd, odarci ze wszystkiego co mieli, łącznie z ludzką godnością, iść dalej w milczącym bólu na stację kolejową, z której w bydlęcych wagonach pozostała im tylko jedna droga – w kierunku Oświęcimia lub Bełżca.
Większość z nich nigdy stamtąd nie wróciła, a pamięć tamtej tragedii upamiętnia pomnik i nieliczne mogiły indywidualne na miejscowym cmentarzu żydowskim.

11Jednak – o czym do dzisiaj w oficjalnych wydawnictwach i wystąpieniach się milczy – niewielki odsetek mieszkańców getta nigdy nie wsiadł do wagonu bydlęcego, a wszystko za sprawą wadowiczan, którzy z narażeniem życia swojego i swoich rodzin, nieśli pomoc swoim dotychczasowym współziomkom, ratując ich od niechybnej śmierci w machinie zagłady okupanta.
Trudno w tym miejscu byłoby wymienić nazwiska zarówno niosących wówczas pomoc, jak i uratowanych, gdyż jak na warunki prowincjonalnego miasteczka są to liczby dosyć duże, a w większości – z uwagi na wcześniejsze i obecne fałszowanie historii – nawet trudne do ustalenia.

Wróćmy jednak do roku 1940.
10 grudnia Niemcy przywozili do wadowickiej szkoły przy ul. Sienkiewicza i gimnazjum całe rodziny chłopskie z okolicznych wsi.
Tu oczekiwały one kilka dni na wywóz w głąb Generalnej Guberni, na tereny województw: lubelskiego i jędrzejowskiego.
Tak rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę akcja przesiedlania chłopów – szeroko zakrojona czystka etniczna prowadzona przez okupanta.
Wczesnym świtem wpadała policja okupacyjna i wielkim krzykiem oraz groźbami zmuszała ludzi do natychmiastowego opuszczania swoich rodzinnych domów, nie zważając na płacz dzieci i rozpacz wypędzanych.
Dawano mieszkańcom, a zarazem właścicielom nieruchomości pół godziny na spakowanie się.
I wolno było zabrać ze sobą tylko tyle, ile każdy mógł unieść.
Reszta dobytku zostawała dla nowych „właścicieli”.
Tak wysiedlono Chocznię, z której wywieziono ponad 1000 osób.
Tą samą metodą wysiedlono Mucharz, Śleszowice, Radoczę, a w dniu 12 grudnia Inwałd i Zawadkę.
K103-298(web)Niemcy wiedzieli, że najgroźniejszym i najbardziej twardym przeciwnikiem są chłopi, kochający swoją ziemię, dlatego germanizację prowadzili w/g dawnych, wypróbowanych już wzorów.
Na miejsce polskich chłopów przywozili volksdeutsch’ów z Wołynia, Besarabii i Bukowiny.
Okres ten był tragedią polskich rodzin zamieszkujących wsie na zachodnim brzegu Skawy, do dzisiaj nie opracowaną naukowo.

Okres okupacji był przede wszystkim okresem walki o polskość.
Patrioci, prawie natychmiast po wkroczeniu okupanta, podjęli działalność konspiracyjną.
Do niej, oprócz działalności członków różnych organizacji bojowych /ZWZ, AK, BCh i innych/, należy zaliczyć ratowanie dzieci przed zniemczeniem, poprzez wiedzę i patriotyczne wychowanie, przekazywane w trakcie zorganizowanego na szeroką skalę tajnego nauczania.
Niemcy co prawda zezwolili na „nauczanie”, które jednak ograniczało się do podstaw czytania, pisania i rachowania.
Aby umocnić w młodych ludziach patriotyzm i wiedzę nauczycielski ruch oporu, inicjowany przez przedwojennych lewicowców, powołał do życia Tajne Ogniska Nauczycielskie, przekształcone później w Powiatowe Tajne Komisje Oświaty i Kultury.
W Wadowicach do takiej komisji należeli m.in.: dr Józef Sołtysik – przewodniczący, Michał Kornelak, Ludwik Jach, Henryk Gawor oraz Józef Heriadin.
K307-789(web)To oni przekazywali wiedzę oraz organizowali tajne komplety, prowadzone przez profesorów wadowickiego gimnazjum, m.in.: Mariana Ćwiertniaka, Kazimierza Forysia, Jana Gebhardta, Szczepana Grudniewicza, Czesława Panczakiewicza, Józefa Titza, Helenę Rokowską i Stefana Zagórskiego.
Egzaminy ze zdobytej wiedzy zdawano przed Komisją, której przewodniczył Henryk Gawor.
Dzięki poświęceniu w/w w latach wojny szkołę średnią ukończyło ponad 70. słuchaczy.
Dzisiaj mówią o tym dokumenty przechowywane wówczas z narażeniem życia przez dr J. Sołtysika i dr W. Jacyszyna.
Mimo tych sukcesów środowisko nauczycielskie Nadskawia poniosło poważne straty – w latach 1940-1942 hitlerowcy aresztowali 24. nauczycieli, z których 17. zamordowali w obozach w Mauthausen i Oświęcimiu.

Tajne nauczanie nie było jedynym zajęciem dra Józefa Sołtysika w czasie okupacji. Wspólnie z lek. Zygmuntem Czapikiem, wykorzystywali swoje umiejętności oraz posiadaną wiedzę, aby ratować swoich współobywateli przed wywózką na przymusowe roboty w głąb Rzeszy.
Czasem było to tylko sfałszowanie niezbędnego zaświadczenia, a innym razem pozorowany zabieg chirurgiczny czy nawet fingowana śmierć zagrożonej wywózką ofiary…

Inną działalność konspiracyjną prowadziła organizacja „Biały Orzeł”.
Jej członkowie zajmowali się nasłuchem zagranicznych stacji radiowych i rozpowszechnianiem zasłyszanych informacji wśród mieszkańców miasta, podczas organizowanych konspiracyjnych zebrań patriotycznych.
Oni też zapłacili wysoką cenę. W marcu 1941 roku członkowie grupy: Genowefa Brańka, Zofia Bukłatowa, Jadwiga Drozdowska, Waleria Hyżowa, Barbara Śmieszek, Kamila Targosz Zofia Woźniak, Stanisława Lempart, Genowefa Lempart, Apolonia Barska, Jan Woźniak, Florian Styła, Jan Skowronek, Józef Majchrzak, Antoni Lempart oraz Edward Barski – zostali aresztowani i wywiezieni do obozu w Oświęcimiu, z którego nigdy nie powróciło sześciu z nich.

43Ten krótki fragment okupacyjnej historii Wadowic nie jest wstanie, nawet w drobnej części wymienić wszystkich mieszkańców grodu, których kości kryją kurhany na wszystkich kontynentach.
Śmierć spotkała ich w różnych miejscach i z rąk różnych oprawców.
Obok Gestapo i NKWD na życie polaków czyhali również członkowie grup zbrojnych.
To m.in. z rąk Mieczysław Spuły, Mieczysława Wądolnego, Jana Sałapatka i wielu, wielu innych, ginęli po wojnie ci, którzy w okresie okupacji własną krew przelewali za wolną Polskę.
Z rąk oprawców ginęli szczególnie ci mieszkający na wsi, ginęli banalnie; za pieniądze, których akurat nie mieli, za nałożony polski mundur, za niechęć oddania gęsi, ginęli doczekawszy kilka, kilkanaście dni wcześniej upragnionej od sześciu lat wolności…

I chociaż nikt do dzisiaj zbrodni tych nie wyjaśnił w żadnym uczciwym procesie sądowym, do którego Ofiary zbrodniarzy miały niezbywalne prawo, stanęliśmy przed ścianą politycznej indolencji i paranoi, jaką bez wątpienia jest czynienie ze zbrodniarzy… bohaterów.

Jednak, co w tej historii najbardziej bulwersuje?
To fakt, że /chociaż tego nie możemy brać za pewnik, ale/ prawdopodobnie całkiem inaczej mogły potoczyć się losy Polski w 1939 roku, gdyby nie fatalna polityka polskiego rządu.

Bo chociaż prawdę mówił minister spraw zagranicznych Józef Beck. podczas przemówienia w Sejmie 5 maja 1939 roku: „… My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor.”, to jednak właśnie decyzją Becka, było podpisanie dwustronnego porozumienia z Wielką Brytanią, w odpowiedzi na które Trzecia Rzesza zerwała polsko-niemiecki pakt o nieagresji.
W konsekwencji dwustronne porozumienie Polski z Wielką Brytanią i o podobnej treści z Francją, będące pretekstem do zerwania przez Hitlera z Polską paktu o nieagresji, skutkowało 01 września 1939 roku, agresją hitlerowskich Niemiec na Polskę. Polskę skłóconą w tamtym czasie i również dzięki błędnej
/tragicznej/ polityce zagranicznej naszych polityków, z sąsiadem zza wschodniej granicy.

Anglia i Francja naiwnie uznały, że atak Hitlera na nasz kraj czyni je bezpiecznymi, a zarazem, że równie dla nich bardziej bezpiecznym będzie nie realizowanie wcześniejszych porozumień z Polską.
Z tą samą Polską, której Żołnierz w kolejnych latach okupacji, na różnych frontach II wojny światowej, niósł bezinteresowną pomoc krajom okupowanym, w tym również „żabojadom” z południa oraz „cwaniakom” z północy.
Tym samym cwaniakom, u których jeszcze w 1939 roku zdeponowane zostało polskie złoto, więc uznali, że za utworzenie polskich dywizjonów, zakup samolotów, paliwa i ochronienie ich „szlachetnych” dupsk przed skutkami hitlerowskiej agresji, koszty obrony Anglii i Anglików przez polskich lotników, pokryją sobie z… polskiego złota.

I kiedy te „przyjazne” Polsce państwa nie wywiązały się w 1939 roku z porozumień, które z polską zawarły – zdradziły Polskę i Polaków po raz pierwszy…

Po raz drugikiedy podczas trwającego od 04 do 11 lutego 1945 roku spotkania w pałacu cesarskim w Liwadii leżącej opodal Jałty na Krymie, przywódców koalicji antyhitlerowskiej: ZSRR – Józefa Stalina, Wielkiej Brytanii – Winstona Churchilla oraz USA – Franklina Delano Roosevelta, podtrzymano ustalenia po konferencji teherańskiej z listopada i grudnia 1943 roku, na której dzisiejsi „przyjaciele” – z wice prezydentem USA, bez żadnego skrępowania, żadnej pokory stojący dzisiaj przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie – sprzedali nas przywódcy ZSRR, Józefowi Stalinowi, za przysłowiową „czapkę gruszek”.

Zastanówmy się więc, czym polityka sprzed ponad 80. lat, ta z roku 1939, różni się od tej dzisiejszej, która kolejny raz doprowadziła nasz kraj do skłócenia z sąsiadem zza wschodniej granicy i włażenia w sposób bezbolesny /bez wazeliny/ w zadki „sojuszników”, którzy co rusz nie wypełniają i to notorycznie, zobowiązań i obietnic wobec Polski?
Czy dzisiaj – kiedy bez skrępowania, bez żadnego wstydu za czysto interesowne pozbawienie Polaków demokratycznych walorów naszego państwa po 1945 roku, m.in. wiceprezydent USA, przedstawiciele Królestwa Wielkiej Brytanii oraz rządu francuskiego stoją na Placu Józefa Piłsudzkiego, bez honoru godząc się na nieobecność niezaproszonego /przez „prezydenta” Polski/  na te uroczystości 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego – tamta historia się powtarza?
Czy w konfliktowaniu Polski z Rosją Putina i Niemiec z zakamuflowaną śląską opcją niemiecką, nie chodzi o to, aby granica Unii Europejskiej przebiegała między Niemcami i Rosją na… Wiśle?

Bo tylko takie pytanie rodzą we mnie słowa, które właśnie teraz na Placu marszałka Józefa Piłsudzkiego wypowiada Duda, Andrzej Duda, „prezydent” nie znający historii swojej – mojej, Naszej Ojczyzny…

 

Edward „Scorpion” Wyroba

Źródło: Edward Wyroba; Wadowice… Moje miasto. Historia inna niż wszystkie. wydawnictwo limitowane.
Fotografie: zbiory autora oraz archiwum PRZW „Nad SKAWĄ”.

Prawa  autorskie zastrzeżone.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT