Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Rozumującym… wiarą!
Rozumującym… wiarą! poniedziałek, 2 luty 2015, godz. 11:23

0001_Socjotechnika politycznej dziwki - IWW!„… W trudnych życiowych chwilach, gdy Serce chce się popłakać, bo straciło kogoś bliskiego tudzież podjęło błędną decyzję, wtedy możemy posypać się na dwa sposoby: albo jak werniks i się skruszyć aby stać się odpryskiem na życiowym obrazie albo jak Feniks stać się popiołem aby następnego dnia narodzić się na nowo. To do nas należy decyzja co wybierzemy.”.

Kiedy rejestrowali swoje hermetyczne środowisko w sprzeciwie do decyzji poprzedniego burmistrza w sprawie gównianej rury w rynku, wielu w tej gminie wydawało się, że „boga za nogi złapali”. Bo to i siedziba w domu, który Wojtyła uważał wręcz za swój rodzinny i grono Stowarzyszenia w większości zacne… Że wymienię tylko Córki pana Zbigniewa Siłkowskiego – przyjaciela Wojtyły nie tylko z lat szkolnych, pana Bolesława Kota – opozycjonisty od lat rzetelnie nie tylko obnażającego lokalne brudy, ale też z determinacją je napiętnującego, Tadeusza Szczepańskiego – byłego dyrektora wadowickiej „Alma Mater”, zawsze trzeźwo oceniającego każde i to nie tylko lokalne łajdactwo władzy, czy Zbyszka Jurczaka – członka pierwszej, tej jedynej prawdziwej „Solidarności”, animatora kultury, od zawsze negującego wszelkie nadużycia, nepotyzm i prywatę zarówno w ratuszu jak i w samorządzie powiatowym… Chociaż nie powiem jak w każdej wspólnocie, tak i tu czarnych, bytujących na kłamstwie owiec (pewnie bardziej prawdziwie byłoby: baranów) też w tym środowisku nie brakowało…

A na czele ten on – „lider”!
Obłudny, z ustami pełnymi kłamstw i z tym ogromnie przerośniętym ego, niczym prostata zaatakowana przez komórki rakowe!

No i te hasła: „demokracja”, „środowisko obywatelskie”, „pierwsza w mieście pozycja” itp…
I ten od początku bardzo czytelnie artykułowany cel – przejęcie władzy w gminie, który na wierzące w tę polityczną fikcję środowisko zadziałał niczym kapłańska obietnica zbawienia, głoszona przez wypasionego pasożyta, samego tym swoim słowom jednak wiary nie dającego…

Dzisiaj, kiedy ten Wasz guru osiągnął zaplanowany cel, kiedy dojrzał brzeg budżetowego koryta, zarówno słowa o demokracji, jak i obietnice zmian, połączone z gwarancją rozliczenia poprzedniej ekipy, prysnęły niczym przysłowiowa mydlana bańka…
Ujawniła się nader widoczna zamiana sitwy Filipiakowej na sitwę Klinowskiego, pazerność włodarza na gminną kasę, a i zakusy skrętu pozorowanej dotąd demokracji w dyktaturę są też aż nadto czytelne.

Dla przeciętnego mieszkańca jedynym, z czym zmaga się nowy „car” wadowickiego „kremla”, to budżetowa degustacja galicyjskich kanapek, kłamstwa powielane już do znudzenia w mediach i chamstwo epatujące z prawie każdej odpowiedzi i to nie tylko tej udzielanej na niewygodne dla kłamczuszka Klinowskiego pytania!

Co prawda ja sam jestem w tej licznej, prawie 75 % grupie wyborców, która tragiczne dla gminy i mieszkańców skutki wyboru Klinowskiego przewidziała jeszcze przed tym wyborem (w moim przypadku były to całe dwa lata przed wyborami, kiedy Klinowski ujawnił się dla mnie jako pospolity kłamca, obłudnik, po prostu taka budująca swoją wiarygodność na cudzych ustaleniach polityczna łajza!).
Ale widzę, że te nieco ponad 25 procent uprawnionych do głosowania, do samego końca zafascynowanych (może nawet bardziej zaślepionych) jego kłamstwami, też już przeziera na oczy… Ma odwagę publicznie ujawniać, iż popełniła błąd, dając się zwieść kłamstwom wówczas jeszcze kandydata…

I wiecie, nie jest mi Was żal…
Bo ten Wasz wybór był jedynie skutkiem rozumowania wiarą w pustosłowie, przez trzy lata nie potwierdzone żadnymi rzetelnymi krokami na rzecz demokracji przez rajcownego Klinowskiego, a w ostatnim, czwartym roku tego rajcowania wręcz sercem oddanego Ewie Filipiakowej!
Ale wszystko to dlatego, że zapomnieliście nie tylko wierzyć rozumem, ale też tym samy rozumem oceniać tę improwizowaną przez Klinowskiego opozycyjność…
Dlatego tylko pozostaje mi współczuć, że sami sobie wybraliście zafundowaną Wam pod szyldem IWW… iluzję!

Nie będę jednak ukrywał, że bardzo zawiedli mnie Ci zacni dla mnie członkowie IWW…
Którzy sami od lat głosząc demokratyczne wartości i napiętnując łajdactwo innych, milczeli i nadal milczą o poczynaniach jakiegoś po prostu anonimowego gnoja w swoim gronie, który aby zrazić Was do osoby kontrkandydata swojego guru, w posób przestępczy naruszając prawa autorskie do wykorzystanej fotografii, podał Wam pod postacią łajdackiej papki wyborczej materiał w formie plakatu, mający fałszywie acz skutecznie pokazać moje rzekome uwikłanie w układzie z tymże kontrkandydatem… W układzie, w którym nigdy nie byłem!
Bo ani nie uczestniczyłem w tym – krążącym medialnie z Inicjatywy WW – spotkaniu pod hasłem „kawiorowe”, ani też nie kandydowałem w wyborach…
Kto tym gnojem był – dojdziemy…
Bo nie trudno będzie ustalić przed sądem anonimowego od początku moderatora strony, którego język jest nader rozpoznawalny, a już na pewno dla biegłych sądowych, o opinię których będę występował…
Zobaczymy wówczas, komu po Kotarbie i jaki „haker” anonimowo hakował stronę IWW?

I wszystko w procesie karnym, bo tak się akurat składa, że prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Krakowie uznany zostałem osobą publiczną, pełniącą w lokalnej społeczności działalność ważną dla ogółu, a więc poza wszelkimi sporami pozostaje, iż w sprawie w pełni zasadnym jest ściganie sprawcy – tu właściciela profilu na Facebooku, czyli IWW – z art. 212 kk § 1., który mówi, że „… Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności” oraz § 2. tego samego artykułu – „… Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”.

Aby uprzedzić oburzenie i ewentualne komentarze dodam jeszcze tylko, że by uniknąć tego procesu sądowego dwukrotnie, raz w formie korespondencji e-mail, a drugi raz w formie pisemnej, zaproponowałem ugodowe rozwiązanie sprawy… Niestety, na żadną z tych propozycji nie uzyskałem odpowiedzi od reprezentującej Stowarzyszenie, a tym samym jego strony internetowe – pani Zofii Siłkowskiej. Tak więc będę realizował tylko jej własne oczekiwania.

I piszę to dlatego, aby odczepili się ode mnie ci członkowie IWW oraz sympatycy Stowarzyszenia, którzy być może nic nie wiedząc o całej sprawie uznaliby, że to co się niebawem wydarzy, to wyłącznie z mojej winy?
Niestety…
Dlatego zwróćcie swoją „wdzięczność” i jakże bliskie Wam dzisiaj gorzkie żale, w stronę… sprawców ze środowiska IWW!

Bo może w łajdactwie – choćby tylko tego anonimowego gnoja – zapomnieliście, że „… Człowiek nie Feniks, nie dostanie drugiej szansy.” – o czym już dosadnie mówią na wadowickich portalach komentarze zwłaszcza tych, którzy mają odwagę wyrazić swój żal i zawód, głosem oddanym na Waszego wspólnego guru!

P.S. Ponieważ uważam, że przelewająca się w mediach lokalnych i na portalach społecznościowych Wniosekdyskusja na temat prawidłowości funkcjonowania powołanego przez burmistrza swojego (swojej) zastępcy budzi niepotrzebne emocje uważam, że skoro nie wypełnia swojego ustawowego obowiązku Rada Miejska pod wodzą procesującego się z burmistrzem przewodniczącego Cholewki, pora zrobić ten krok, który pozwoli ustalić prawidłowość bądź nie, podjętej przez burmistrza decyzji, a tym samym zamknąć ten temat…

Dlatego…
Vide: obok.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT