Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » Są dwa! Który prawdziwy? Ten… trzeci!
Są dwa! Który prawdziwy? Ten… trzeci! piątek, 13 Grudzień 2013, godz. 23:13

Kiedy zobaczyłem dzisiaj Filipiakową i Kotarbę…
Pędzących z wiechciem zieleniny, prawdopodobnie pod pomnik „dwunastaków”, wzięło mnie na… wymioty!
Z obrzydzenia!
Oni pod Pomnik, przywrócony pod Koszary 12 pp wysiłkiem członków NSZZ „Solidarność” pod egidą Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej?
Toż to… profanacja idei oraz historii!
Profanacja pamięci o ludziach, z których większość już odeszła w zapomnieniu!
Jaką Filipiakowa i Kotarba mają legitymację, aby – Tamtych właśnie i tych, którzy jeszcze pośród nas egzystują, niszczeni przez tych łajdaków – reprezentować?
Może nieprzypadkowo, chociaż nie jestem zwolennikiem tego portalu, na niezależna.pl trafiłem wczoraj na materiał o nieznanych faktach z życia ludzi mediów, a w nim na taki oto fragment:

„… Prowadząca „Kropkę nad i” Monika Olejnik zaczynała karierę dziennikarska w 1981 r. w redakcji rolnej I Programu Polskiego Radia, skąd w stanie wojennym trafiła do radiowej Trójki. W dokumentach Instytutu Pamięci Narodowej zachowały się na jej temat dokumenty komunistycznej bezpieki, z których wynika, że od momentu uzyskania pełnoletności wyjeżdżała do krajów kapitalistycznych, co było wówczas rzadkością. Ojciec Moniki Olejnik był wysoko postawionym funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa i zgłaszał każdorazowo przełożonym wyjazd córki za granicę. Jeden z pierwszych dokumentów paszportowych obecnej gwiazdy TVN był wystawiony na nazwisko Monika Praczuk – co ciekawe, zachowała się jedynie obwoluta tych akt.”.

Mnie tak naprawdę zainteresowało z tego fragmentu tylko jedno zdanie…

To, którym autor informuje, że zainteresowana jeździła na ten dla ówczesnej władzy „zgniły Zachód, co wedle tegoż było „… rzadkością”, chociaż z powodzeniem można iść dalej i stwierdzić, iż dla osób nie związanych z bezpieką, ORMO bądź innymi służbami – niemożliwe…

Bo wraz z tym zdaniem stanął mi przed oczami życiorys Kotarby, dzisiaj wiemy, że jeden z wielu, ale mnie akurat ten, który zmuszony był decyzją bielskiego sądu przesłać na adres Redakcji Pisma Regionalnego Ziemi Wadowickiej „Nad SKAWĄ” w 1998 roku…
Wszak z niego wiemy nie tylko to, że pierwszą pracą „skalał się” mając… 31 lat, ale też i to, że ot tak sobie, bez żadnego problemu, ten wedle krakowskiego Gila „działacz „S”” (ha, haa, haaa), w 1988 roku pojechał do… Stanów Zjednoczonych!

Kim więc… nie jest – bo to wiemy – ale kim był w tamtych latach… Kotarba?
Mam prawo to wiedzieć, bo wszyscy mamy prawo znać życiorysy osób publicznych w tym mieście!
Czy się to Kotarbie podoba, czy nie!

Zresztą właśnie dlatego, że mam to prawo, bielski sąd, zamiast skazać mnie za to, że – tu zacytuję wadowickiego klasyka: „… całe osiedle się ze mnie śmieje”, nakazał Kotarbie przesłanie życiorysu do „Nad SKAWĄ”, bowiem wyborcy, aby dokonać właściwego wyboru, mają prawo znać… przeszłość kandydatów w wyborach!
Wtedy zadałem, już nie pamiętam, może trzy, może cztery pytania…
Z tego co sobie przypominam, pytałem m.in., czy był… cinkciarzem, czy uczciwie pracującym na chlebuś obywatelem PRL? Pytałem też chyba, czy był… lawirantem czy uczciwym człowiekiem?
Nie ważne…

Bo kiedy dzisiaj analizuję po raz kolejny te równie kolejne życiorysy Kotarby, zastanawiam się, co mają… ukryć?
I nie tylko dlatego, że gdzieś mu z nich kilka lat dziwnie „wyparowało”?
Ale dlatego, że chciałbym wiedzieć, dlaczego w życiorysie Kotarby skłamał… Mieczysław Gil?
Człowiek zasłużony dla niepodległości kraju, dla NSZZ „Solidarność”, dla demokracji!
Więc dlaczego w sposób tak jaskrawy ten Człowiek-Legenda… skłamał?
Co w przeszłości Kotarby jest tak ważnego do ukrycia, że Mieczysław Gil zdecydował się na zniszczenie własnego, jakże wielkiego autorytetu?

Czy nie poszło tu aby o… kolor munduru?
Noszonego przez Kotarbę 13 grudnia, kiedy Towarzysz Wojciech Jaruzelski grzmiał z odbiorników radiowych i telewizyjnych?

Bowiem ani słowa w tych kolejnych życiorysach Kotarby m.in. o… służbie!
Która w tamtych latach dla wszystkich młodych polskich mężczyzn była nieodzowną częścią ich życiorysu!
Nawet u tych studiujących po… trzy fakultety!

Wolni byli od tego obowiązku tylko mężczyźni chorzy i to poważnie, kiedy stan chorobowy całkowicie uniemożliwiał jej pełnienie… Bo ci z lekkimi schorzeniami wypełnili swoje ojczyźniane obowiązki np. na kuchni, u szewca, w kantynie…

Dlatego, że mam prawo znać nie tylko przeszłość Kotarby, ale też powody, dla których Mieczysław Gil naraził na szwank swoje dobre imię w… imię łajdactwa, zapytam wprost:

Staszek, kim byłeś 32 lata temu?
Czy 13 grudnia stałeś po drugiej stronie barykady?
Czy w mundurze… ZOMO?

I już proponuję, abyś znowu popędził do sądu!
Bo chociażby z powodu tych dwóch twoich różnych życiorysów trzeba by przed przyszłorocznymi wyborami wyjaśnić, czy chociaż jeden  z nich jest prawdziwy?
Czy może jest jeszcze ten… trzeci?

I zrób to szybko, bo przecież my mamy prawo wiedzieć, a procesy sądowe trwają w tym chorym politycznie kraju całymi… miesiącami!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT