Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Takie różne z życia wzięte... » Sami idą naprzeciw… śmierci!
Sami idą naprzeciw… śmierci! sobota, 10 Luty 2018, godz. 11:46

0001 300dpiZwłaszcza ostatnio telewizyjne programy informacyjne sporo czasu poświęcają wypadkom drogowym z udziałem pieszych.
Nadto tłuką ludziom do głowy, że piesi mają bezwzględne pierwszeństwo przechodząc jezdnię w miejscu do tego przeznaczonym…
Tylko, że jednocześnie nie mówią, iż obowiązujące prawo nie zniosło obowiązku upewnienia się przez pieszego, czy są warunki aby mógł bezpiecznie wejść na jezdnię!
Nie mówią też, że to prawo nie działa, kiedy pieszy wprost z rozbiegu, nawet nie zatrzymując się, wpada z chodnika na jezdnię pod nadjeżdżający samochód!
Kiedy kierowca potwierdzi takie zachowanie pieszego, jest ono wprost traktowane jako wtargnięcie na jezdnię pod nadjeżdżający pojazd.
Z kolei obowiązujące prawo wyraźnie mówi, w jaki sposób pieszy ma sygnalizować kierowcy chęć przejścia przez jezdnię.
I na razie pominę fakt, że żadnych praw nie ma na przejściu dla pieszych rowerzysta przez przejście dla pieszych przejeżdżający, a nie przechodzący z prowadzonym obok siebie rowerem, bo tej kwestii poświęcę odrębny materiał, też potwierdzony nagraniami…
Dlatego wróćmy do pieszych…

Do tych, którzy na siłę podążają naprzeciw… śmierci.
Na filmie poniżej zobaczycie dwa przypadki z Wadowic, zarejestrowane w dniach 8 i 9 lutego br. /przedwczoraj i wczoraj/.
Pierwszy – to starsza kobieta, zakapturzona, wprost z chodnika wchodząca na oblodzoną jezdnię, nie zastanawiająca się, że hamowanie samochodu może nie zakończyć się dla niej powodzeniem…
I wchodzi, nie rozglądając się, bo… ona ma prawo!
No cóż, tu miała fart, ale kiedyś może się dowiedzieć, że zginąć, a w najlepszym przypadku trafić do szpitala też… ma prawo!

Drugi przypadek jest jeszcze ciekawszy…
0002 300dpiIdzie sobie frajer chodnikiem, napierdala przez komórkę i nawet nie widzi, że ma czerwone światło na przejściu dla pieszych, tylko włazi wprost pod jadący na „zielonym” samochód…
Ba, żeby było „weselej”, kiedy zorientował się, co zrobił, to zamiast się zatrzymać, wprost wbiega pod koła…
I dobrze, że kierowca stał na „czerwonym” dla niego, co spowodowało, że dopiero ruszył i mógł się jeszcze zatrzymać…
Ale jak ta sytuacja mogła wyglądać, gdyby jadącemu kierowcy światło w trakcie jazdy zmieniło się na zielone?
Może mógłby się zatrzymać przed frajerem napierdalającym przez komórkę i zapierdalającym przez przejście na czerwonym świetle?
A jeżeli, zwłaszcza przy obecnych warunkach drogowych, by się nie zatrzymał?
To kto byłby winny potrąceniu?
Kto byłby winny ewentualnemu spowodowaniu wypadku ze skutkiem śmiertelnym?
No, kiedy nie mógłby pokazanego na filmie stanu udowodnić – to oczywiście… kierowca!

Bo tak u nas działa prawo o ruchu drogowym…
Że ktoś całkowicie niewinny mógłby parę lat posiedzieć przez frajera, który napierdalając przez telefon, sam wyszedł naprzeciw śmierci!

Dlatego…  warto mieć nie tylko świadków zdarzenia drogowego, kamerkę samochodową też…
Zwłaszcza, że przy tym frajerze z telefonem niewiele zabrakło, aby samochód, który stał za tym pierwszym, wjechał temu pierwszemu w… „dupę”!
. . .


………………………………………………………………………………………………………………………………

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT