Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » „… Słowo stało się ciałem!”
„… Słowo stało się ciałem!” środa, 26 wrzesień 2012, godz. 21:57

„… i zamieszkało między nami”!
Nareszcie! Bóg mnie wysłuchał!
Na wniosek „zucha” Cholewki, który nawet dzisiaj prawdopodobnie znowu zawiózł swój zadek na sesję Rady Miejskiej do Wysokiej autem strażackim… Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Choczni, będę jednym z oskarżonych, do czego „łun” sam i bezwolni rajcy zobowiązali burmistrza!

Korzystając z konstytucyjnych praw, jeszcze dzisiaj pocztą elektroniczną, odsyłając do tego materiału, będę wnosił do „papieskiego” burmistrza – nijakiej Filipiakowej, o niezwłoczne przesłanie mi przedmiotowego stanowiska!

Jest mi ono niezbędne, aby w trybie natychmiastowym wystąpić na drogę sądową! Przeciwko pomysłodawcy tego stanowiska i jego poplecznikom, którzy widać zapomnieli o kilku fundamentalnych sprawach…

Po pierwsze – stawiane zarzuty zawsze dokumentuję…
A, że nie Cholewce i pozostałym złodziejom środków finansowych z naszego wspólnego, gminnego budżetu…
Po drugie – mam ochotę przed sądem usłyszeć od podpisanych pod tym stanowiskiem:
– którym to materiałem opisującym złodziejstwo na gminnym budżecie naruszyłem dobre imię… mieszkańców?
– gdzie to dobre imię budżetowych złodziei, którego zamierzają bronić?
Po trzecie – to oskarżonemu należy udowodnić winę!
I tu widzę poważny problem!
Była już taka jedna!
Nawet „posłanką” ją nazywali!
I nie pomogło!
Po czwarte – Sąd, kiedy poweźmie wiarygodną informację o przestępstwach popełnionych na szkodę gminnego budżetu, mieszkańców, jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, czy miasta, zobowiązany jest z urzędu przekazać akta sprawy Prokuraturze, z wnioskiem o ściganie sprawców tych przestępstw!
I na pewno nie „prokuratorowi” chodzącemu na łańcuchu””… sprawców!

A, że widać samopoczucie bezkarności wzrosło w samym „zuchu” Cholewce i jeszcze u kilku budżetowych złodziei do tego stopnia, że wydaje się im, iż nadal będą bezkarni, polecam na początek – bo to naprawdę dopiero początek – UZUPEŁNIENIE…
Do „Listu Otwartego… Już trzeciego!”, który wadowicki „prokurator” raczył zauważyć…
Może pan „prokurator… zauważy i to?

W związku z podjętą podczas dzisiejszej Sesji Rady Miejskiej w Wadowicach, na wniosek radnego „zucha” Józefa Cholewki, Uchwałą o ściganiu na drodze sądowej radnego Klinowskiego oraz Edwarda Wyroby – OŚWIADCZAM, ŻE:

1. Nie ukrywam zaskoczenia wiedzą uzyskaną w tut. KPP w miniony piątek, iż pan „prokurator” raczył zauważyć na moim blogu materiał zatytułowany: „List Otwarty… Już trzeci!”!

2. Co prawda umówiłem się na dzisiaj – 26 września, celem złożenia wyjaśnień odnośnie treści tego… Listu, jednak dzisiejsza Uchwała oraz analiza kolejno toczących się po sobie faktów, nawet nie pozwala mi wątpić, że reakcja pana „prokuratora” spowodowana została ogólnopolskim smrodem wokół „prokuratorskiej sitwy”, ujawnionej przy aferze Amber Gold – o której już otwarcie mówi nawet polski Minister Sprawiedliwości; Jarosław Gowin – niczym nie różniącej się od wadowickiego układu pomiędzy „adwokatem” w prokuratorskiej todze, a złodziejami na gminnym budżecie z miejscowego ratusza.

3. W konsekwencji nie wątpię, iż jest to kolejna próba pokazania, że coś się robi, żeby finalnie znowu… nie zrobić nic! I kolejny raz ochronić budżetowych złodziei przed odpowiedzialnością karną…
Szczególnie, że we wszystkich sprawach, które opisałem przywołanym wyżej materiałem (tym listem otwartym, już trzecim!), złożyłem – bez jakiegokolwiek celu – setki stron zeznań, zalegających archiwa wadowickiej Policji i Prokuratury.

Dlatego oświadczam również, że:
– nie mam obowiązku wyjaśniać tego samego po raz kolejny i tylko po to, żeby znowu moje wyjaśnienia trafiły ad acta.
– mówić o faktach, które już wielokrotnie opisałem czytelnie nie tylko przywołanymi tu już zeznaniami złożonymi przed organami ścigania, czy w materiałach – wcześniej na łamach pisma „Nad SKAWĄ” a później na swoim blogu oraz innych pismach kierowanych do prokuratorów Wiesława Wróbla oraz Jerzego Utraty.
– traktować tego kabaretu jako kolejnej drwiny pana „prokuratora” z przepisów obowiązującego prawa oraz z mieszkańców Wadowic, okradanych w majestacie wadowickiego bezprawia.
– jawność życia publicznego, a przede wszystkim instytucji odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa, które w tym mieście chronią sprawców licznego złodziejstwa na gminnym budżecie, nie uprawnia mnie do zamykania tej sprawy w czterech ścianach policyjnego bądź prokuratorskiego gabinetu!

Ponieważ nie mam żadnej informacji o wszczęciu jakiegokolwiek postępowania w sprawach licznego złodziejstwa na gminnym budżecie, materiał ten publikuję na swoim blogu.

Wszak szkoda na bezcelowe wyjaśnienia w zakamarkach policyjnego gabinetu mojego, bardzo cennego czasu!


Dlatego, chociaż wszystkie te materiały zalegają również w archiwach wadowickiej „prokuratury”, bez zbędnego komentarza
(dokumenty które złożę w KPP w Wadowicach mówią wszak same za siebie!) pozwalam sobie tutaj przywołać:

a) 12 (słownie: dwanaście) kart dotyczących tzw. sprawy „willi w Kleczy Dolnej”, na której nabycie za zawyżoną kwotę Rada Miejska w Wadowicach wyraziła zgodę po kłamstwach burmistrza Ewy Filipiak, skrupulatnie odnotowanych w protokole z sesji Rady Miejskiej (istotne fragmenty w załączeniu). Trudno nawet zaprzeczyć, że nie tylko kłamała, iż budynek niezbędny jest na 7 do 8 mieszkań komunalnych, dla rodzin wysiedlonych z terenów przeznaczonych pod obwodnicę, ale też, że kosztuje 230.000,- złotych, kiedy przez biuro nieruchomości bodaj w okresie dwóch lat oferowany był za kwotę 210.000,- złotych (posesja bez drogi dojścia i dojazdu), a finalnie, bowiem nie było nabywcy, właściciel chciał tę nieruchomość zbyć za 170.000,- złotych (byłem świadkiem rozmowy telefonicznej, podczas której ta właśnie kwota padła jako ostateczna!).
Tu dodam, że organy ścigania na przestrzeni lat nie ustaliły nawet jednoznacznego związku „darowizny” tej wilii przez Filipiakową, na rzecz Joanny Grzyb, z decyzją tej samej Filipiakowej o powołaniu tej samej Joanny Grzyb na stanowisko przewodniczącej Miejskiej Komisji Wyborczej?

b) 10 (słownie: dziesięć) kart materiałów do sprawy budynku gospodarczego przy ul. Lwowskiej, nabytego jako budynek mieszkalny aktem notarialnym z 13 lipca 2001 roku i „przekwalifikowanego” na budynek mieszkalny, za „uczynną” pomocą Wydziału Ksiąg Wieczystych wadowickiego sądu, dopiero… 20 marca 2002 roku.
Trudno zaprzeczyć, aby burmistrz Filipiakowa o tym fakcie nie wiedziała, kiedy pismem z dnia 24 marca 1997 roku, z taką stanowczością zarzucała Kierownikowi Urzędu Rejonowego „… rażące naruszenie art. 7, 8, 9 Kodeksu postępowania administracyjnego”.

 

c) 3 (słownie: trzy) karty, dotyczące zgody burmistrza Ewy Filipiakowej „… na czasowe zajęcie nieruchomości stanowiących własność Gminy Wadowice”, gdzie na koniec, mając świadomość (bo wynikało to z planu inwestycji), że nie jest to czasowe zajęcie, bowiem działki stanowiące własność Gminy Wadowice będą jednocześnie drogami dojazdu do inwestycji, Filipiakowa wulgarnie pisze, że „… teren po realizacji inwestycji należy przywrócić do stanu pierwotnego”.
Tu, aż rodzi się pytanie, który „prokurator” tą sprawę umorzył?
Bo aż cisną się na usta tylko dwa pytania:
1. za ile Filipiakowa „użyczyła” nasze wspólne działki inwestorowi?
2. za ile „prokurator” tą sprawę umorzył?

W dalszej kolejności przekazuję materiały do spraw, które nie były przedmiotem trzeciego Listu otwartego, ale były zarówno przedmiotem składanych zawiadomień o przestępstwach, jak też licznych materiałów medialnych…

A to:

d) Budowa prywatnego parkingu ze środków budżetowych Gminy Wadowice.
Że przestępstwo – nie mam wątpliwości! Podobnie jak i co do faktu, że sprawców przed odpowiedzialnością karną obronił „adwokat” w prokuratorskiej todze!
Proszę tylko zwrócić uwagę, że chcąc prywatnemu inwestorowi – niejakiemu Andrzejowi Leśnemu, wejść w zwieracz bez wazeliny, Filipiakowa chciała, aby ten nieodpłatnie przekazał teren parkingu Gminie Wadowice. Jednak na tę propozycję Andrzej Leśny nie przystał i pokazał Filipiakowej środkowy paluch, żądając jednocześnie dzierżawy jego gruntu przez Gminę!
A to stanowi, że popełnione zostały dwa przestępstwa!
Bo teren dzierżawiony nie jest własnością gminy i inwestowanie tam środków budżetowych jest samo w sobie przestępstwem.
A drugim jest okradanie wadowickich podatników ze środków pochłanianych na dzierżawę kościelnego parkingu!
I wszystko to wynika zaledwie z 12. (słownie: dwunastu) kart, które przekazuję organom ścigania, ze szczególnym poleceniem protokołu Komisji Rewizyjnej z dnia 26 marca 2001 roku, którego z obawy przed odpowiedzialnością karną za złodziejstwo Filipiakowej, nie podpisał żaden z członków Komisji!
Prawda, że urocze?

e) Zaledwie 4 (słownie: cztery) karty, potwierdzające przestępczy charakter budowy prywatnej drogi w 1999 roku, gdzie z pisma przewodniczącego Rady Miejskiej oraz protokołu Komisji Rewizyjnej z dnia 17 listopada oraz 05 i 08 grudnia 2000 roku (? – jeden protokół na trzy posiedzenia) wynika, iż właściciel obiecał drogę oddać gminie dopiero w… 2001 roku! A więc dwa lata po wykonaniu inwestycji na prywatnym gruncie! Czy kiedykolwiek oddał? Chociaż dla faktu popełnienia przestępstwa nie ma to już żadnego znaczenia – trudno ustalić!

f) Tu przedkładam zaledwie 1. (słownie: jedną) kartę: dowód wpłaty kwoty 500.000,- złotych, na „… kanalizację”. Takie kwoty wpłaciła liczna grupa mieszkańców wadowickiego Zaskawia. Niestety, kiedy przyszło inwestycję realizować, dowiedzieli się, że „… tamtych pieniędzy już nie ma”!
Zapytam więc wprost, dlaczego, pomimo złożonego zawiadomienia w tej sprawie, nie znalazła się ona w zainteresowaniu „prokuratora”? A może wypada zapytać: za ile?

g) W tym miejscu bardzo krótko i przekazanymi zaledwie 4. (słownie: czterema) kartami ze swojego bloga o… zawalonym moście na Kleczance! Całość materiałów, dodam, że jeszcze chyba „ciepłych” jest w „prokuraturze”, więc…
Szkoda czasu i atłasu na dalszy komentarz, a tylko znowu wypada zapytać: za ile?

h) Podobnie jak w przypadku przestępczego wykorzystywania samochodów OSP przez gminnego radnego i „zucha” Józefa Cholewkę! Tego samego, który podczas dzisiejszej sesji Rady Miejskiej, na którą prawdopodobnie znowu „posunął” się samochodem OSP w Choczni, miał czelność złożyć wniosek o ściganie… pań Siłkowskich, radnego Klinowskiego i Wyrobę, zarzucających złodziejom na gminnym budżecie niegospodarność, nepotyzm i prywatę!

Dlatego składam tu tylko 6 (słownie: sześć kart), bo szkoda mi pieniędzy na tusz do drukarki i papier!

Wszak nawet trudno zaprzeczyć, że dla wadowickich organów ścigania ratuszowa sitwa jest nietykalna, co zapewne potwierdzicie Państwo w 100. % postępowaniami wznawianymi na przywołany wyżej wniosek okradającego OSP w Choczni – Józefa Cholewki!
Jednak jestem tym wnioskiem bardzo wzruszony!
Bowiem prosiłem o skierowanie przeciwko mojej skromnej osobie aktów oskarżenia już wielokrotnie!
I właśnie dlatego, aby w obecności mediów ogólnokrajowych pokazać ten wadowicki mafijny układ!

O obecność mediów zadbam we własnym zakresie, więc proszę się nie niepokoić!

I dlatego też wolę wykorzystać swoje środki na przedstawienie tego stanu instytucjom unijnym, zwłaszcza, że to one w większości finansują największe, skutecznie akceptowane przez wadowicką „prokuraturę” złodziejstwo na gminnym budżecie, jakim jest „rewitalizacja” wadowickiej repliki Placu Kim Ir Sena (byłego Rynku), zaledwie 10 lat po jego kapitalnym remoncie!

I też z oszczędności załączam tu tylko 16 (słownie: szesnaście) kart. Rozpoczynam jednak od materiału, „Lunapark, czyli Rynek – część 2”, gdzie portal www.wadowiceonline.pl, zamieścił wypowiedź… Projektanta tej inwestycji!
A z tej wynika, że prowadzona jest bezkarnie, niezgodnie z projektem, wedle widzimisię jaśnie pani Filipiakowej!
Kolejne materiały też mówią same za siebie, zwłaszcza o ustawionych przetargach, marnotrawieniu środków publicznych brakiem umiejętności do wykonania robót i innych, dlatego nie zamierzam ich komentować!

Tak nadeszła kolej na złodziejstwo przy remoncie II etapu ulicy Karmelickiej. Ponieważ do licznych protokołów powiedziałem wszystko i okazało się to psu na budę potrzebne, bo „prokurator” i tak „spreparował” akt oskarżenia w oparciu o roszczeniowy charakter żądań samych sprawców przestępstwa, dlatego załączam tu tylko 10 (słownie: dziesięć) kart, w formie podsumowania…

Bo pytań bez odpowiedzi pozostaje bardzo dużo:
– o obowiązki oraz odpowiedzialność inwestora i ratuszowych urzędników, systematycznie doglądających z o. Józefem, prywatną inwestycję (kolejny prywatny parking z naszych podatków)!
– o pominięcie w postępowaniu dowodu z zeznań o. Józefa!
– o niezawiadomienie organów ścigania przez Inwestora i ratuszowych urzędników, którzy w obowiązkach mają zapisany nadzór nad realizacją zawartych umów, nadzór nad realizacją inwestycji drogowych oraz pełną wiedzę o stanie inwestycji na każdym jej etapie, o przestępstwie kradzieży materiałów budowlanych na kwotę ponad jednego miliona złotych!
Jest tych pytań znacznie więcej, ale po co i kogo pytać?
Dla rozrywki, wiejącego wiatru?

Jak w sprawie pana Bolesława Kota?
Którego ścigacie za to, że ujawnił dziennikarzom jawną decyzję „prokuratora”, dającą do zrozumienia, że zakończył swoją sprawę (4 – słownie: cztery karty)!
A komputerów Stanisława Kotarby, z których obrażano pana Bolesława Kota, jakoś nie było spieszno Wam zabezpieczyć? Chociaż tylko w ten sposób można było ustalić i to kilka faktów na raz!
Po pierwsze – czy z nich napisano po nocy obrzydliwy komentarz o panu Bolesławie Kocie?
Po drugie – gdzie sypia Kotarba?
No i po trzecie – czy ktoś hakuje Kotarbie komputer, czy może… coś jeszcze?

Dlatego na już koniec, bo pewnie pan „prokurator” który zauważył mój „… trzeci już!” list otwarty, a ślepy był na dwa wcześniejsze, pozwalam sobie załączyć kopię „PETYCJI” Powiatowego Koła Racji Polskiej Lewicy z dnia 13 września 2012 roku, złożoną do „prokuratora” Jerzego Utraty.
Tam też wiele faktów, których być może pan „prokurator” nie zauważył?!

I to wszystko, co mam prawo do powiedzenia publicznie, świadomy odpowiedzialności przed prawem i mieszkańcami Wadowic!

Jednocześnie informuję, że tę informację złożyłem w KPP w Wadowicach, wraz z materiałami tu przywołanymi, bo nie jest moim obowiązkiem wyjaśniać coś wielokrotnie już wyjaśnione, ale obowiązkiem pana „prokuratora” jest ściganiem sprawców złodziejstwa na gminnym budżecie – w tym tego zwanego od dawna (jeszcze na łamach „nad SKAWĄ”) „CHOLEWKOWOZEM” – z… URZĘDU!
Bez moich wyjaśnień…

By wiedzę powzięli inni, bo mają do niej prawo, materiał ten przesyłam pocztą elektroniczną do najważniejszych w Państwie osób, instytucji oraz mediów.

Uzupełnienie sporządzone w 2. egzemplarzach, złożyłem też w dniu dzisiejszym w KPP w Wadowicach, załączając do niego – na początek – zaledwie 87 (słownie: osiemdziesiąt siedem) kart materiału dowodowego…

Tak więc…
Bogu niech będą dzięki, że raczył mnie wysłuchać!

A teraz niech jeszcze bardzo szybko wysłucha „zucha” Cholewkę nijaka „papieska” (już samo nazewnictwo, to raczej przypadek dla psychiatry, a nie dla sądu!) burmistrz!
Bo czas, aby możliwie jak najszybciej obydwoje zmienili… lokal!
I to przede wszystkim w interesie mieszkańców i… nie dzierżącego już złodziejstwa gminnego budżetu oraz Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT