Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Spacerkiem po… Placu Kim Ir Sena!
Spacerkiem po… Placu Kim Ir Sena! wtorek, 27 Listopad 2012, godz. 23:26

Po dosyć ciężkim dniu postanowiłem raz poczuć się jak Koreańczyk i przejść po Placu Kim Ir Sena… I jakże wdzięczny jestem Wszechmocnemu za tą „wycieczkę”! Bowiem gdzie nie spojrzysz, tam… kabaret!

Na sam początek, kiedy na chwilę zatrzymałem się pomiędzy „Kremlem” i „Jaskinią Zbójców”, podszedł do mnie niemłody już mężczyzna i łamaną polszczyzną zapytał „Proszę pan, a to muzeum to gdzie?”. Co prawda nie wiedziałem o jakie muzeum facetowi chodzi, bo przecież przy Placu Kim Ir Sena, nie ma żadnego, wszak najbliższe, „czynu niepodległościowego”, przecież dopiero przy ul. Mickiewicza 14… Ale, że wskazał paluchem, to spojrzałem… A tam pisze „Muzeum Miejskie…” i strzałka kieruje pod nowo położone płyty „koreańczyka”… Odpowiedziałem więc zgodnie z informacją na „tabulce” – za sprawą „derektora” Piotra Wyrobca, zeszło pewnie na powrót do podziemia? A więc w miejsce, gdzie kilka lat wcześniej wcisnęła je Ewa „caryca” Filipiakowa! Dorzuciłem jeszcze, że „kremlowe” szukają archeologa, więc jak zajrzy tu ponownie za kilka lat, to może już odnajdą… Bo szukać mają w systemie akordowym, jak na koparkowej odkrywce archeologicznej w Świnnej Porębie! Więc może nawet będzie… szybciej, niż on sam przewiduje!

Pożegnaliśmy się uprzejmie, ale…

Kilka kroków dalej kolejny „poszukiwacz”… Tym razem z Łodzi. Szukał powodów, dla których nad wrotami „Kremla” wisi herb państwa zarządzanego przez papieża z Hitlerjugend, a na „Jaskini Zbójców” herb Wadowic z kilkusetletnią historią? I co miałem odpowiedzieć? Powiedziałem prawdę – „Kreml” to kondom… inium Józia Ratzingera
(i pewnie dlatego ten „talarek” krzywo powieszony?), a herb na „Jaskini Zbójców”, to… nasza historia oraz nasza tożsamość! Ze zrozumieniem pokiwał głową, spojrzał jeszcze raz na dowód „kremlowej” błazenady i odszedł…
Ale to jeszcze nie koniec…

Uszedłem kilka kroków, w stronę obwiedzionej betonem lipki, mijając po drodze Lolkowy monument, a pod nim miłośniczkę ogólnopolskiej rozgłośni radiowej, podobno przybyłą już na zapowiedzianą przez „tatkę derektora” na 8 września manifę… I zdziwiona… Dlaczego Lolkowi nie kapie? Z kija! „Święta” woda… wodociągowa!
– Widać, Lolkowi kij wysechł… – odpowiedziałem na odchodnym, bo absolutnie to nijak przystające do mojego spaceru towarzystwo… Kiedy płyty zaczęła zrywać i szukać w popiołowym podłożu Lolkowej „kapki”, żeby mnie dłużej nie „molestowała” uciekłem na drugi koniec „koreańskiego placu”… A tam…

Fallus ogrodzony, na dodatek z monitorem najnowszej generacji!
Różne myśli mnie naszły…
Dlaczego ogrodzony?
Po co monitor?
I tak mi się wydaje, że ogrodzony pewnie po to, aby inne „kremlowe dziewki” nie korzystały z własności jasnie „pani”, bo o różne paskudne choroby przecież w dzisiejszych czasach nietrudno?
A monitor! To chyba w myśl jawności życia publicznego?
Będzie tam może na bieżąco informacja o tym, którzy z asystentów mają w danym dniu dyżur, aby nasadzić, a który dostąpi zaszczytu, żeby trafić sobie po… „kociej kudle”?

No cóż nie jestem tym spacerem rozczarowany…
Bo co prawda nie jest w „błogosławionym” mieście lepiej nawet o tyle, co brudu za pazurem, ale że śmiesznie, zaprzeczyć nijak nie można!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT