Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Historia czynu niepodległościowego » Spotkanie po latach…
Spotkanie po latach… sobota, 15 Grudzień 2012, godz. 01:58

Muzyczno-polityczne spotkania radnego Rady Powiatu Wadowickiego – Zbyszka Jurczaka w „Barze u Bogdana” przy ul. Cichej, mają już swoją tradycję oraz stałe miejsce w kalendarzu…
Jednak ostatnie, rozpoczęte w dniu wczorajszym a zakończone chwilę temu, miało szczególny charakter… Zgromadziło ścisłą czołówkę wadowickiej opozycji z roku 1981…

Przy muzyce, kawie, piwie oraz whiski (woda życia) wspominano nie tylko tamten czas i ludzi, ale przede wszystkim atmosferę, która towarzyszyła wydarzeniom tamtych dni…
 
Przy pełnej sali, zebranych swoją obecnością zaszczycili: Stanisław Hanusiak
(najstarszy obecnie z wadowickich opozycjonistów stanu wojennego), Jerzy Studnicki, Zygmunt Kraus, Jerzy Prochal oraz organizator spotkania – Zbyszek Jurczak. Nie przybyli z nieznanych dla Organizatora powodów, zaproszeni Kazimierz Malczyk oraz Janusz Wacławski…
I można by powiedzieć, że po 31. latach spotkali się ponownie, gdyby nie brakowało pośród nich internowanego w stanie wojennym Józefa Zemana oraz Andrzeja Brańki, którzy pozostali już tylko w naszych wspomnieniach…

 Dopiero wczoraj, właśnie podczas tego spotkania, niejako z podziemia wyszedł obraz Zbyszka Jurczaka, namalowany anonimowo w pierwszych dniach stanu wojennego i ofiarowany nieżyjącemu już Józefowi Zemanowi, który obraz przekazał Prywatnemu Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej. Obecny na spotkaniu Zygmunt Kraus, w okresie stanu wojennego aktywny – jak pozostali uczestnicy spotkania, działacz „Solidarności” (nie mylić z repliką „solidarności” operatora Szczura) – przyniósł obraz ze sobą, aby po przeszło 30. latach mógł zostać podpisany przez Autora… Oczywiście, obraz jutro wróci na swoje miejsce w Muzeum.
 
Jak napisałem już wcześniej, przy muzyce, kawie, piwie oraz whiski, serwowanych przez wspaniałych Gospodarzy lokalu, aktywni uczestnicy oporu w stanie wojennym wspominali nie tylko swoje wybryki „umilające” ówczesnej władzy życie, czy Msze za Ojczyznę u OO. Karmelitów na Górce, ale też tych wszystkich ze swojego grona, którzy opuścili już ten ziemski padół…


Nie umknęło też uwagi zebranych, iż z powodu politycznych zawirowań oraz zmian układu samorządowego w kraju, przez cały okres stanu wojennego, jako jedyne w ówczesnej Polsce, nieprzerwanie swoją działalność prowadziło Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej. I to w zasadzie przy TMZW skupiała się ówczesna opozycja, tam też zapadały kluczowe na ówczesne czasy decyzje.


Także ta najtragiczniejsza dla Wadowic i gminy – powołanie Komitetu Obywatelskiego, którego członkowie, pazerni na władzę, przejęli władzę w mieście i gminie, zniszczyli wszystko co zbudowali za komuny mieszkańcy i zepchnęli Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej do… podziemia!
Co prawda ogromnie liczyli, że pozbawienie TMZW jego siedziby doprowadzi do likwidacji całej struktury, ale się przeliczyli… Towarzystwo wciąż trwa, tak jak „… ci chłopcy z tamtych lat”, którzy nadal są i nadal gotowi do walki… O lepszą przyszłość dla swoich wnuków i kolejnych pokoleń wadowiczan oraz siedzibę dla najstarszego Towarzystwa na tej Ziemi, dla spadkobiercy po TUMWiO…

By oddać historyczną prawdę dodam, że obecnie siedzibę TMZW, wbrew oczekiwaniom testatora budynku – dr Moskały, zajmuje replika „solidarności” operatora Szczura, któremu – po kilku wcześniejszych ostrzeżeniach (może Zdzisek zrobi spotkanie z tymi co go ostrzegali, żeby – zwłaszcza młodzi wadowiczanie, bo my znamy już dawno – poznali jego życiorys?) – „bezpieka” zrobiła przysługę, że go zamknęła do ciupy…
No cóż, woleli,żeby siedział Zdzisek, a nie oni za Zdziska…
Wszak takie były czasy!

I tymu momy tero pożol sie Boże… „kombatanta”!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT