Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Za "miedzą" » Stradomski „spłodził” akt… oskarżenia!
Stradomski „spłodził” akt… oskarżenia! środa, 25 Styczeń 2012, godz. 10:04

Poprzednim materiałem pokazałem jak kalwaryjsko-wadowicki układ wzajemnej adroacji, mający „mocne oparcie” w kalwaryjskim budżecie gminy, białoruskimi metodami chce pozbawić mnie praw konstytucyjnych, a Was prawa do informacji…
Wcześniej, kiedy pytałem czy wadowicki prokurator rejonowy to jeszcze prokurator, czy już tylko… „adwokat mafii”, nie zauważyłem, że prokurator Jerzy Utrata, który publikowane w materiale pismo „redagował”, zapomniał odnieść się do zarzutu, który w związku z nielegalną wycinką drzew, postawiłem w zawiadomieniu o przestępstwie właśnie burmistrzowi Stradomskiemu?
I nie wiem, czy tylko zapomniał, czy z premedytacją chce Stradomskiego ze sprawy „wyślizgać”?
A teraz widzę, że portal „mamNewsa.pl”, podaje, iż „… Burmistrz Kalwarii skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko inicjatorom referendum w sprawie odwołania go ze stanowiska”.
Zastanawiam się, na jakiej podstawie – jam mówi Filipiakowa – ten nijaki Stradomski sporządził ten swój „akt”?
Oskarżenia!
Bo nie mam najmniejszej wątpliwości, że Kalwarianie mają prawo do:
oceny i krytyki działań każdego kalwaryjskiego burmistrza – nie tylko Stradomskiego!
mają prawo do informacji o jego działaniach, nawet tej najbardziej… brutalnej!
mają prawo śmiać się ze Stradomskiego, aż ich… brzuchy rozbolą!
mają prawo do organizowania referendum, nawet co sześć miesięcy i jedyne co Stradomski może im wszystkim za to zrobić, to… soczyście ich pocałować!
A zwłaszcza w miejsce, na którym siedzą!
Nadto Sąd, jeżeli w ogóle uzna, że aktem oskarżenia powinien się zająć, będzie musiał procedować nie tylko w oparciu o obowiązujące Go orzecznictwo Sądu Najwyższego i wyroki Trybunału Konstytucyjnego, ale też w oparciu o obowiązujące także w Polsce orzecznictwo ETPC!
I nie ulega mojej wątpliwości, że Sąd będzie musiał mi.n. przyjrzeć się Stradomskiego zarzutom m.in. pod kątem wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2006 roku, którym ten orzekł, że: „… art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.) w zakresie, w jakim penalizuje znieważenie funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej dokonane niepublicznie lub dokonane publicznie, lecz nie podczas pełnienia czynności służbowych, jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.”.
W uzasadnieniu do tego wyroku, na kilkudziesięciu stronach, Trybunał Konstytucyjny szeroko uzasadnia prawo do debaty publicznej w państwie demokratycznym, które jest jednym z najważniejszych gwarantów wolności i swobód obywatelskich. Mówi tam też bardzo wyraźnie, że ochronie tej wartości służą gwarancje jednoznacznie formułowane w art. 54 Konstytucji, który stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechnienia informacji.
Naturalne i zrozumiałe jest to, że w wolnym i demokratycznym kraju debata koncentruje się na sprawach związanych z funkcjonowaniem instytucji publicznych, obejmuje swym zasięgiem przede wszystkim działania osób pełniących funkcje publiczne i podejmujących istotne decyzje dla szerszych grup społecznych.
Za szczególnie charakterystyczne dla takiego rozstrzygnięcia Trybunał uznaje orzeczenie Lingens przeciwko Austrii z 8 lipca 1986 r. (wydane na kanwie sprawy, w której dziennikarz w opublikowanym artykule zarzucił kanclerzowi Austrii „najbardziej nikczemny oportunizm” oraz zachowanie „niemoralne i niegodne”), w którym Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że „swoboda dyskusji politycznej jest rdzeniem koncepcji demokratycznego społeczeństwa, która dominuje w całej konwencji. Granice dopuszczalnej krytyki są w konsekwencji szersze w stosunku do polityków niż osób prywatnych. Politycy, inaczej niż osoby prywatne, wystawiają świadomie i w sposób nieunikniony każde swoje słowo i działanie na dogłębną kontrolę opinii publicznej. Muszą zatem wykazać większy stopień tolerancji. W kontekście debaty politycznej, stosowanie sankcji karnych niesie za sobą ryzyko zniechęcania do włączania do debaty publicznej problemów ważnych z punktu widzenia danej społeczności”.
Rozstrzygnięcie zawarte w wyroku Trybunału Konstytucyjnego oznacza, że od momentu wejścia w życie wyroku niedopuszczalne staje się ściganie z tytułu zniewagi funkcjonariusza publicznego dokonanej, czy to publicznie, czy niepublicznie, wyłącznie w związku z jego czynnościami służbowymi, a nie podczas wykonywania tych czynności. Utrzymany w mocy zakres kwestionowanego przepisu umożliwia więc ściganie z oskarżenia publicznego zniewagi funkcjonariusza dokonanej podczas wykonywania czynności służbowych. Poza hipotezą tego przepisu pozostają natomiast znieważające wypowiedzi publiczne i niepubliczne formułowane poza czasem pełnienia funkcji służbowych, bez względu na to, czy pozostają one w związku czy też nie z pełnieniem tych funkcji.
Tak więc teraz przywołany wyżej przepis prawny ma zastosowanie tylko wówczas, gdyby ktoś Stradomskiemu dał w pysk albo zwyzywał słowami uważanymi powszechnie za obelżywe.
Dlatego na marginesie już dodam, że ETPC orzekł, iż znieważające mogą być tylko te słowa, którymi osobę znieważoną porównało by się, bądź wyzwało od… żeńskich bądź męskich narządów płciowych!
Ponieważ uzasadnienie było prawie identyczne, to tylko przypomnę, że w maju 2008 roku, Trybunał Konstytucyjny rzekł też, że „… Art. 213 § 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, ze zm.), w zakresie odnoszącym się do przestępstwa z art. 212 § 2 kodeksu karnego:
a) w części, w której znamieniem kontratypu czyni prawdziwość zarzutu, jest zgodny z art. 14 oraz art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
b) w części obejmującej zwrot „służący obronie społecznie uzasadnionego interesu”, gdy zarzut dotyczy postępowania osób pełniących funkcje publiczne, jest niezgodny z art. 14 oraz art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.”.
Uzasadniając, Trybunał stanął na stanowisku, że wolność słowa jest fundamentem społeczeństwa demokratycznego, co znalazło potwierdzenie i ugruntowanie w późniejszej, rozwijającej tę linię orzeczniczą, działalności ETPC (zob. np. orzeczenie z 8 lipca 1986 r., nr 8815/82, Lingens przeciwko Austrii; wyrok z 23 kwietnia 1992 r., nr 11798/85, Castells przeciwko Hiszpanii, czy wyrok z 1 lipca 1997 r., nr 20834/92, Oberschlick przeciwko Austrii). Pojęcie „społeczeństwa demokratycznego” okazało się przy tym pojęciem konstytuującym znaczenie prawa do swobody wypowiedzi.
Jest ewidentne, że ETPC przyznaje znacznie szerszą swobodę korzystania z wolności słowa, gdy służy debacie publicznej uważanej za niezbędną w demokratycznym społeczeństwie (por. W. Wacławczyk, Swoboda wypowiedzi jako fundamentalna zasada społeczeństwa demokratycznego. Kilka uwag o standardach Rady Europy i orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, „Orzecznictwo Sądów Apelacyjnych” nr 12/2005, s. 96).
I to szczególne znaczenie wolności słowa w państwie demokratycznym dostrzega, akcentuje i uwzględnia w swoim orzecznictwie także Trybunał Konstytucyjny.
Dla potrzeb rozważań Trybunał Konstytucyjny przypomniał, że ETPC ustalił m.in., iż:
a) granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do osób publicznych niż wobec osób prywatnych,
b) politycy, a tym bardziej pochodzący z wyborów powszechnych funkcjonariusze publiczni świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają się na kontrolę i ostrą reakcję ze strony prasy, w konsekwencji czego muszą być bardziej tolerancyjni, nawet wobec szczególnie brutalnych ataków,
d) zakres usprawiedliwionej ochrony dóbr osobistych polityków i innych osób publicznych powinien być określany w konfrontacji z wartością, jaką w demokratycznym społeczeństwie jest otwarta i szeroka debata (por. m.in. wyroki: z 8 lipca 1986 r., nr 8815/82, Lingens przeciwko Austrii, z 23 kwietnia 1992 r., nr 11798/85, Castells przeciwko Hiszpanii, z 29 sierpnia 1997 r., nr 22714/93, Worm przeciwko Austrii, z 21 marca 2006 r., nr 50934/99, Koc i Tambas przeciwko Turcji oraz z 24 kwietnia 2007 r., nr 7333/06, Lombardo i inni przeciwko Malcie; więcej przykładów orzeczeń z tego zakresu i szersze ich omówienie przedstawiają przede wszystkim: I. Kamiński, Swoboda wypowiedzi …, rozdział II, J. Sieńczylo-Chlabicz, Dozwolona krytyka prasowa osób pełniących funkcje publiczne w orzecznictwie ETPCz, „Europejski Przegląd Sądowy” nr 4/2007, s. 39-44 oraz J. Sobczak, Swoboda wypowiedzi w orzecznictwie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, część I, „Ius Novum” nr 2-3/2007, s. 20-30).
Zdaniem Trybunału, informację publiczną, o której mowa w art. 61 Konstytucji, stanowi przy tym nie tyko informacja wytworzona przez organy władzy publicznej oraz osoby pełniące funkcje publiczne (i inne wymienione w art. 61 ust. 1), ale także informacja niewytworzona przez te podmioty, ale do nich się odnosząca (podobnie wyrok NSA z 30 października 2002 r., sygn. akt II SA 1956/02, Lex nr 78062).
Już na marginesie Trybunał zauważył, że surowa odpowiedzialność – a za taką właśnie uznać należy odpowiedzialność karną – oraz rzeczywisty i uzasadniony brak pewności co do prawa i możliwości zwolnienia się od odpowiedzialności za jego naruszenie może wywoływać efekt paraliżujący – powstrzymujący autorów od wypowiedzi, co skutkowałoby unicestwieniem debaty publicznej.
W efekcie zachowanie polegające na podnoszeniu lub rozgłaszaniu za pomocą środków masowego komunikowania zarzutów takiego postępowania, które mogą poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności podmioty, których dotyczą, nie będzie przestępstwem, jeśli podmioty te mieścić się będą w kategorii osób pełniących funkcje publiczne.
Dodam jeszcze, że dysponuję przywołanymi tu wyrokami oraz innymi obowiązującymi orzeczeniami, które tylko ośmieszą akt oskarżenia Stradomskiego i w każdej chwili mogę przekazać je Inicjatorom referendum w Kalwarii!
I to na dzisiaj tyle…
Oprócz tego, że jak już napisałem na tym blogu kilka razy, mnie każdy (co chyba zrozumiałe), też może…
Pocałować…
Nadal wymagane tylko zaświadczenie od weterynarza…
A zainteresowanym „ciężką pracą” Stradomskiego, polecam zwrócenie uwagi na… daty! W treści pisma zamieszczonego wyżej… Wszystkie!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT