Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Historia czynu niepodległościowego » Tadycyjnie już…
Tadycyjnie już… piątek, 14 Wrzesień 2012, godz. 18:03

Tradycyjnie już, 13 września, o godz. 16:00, u Zygmunta Krausa, w Jego prywatnym Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej „Hell’s Angel”, w uroczystej oprawie obchodzono kolejną, 68. już rocznicę zestrzelania nad Zygodowicami amerykańskiego bombowca B-24 Liberator. Była to uroczystość bardzo szczególna, bowiem swoją obecnością zaszczyciła ją Rodzina zmarłego w dniu 04 maja 2012 roku Vernona O. Christensena, Honorowego Obywatela Wadowic (?), członka załogi zestrzelonej maszyny amerykańskiej, który nie tylko przeżył tamtą tragedię, ale jako jedyny z pięciu uratowanych wówczas lotników, w 1994 roku, w 50. rocznicę śmierci swoich sześciu Przyjaciół, odwiedził Zygodowice…
Tu muszę dodać, że przyjechali nie do Wadowic, nawet nie do Muzeum, ale osobiście do Zygmunta Krausa, aby wypełnić ostatnią wolę swojego wspaniałego Ojca…
I aby tę wolę wypełnić, na sam początek wraz z Zygmuntem oraz towarzyszącym Rodzinie Vernona O. Christensena, Szymonem Serwatką (uczestnikiem międzynarodowego programu zajmującego się badaniem udziału lotników amerykańskich w wojnach i losem ich załóg), już o godz. 11:28, bo o tej amerykański bombowiec „Hell’s Angel” został trafiony przez hitlerowską artylerię przeciwlotniczą, udali się do Zygodowic, by pod Obeliskiem oddać hołd wszystkim nieżyjącym już lotnikom Liberatora B-24…

Uroczystość w Muzeum zaszczycili swoją obecnością również Konsul Generalny Stanów Zjednoczonych AP w Krakowie – Brian George wraz z panią Elżbietą Konarską, Jan Suchoń, fundator pomnika poświęconego pamięci amerykańskiej załogi zestrzelonej nad Jeleśnią, prof. Krzysztof Wielgus wraz z Małżonką (przyjaciel Zygmunta a zarazem postać znacząca w odkrywaniu nieznanych faktów z historii lotnictwa), władze Klubów Seniorów Lotnictwa z Krakowa i Bielska-Białej, Przewodniczący Stowarzyszenia Lotników Polskich, Dyrektor Muzeum Lotnictwa w Krakowie, naoczni świadkowie zygodowickiej tragedii, firma „Stokrotka” (od kilku lat wykonująca prace pielęgnacyjne w otoczeni Muzeum, a podczas kolejnych uroczystości obsługę konsumpcyjną), prezes Zarządu Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej – Janusz Sobala oraz członek Zarządu – Jan Sobota, przedstawiciele Wydziału Promocji Starostwa Powiatowego oraz liczna grupa mieszkańców nie tylko z wadowickiej gminy i co warte jest podkreślenia, reprezentująca wszystkie siły polityczne w kraju.
Zabrakło tylko – zresztą nigdy tu nie widzianych – przedstawicieli władz Gminy Wadowice i jej asystentów oraz wcale nie wyglądanej przez Organizatora osobistej repliki rzecznika prasowego pani Ewy Filipiak (podobno „papieskiego” burmistrza?).

Uroczystości rozpoczęło odegranie hymnów państwowych Stanów Zjednoczonych AP oraz Rzeczypospolitej.
Po czym Gości powitał Gospodarz Muzeum.

Po krótkim wystąpieniu Konsula Generalnego, wręcz oniemiałego z wrażenia, które wywarły na nim prezentowane przez Zygmunta zbiory, wspominano nie tylko zygodowicką tragedię i Vernona O. Christensena oraz Władysława Jana Nowaka, którym tegoroczne obchody poświęcono, ale przede wszystkim burzliwe dzieje ekspozycji „Hell’s Angel”, brutalnie wyrzuconej z tego czegoś, co dawno przestało być „muzeum miejskim”…
Warto tu zaznaczyć, że wspomnienia te rozpoczęto od… „Muzeum w szafie”, w której Zygmunt Kraus rozpoczynał karierę kolekcjonera i muzealnika (o czym przed laty pisały gazety).
A sama szafa, dzisiaj pełna pamiątek po Vernonie O. Christensen’ie, które nie mieszczą się w podstawowej ekspozycji poświęconej załodze bombowca B-24 Liberator, cieszyła się zainteresowaniem wszystkich zebranych. Sam Konsul Generalny, który po ostatnich zmianach konsularnych pierwszy raz gościł u Zygmunta, poświęcił jej kilka minut… Duże wrażenie na Brianie Georgu, oczywiście po ekspozycji będącej przewodnią dla Muzeum „Hell’s Angel”, wywarły również ekspozycje poświęcone połączeniu ludobójstwu w Katyniu z katastrofą smoleńską oraz „Błękitnej” Armii gen. Hallera…

Jednak niezaprzeczalnie największe wrażenie, czemu Konsul poświęcił najwięcej uwagi, wywarła ekspozycja poświęcona pamięci 12 Pułku Piechoty, której trudno szukać w reklamowanym przez lokalne władze gminne i powiatowe miejscu – przy ul. Mickiewicza 14…

Myślę, że najbardziej zainteresowanie Zygmuntowym Muzeum odda fakt, iż Konsul Generalny USA w Krakowie, już po wcześniejszym obejrzeniu zbiorów, podczas swego wczorajszego pobytu przy ul. Konstytucji 3 Maja 23 A, jeszcze trzykrotnie wracał do pomieszczeń tej placówki, aby dokładniej obejrzeć poszczególne ekspozycje…

No i…
Z niedowierzaniem słuchał nie tylko o faktach, które spowodowały, że zbiory wystawiane są w prywatnych pomieszczeniach Zygmunta Krausa, że nie znajdują nie tylko uznania u lokalnych włodarzy, ale też u przewodników oprowadzających turystów po Wadowicach, że nie jest reklamowane w przewodnikach miejskich i powiatowych oraz w żaden sposób wspierane, w tym finansowo, ze środków na kulturę, takim strumieniem płynącymi na barachło Piotra Wyrobca…

To wszystko spowodowało, iż Konsul Generalny Stanów Zjednoczonych AP w Krakowie – Brian George, zapowiedział sporządzenie noty dyplomatycznej w sprawie Prywatnego Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej „Hell’s Angel” i przesłanie jej do Białego Domu oraz do władz Pentagonu…
Bowiem poczuł się nawet nie tyle oburzony (to starannie maskował), co zawstydzony działaniem lokalnych włodarzy na szkodę tej placówki Muzealnej, jakże bliskiej sercu każdego z nas!
A zwłaszcza… Amerykanina!

Tylko, czy to nie my powinniśmy się wstydzić?
Że pozwalamy na poniewieranie przez władze samorządowe nie tylko ludźmi, ale też i tym wszystkim, co stanowi o naszej wspólnej kulturze i przeszłości?

Dla uściślenia tej relacji dodam, że obchody 68. rocznicy zestrzelenia amerykańskiego samolotu nad Zgodowicami, połączone były z promocją książki o Władysławie Janie Nowaku – polskim pilocie z pobliskiej Choczni, który jako pierwszy zestrzelił niemiecką maszynę nad Londynem w lotach nocnych.

I co ważne, pamiątki po Lotniku, przekazane przez najbliższą rodzinę Władysława Jana Nowaka Zygmuntowi Krausowi, mają swoje stałe miejsce w jednej z licznych ekspozycji Muzeum „Hell’s Angel”.

I już na koniec tylko przypomnę o czym inforwałem, że po raz pierwszy, te 22. już obchody były w części sponsorowane… Niestety, nie przez władze Gminy Wadowice i nie przez Starostę Powatowego, ktróry rok temu publicznie zapowiadał pomóc tej placówce muzealnej…
Sponsorem był Konsul Stanów Zjednoczonych AP w Krakowie – Brian George!

I to dopiero… wstyd! Szczególnie dla tego… „zawszonego wiernością samorządu”!

Z ostatniej chwili: Dzisiaj, 14 września br., Rodzina Vernona O. Christensena zwiedziła hitlerowski obóz zagłady w Oświęcimiu, a potem została zaproszna przez władze miasta na uroczyste przyjęcie! Jutro, na zaproszenie lokalnych władz, Christensenowie dzień spędzą w Jeleśni, gdzie dzięki fundacji Jana Suchonia stoi pomnik upamiętniający załogę zestrzelonego tam bliźniaczego do tego z Zygodowic Liberatora B-24. Zapowiedzieli też nieoficjalną, jeszcze jedną wizytę u Zygmunta Krausa. W niedzielę opuszczają Polskę, a wraz z nią „papieską” burmistrz z repliką rzecznika prasowego, którzy od zawsze mieli Gości z USA w miejscu, na którym siedzą… Potrzebni im byli tylko do bicia politycznego kapitału i naruszania praw autorskich Zygmunta Krausa do zbiorów i ekspozycji „Hell’s Angel”… Podobnie jak robi to nadal PTTK, które bezkarnie używa nazwy zastrzeżonej dla zbiorów Zygmunta Krausa, do organizowania… rajdu! Ale dotychczasowe, niezrealizowane prośby się już skończyły… Przyjdzie pora na dochodzenie praw autorskich na drodze prawnej…
Bo jak ktoś nieuk i nie pojmuje co się do niego mówi oraz pisze, to tylko tak trzeba!

 

 

 

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT