Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Po wołkowicku » Taki już jestem…
Taki już jestem… poniedziałek, 15 Grudzień 2014, godz. 16:34

DSC_5408Kiedy słyszę, że przecież jest już po wyborach, że mam się cieszyć, bo nie ma już Ewy Filipiakowej oraz jej sitwy i, że powinienem Klinowskiemu odpuścić, zapomnieć, to… zastanawiam się nie tylko nad tym, jak nagle krótka zaczęła być pamięć niektórych moich rozmówców, ale i to, jak szybko potrafią zmienić swoje dotychczasowe poglądy na lokalną rzeczywistość i pędzić z… wiatrem rzekomych przemian!

Bo niby z czego mam się cieszyć?
Co mam zapomnieć?

Że Klinowski wszystkich nas umiejscowił w sitwie Filipiakowej, z którą ci, co mieli odwagę, toczyli boje od wczesnych lat ’90. ub. wieku (kiedy Klinowski jeszcze nawet boso za orkiestrą nie ganiał)?
Że prowadził kampanię zakłamania i oszczerstw, byle… po trupach do celu?
Że przypisywał ludzi do list wyborczych i wydarzeń, którzy ani nie kandydowali ani w tych wydarzeniach nie brali udziału, byle tylko obrzydzić wyborcom swojego kontrkandydata?
Że potrafił zastąpić rzecznika Filipiakowej, być jej tubą wyborczą przed I turą wyborów, aby w II turze nie stanąć oko w oko z godnym siebie kontrkandydatem, tylko „rozbić bank” na zasadzie wyboru mniejszego zła?
Że zamiast zmieniać miasto paraduje od jednej redakcji do drugiej redakcji, żeby „błyszczeć’ swoim ateizmem i poparciem dla „maryśki”?
Że wytykając Filipiakowej przez trzy lata (bo czwarty rok rajcowania celowo zmarnował, aby Filipiakowej nie szkodzić!), nepotyzm, kumoterstwo i otaczającą jej sitwę, sam swoje rządy rozpoczął od wymiany… sitwy Filipiakowej na… sitwę Klinowskiego?

Owszem, po wyborze pogratulowałem, ale też napisałem, że o tym co będzie dalej musi zadecydować sam Klinowski. Bo potrafię zrozumieć, że kampanie wyborcze muszą być brutalne, czasem zakłamane, że tego wymaga… sytuacja.
Ale on nie miał nawet w sobie na tyle honoru, żeby po wygranych wyborach… przeprosić!
Za wypisywane i wypowiadane kłamstwa!
Za łajdactwa, którymi sam nacechował swoją kampanię wyborczą!

Że nie wspomnę o zapowiedzianym wyjaśnieniu zaraz po wyborach „fałszu” o jego „społecznym lobbingu, niby w Sejmie, niby w latach 2010-2011, chociaż nie był tam w tym okresie ani raz lobbystą, a także tej ukrywanej dwukrotnie w oświadczeniu majątkowym… „pożyczki”!

Dlatego, chociaż wielu zmieniło front, ja nie zamierzam…
Nadal chcę być sobą, patrzeć władzy na ręce, wyjaśniać… niejasne!
I nigdy, jak zresztą dotychczas, nie „płynąć… z prądem” zmian politycznych!
Bom nie gówno, mające cechy skutecznego łączenia się z wazeliną, właśnie z… „prądem płynące”!

I mam swój honor!

Który co prawda temu, że mój, inni mają w dupie (cytat to dosłowny!)
Ale, że on mój a nie ich, więc ich zdanie jest mi w tej sprawie całkowicie obojętne…
Mam je tam, gdzie oni mają mój… honor!

Tylko oni, przepojeni zachwytem ze zmian, których jakoś nigdzie sami nie widzą i nie są wstanie wskazać, co to ten honor pewnie też już – w ekstazie swojego zachwytu – zapomnieli?
Ale to problem już nie mój, a tych z tzw. syndromem „chorągiewki”…
Która zawsze jak to gówno…
Tyle, że nie z prądem, a z… wiatrem!

I na koniec ten najzabawniejszy epizod z tych rozmów…
Słyszalny trzask rzucanej słuchawki, kiedy mojemu adwersarzowi brakuje argumentów na odparcie zarzutów, a odwaga – żeby wysłuchać do końca – uszła razem z… wazeliną!
To jest naprawdę ten moment, który w takiej „konwersacji” najbardziej mnie… satysfakcjonuje!

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT