Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Takie – mówiąc wprost – złodziejstwo…
Takie – mówiąc wprost – złodziejstwo… czwartek, 19 Październik 2017, godz. 00:44

Materiał Guzika 300dpiNaruszenie praw autorskich jest wtedy, gdy ktoś bez zezwolenia autora wykorzystuje jego pracę poza zakresem dozwolonego użytku, bez uzyskania wymaganego zezwolenia w postaci licencji bądź przeniesienia praw i zawsze, kiedy prawa autorskie twórcy sobie przywłaszcza.
A to oznacza, że np. druk i rozpowszechnianie cudzej fotografii będzie naruszeniem praw autorskich, jeżeli ów drukujący i rozpowszechniający nie zawarł odpowiedniej umowy z jej autorem.
Nadto, co tu istotne /a o czym za chwilę/ naruszenie praw autorskich nie jest uzależnione w żaden sposób od osiągania przez naruszającego to prawo korzyści majątkowych.
Temu nawet jak ktoś będzie rozdawał cudzą fotografię na ulicy, w teatrze, kinie, czy galerii za darmo, to też będzie naruszał prawa autorskie autora fotografii.
Bo naruszeniem praw autorskich osobistych autora danej fotografii jest każde działanie, które narusza więź autora z jego fotografią, a już zawsze wtedy, kiedy fotografię przedstawia się jako własną, z pominięciem danych identyfikujących ją z autorem.
I co najważniejsze, takie – mówiąc wprost – złodziejstwo zawsze powinno skutkować sankcjami cywilnymi oraz karnymi, bo jedne nie wykluczają drugich.

A jak jest to bolesne przy sankcjach cywilnych?
No, nie będę ukrywał, że jest i to bardzo!
Ale nie będę o nich tutaj, bo nie miejsce to i czas…
Podobnie jak przy sankcjach karnych, bowiem jak już napisałem wyżej, są one niezależne od odpowiedzialności cywilnej.
A już zwłaszcza wtedy, kiedy złodziej przywłaszcza sobie prawo do autorstwa fotografii.
Bowiem ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych traktuje kradzież cudzej pracy autorskiej w sposób wręcz taki sam jak paserstwo w odniesieniu do innej ukradzionej rzeczy.

A dlaczego o tym piszę?
Strona 4 - 300dpiBo kiedy 07 lutego 2015 roku na sześciu stronach pisma odpowiadałem Zarządowi, Członkom oraz pseudo sądowi koleżeńskiemu Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej na zarzuty prezesa TMZW Jurczaka-seniora złożone do protokołu z dnia 04 lutego 2015 roku i jego email – jak moja odpowiedź – z 07 lutego 2015 roku, to na stronie czwartej tego dokumentu – i jakby nie patrzył – o znaczeniu prawnym, napisałem – cyt.: „… Dlatego już dzisiaj zastrzegam sobie obowiązek rygorystycznego stosowania przez TMZW przepisów Ustawy o prawach autorskich i praw pokrewnych do wszystkich moich prac, w tym głównie do wszystkich będących w zasobach TMZW moich fotografii, które wykonałem na własny koszt, nie korzystając z finansowanych podczas plenerów przez TMZW noclegów oraz posiłków.
I już dzisiaj informuję, iż po usunięciu mnie z szeregów TMZW praw tych będę przestrzegał z pełną determinacją oraz całą surowością zapisów Ustawy.” – koniec cytatu.

Ale widać Zarządowi TMZW oraz jego prezesowi – Jurczakowi-seniorowi, wydaje się, że stoją ponad prawem…

I stwierdzenie to /bo ja nie pytam, ja twierdzę/ w całości dokumentuje opublikowany 10 października 2017 roku, materiał autorstwa Marcina Guzika pt. „Ta kronika dokumentuje dekadę plenerów na Ziemi Wadowickiej”.

I od razu dodam, że za to mu chwała!

A dlaczego?
Bowiem pytał będę dopiero teraz…
Czy aby dokumentuje?

Bo chociaż Marcin „dorzucił” do materiału marnej jakości fotografie, to przynajmniej jedna z nich nawet nie pozwala mi wątpić, że ową niby kroniką dekady plenerów malarsko-fotograficznych TMZW, wydawca tego „cuda” naruszył prawa autorskie!
Moje prawa!
Prawa, których nie tylko nie przeniosłem na TMZW, ale jeszcze jednoznacznie zastrzegłem, że ich naruszenie będzie skutkowało konsekwencjami prawnymi…

Oto fota strony 16. i 17. onego wydawnictwa z materiału Marcina Guzika…
Opisująca plener na terenie Gminy Stryszów w 2009 roku…
. . .
300dpi - 01
……………………………………………………………………………………………………………

Prawda, że fajna?
Ale rozbijmy ją na „czynniki pierwsze”…

Zacznijmy od strony 16. /to ta lewa powyżej/.
. . .
300dpi - 03
……………………………………………………………………………………………………………

Co prawda foto Marcin zrobił „cieniutkie”, ale nazwiska „fotografików” dają się odczytać…
I trudno zaprzeczyć, że wedle wydawcy tego „wiekopomnego dzieła”, to oni są autorami fotografii z tamtego pleneru opublikowanych na stronie 17. /to ta prawa powyżej/.
. . .
300dpi - 02
……………………………………………………………………………………………………………

Tylko, że jest na tej stronie fragment fotografii z… plastykiem…
O, ten…
. . .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA


……………………………………………………………………………………………………………

I jak już się przekonacie – tylko fragment, chociaż ustawa, którą przywołałem wyżej zabrania przy publikacji jakąkolwiek ingerencję w całość fotografii bez zgody autora…
A cała ona jest, nie tylko mojego autorstwa, ale… taka!
. . .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

……………………………………………………………………………………………………………

A teraz rzućcie okiem na fotografię na tej samej, 17. stronie, tę na samym dole po prawej stronie…
Czy to aby nie ta?
. . .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

…………………………………………………………………………………………………………

Dlatego nie ma wątpliwości, że Zarząd oraz prezes TMZW – Jurczak-senior, pomimo mojego zastrzeżenia praw autorskich, prawa te naruszyli w sposób kryminogenny…

A w związku z tym, jak mówi ustawa, przysługują mi takie oto roszczenia:
– wezwanie do zaniechania naruszenia,
– wezwanie do usunięcia skutków naruszenia,
– wezwanie do naprawienia wyrządzonej mi szkody majątkowej,
– wezwanie do wydania uzyskanych z publikacji korzyści.

WP 300dpiI wszystkie te roszczenia tu i teraz kieruję do Zarządu TMZW, prezesa – Jurczaka-seniora oraz Sekretarza Towarzystwa, wzywając tu wymienionych w trybie natychmiastowym do:
– zaniechania naruszenia moich praw autorskich,
– usunięcia skutków naruszenia moich praw autorskich,
– naprawienia wyrządzonej mi szkody majątkowej,
– wydania uzyskanych z publikacji korzyści.

Jednocześnie zakreślam Zarządowi TMZW oraz prezesowi Jurczakowi-seniorowi 14. dniowy termin do wypełnienia wszystkich punktów wezwania.

Umowa Komisu z dnia 10 maja 2012 - do blogaNa koniec dodam, że chociaż zadłużenie Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej na moją szkodę z mocy umowy komisu przekroczyło /i to znacznie/ już kwotę 200. tysięcy złotych /słownie złotych: dwieście tysięcy/ i to bez ustawowych odsetek, to nie będę takim /tu każdy niech wpisze sobie co uważa za stosowne/ jakim jest prezes Jurczak-senior i aby TMZW nie musiało dzięki Jurczakowi-seniorowi zbankrutować, zrezygnowałem z dochodzenia tego zadłużenia na drodze sądowej.

Jednak z dochodzenia praw autorskich nie zrezygnuję…
Zwłaszcza, że ile moich fotografii do tej publikacji jeszcze ukradli, to dopiero ustalę przed sądem, po przejrzeniu onej „kroniki”, którą 20 października br. mają sprzedawać po dwie i pół „dychy” na terenie wadowickiego szpitala.

Edward „Scorpion” Wyroba

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT