Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » To nie deszcz, ale Filipiakowa Was tak… urządziła!
To nie deszcz, ale Filipiakowa Was tak… urządziła! piątek, 1 Sierpień 2014, godz. 16:24

Kiedy czytam tytuły: „Ale nas zalało”, Wielkie sprzątanie po ulewie” itp. bzdety, z których żadna rzetelność i uczciwość wobec mieszkańców nie wynika, to nóż się w kieszeni otwiera…
A samo rozpaczanie nad „rozlanym mlekiem” śmieszy!
Bo ani to ulewa, ani pierwszy to raz…

I za każdym razem tylko lament, z którego nic nie wynika!
A trzeba powiedzieć wprost…
Wszystkie te szkody, to wina obecnych władz samorządowych, które nie zrobiły przez minione lata nic, aby po kolejnym większym deszczu
(bo do ulewy, takiej z prawdziwego zdarzenia, było jeszcze dalej niż stąd do Watykanu!) problem się nie powtarzał!

Za czasów Naczelnika Mariana Skrzypczaka taka sytuacja była nie do pomyślenia…
I nie tylko dlatego, że wszystkie drogi w mieście posiadały w pełni drożną kanalizację burzową, której np. w ogóle brakuje „cudowi” techniki kotarbo-filipiakowej, jakim w tym zafajdanym galicyjskim grajdole jest ścieżka rowerowa zwana szumnie przez włodarzy… „obwodnicą”!

Ale przede wszystkim dlatego, że kiedy przed Filipiakowej „Komwadem” funkcjonowało w Wadowicach Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, pracował tam taki starszy Pan, nazywał się Brańka, który wyposażony w specjalnie wykonaną łopatkę na długim stylisku i taczki, po każdej zimie szedł od jednej do drugiej studzienki kanalizacji burzowej na wadowickich ulicach, z których… bardzo dokładnie usuwał wszelkie barachło wysypywane zimą na ulice, a wiosną spływające do tychże studzienek…
Po co to robił?

Żeby nas nie zalewało i żebyśmy nie musieli lamentować nad wielkim sprzątaniem po kolejnym deszczu…
Ale Filipiakowa i Komwad drożność studzienek kanalizacji burzowej mają tam, gdzie mieszkańców…
Byle była kasa…
Społeczna!
I byle mieli się na czym „napaść”!

Bo czy chociaż jeden raz po odejściu z magistratu Mariana Skrzypczaka, jakiś „pan Brańka” wyczyścił te studzienki?
Nie!
Więc nie lejmy łez, że znowu nas zalało, że czeka nas sprzątanie, kiedy to nie wina deszczu tylko Filipiakowej, która nie zrobiła przez lata nic, aby m.in. udrożnić kanalizację burzową!
A przecież chyba nikomu nie brakuje wyobraźni, że kiedy woda nie może płynąć przeznaczoną do tego rurą, albo jeżeli tej rury w ogóle nie ma, to sobie płynie wierzchem, piwnicami, a w najlepszym przypadku, jak w minioną noc na ścieżce rowerowej, łączącej dwa Ronda Idiotów, tworzy wymarzone przez Kotarbę… Jezioro Wadowickie!

Jak wyglądały Wadowice pod wodą, możecie obejrzeć na fotografiach Zbyszka Targosza, Krzyśka Cabaka i wielu innych…

Jak wyglądają po wypompowaniu bądź samoczynnym spłynięciu wody?
Ot, jak na tych fotografiach, które tu publikuję…

I tak sobie myślę, że tę wywrotkę z błotem i gałęziami spod Tesco (i nie tylko) winno się zawieźć na Plac Kim Ir Sena…
Niechby sobie to wadowicka mafia ratuszowa… zeżarła!

Chociaż trudno nie odnotować sukcesu…
Nocne opady deszczu skutecznie usunęły wszelkie gówna z przywołanego wyżej Placu im. koreańskiego wodza…
Parafialny granit aż się błyszczy…
I nawet wróbelek to zauważył…
Że można tu teraz pospacerować…
Bez obawy wdepnięcia w wadowickie… gówno!

P.S. TIR-owego koszmaru u zbiegu Placu Kim Ir Sena z ulicą Wieszcza, nawet nie będę opisywał… Odnotuję tylko, że dzień dzisiejszy potwierdził, iż za przebudowę zabytkowego obiektu jakim jest „Trakt Wiedeński”, ktoś powinien… zgnić w kryminale!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT