Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » W podziękowaniu za… niepodległość!
W podziękowaniu za… niepodległość! środa, 14 Listopad 2012, godz. 01:58

11 listopada br., o godz. 10:30, pod pomnikiem 12. Pułku Piechoty, zebrali się przedstawiciele ugrupowań politycznych i społecznych oraz osoby prywatne, którym bliska jest idea gminy rządzonej uczciwie, gospodarnie, przejrzyście, z pożytkiem dla mieszkańców. Złożono wiązanki kwiatów w miejscach upamiętniających żołnierski trud oraz walkę o naszą wspólną niepodległość…
Po tym uroczystym akcencie tej oficjalnej uroczystości obchodów Święta Niepodległości wysłuchaliśmy kilku słów kol. Zbyszka Jurczaka, na temat aktualnie, udawanego patriotyzmu, aby w dalszej kolejności skierować swoje kroki do prywatnego Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej „Hell’s Angel”, gdzie kontynuowaliśmy obchody amerykańskiego Święta Weteranów…

Po złożeniu kwiatów pod pomnikiem upamiętniającym amerykańskich lotników oraz zwiedzeniu Muzeum, które wzbogaciło się o nowe eksponaty, przy ognisku wspominaliśmy wszystkich, którzy na przestrzeni wieków stanęli swoją stopą na polskiej drodze do Niepodległości, w tym zmarłego w maju br., Vernona O. Christensena, jednego z członków załogi amerykańskiego bombowa B-24 Liberator, zestrzelonego nad Zygodowicami.
W trakcie uroczystości właściciel Muzeum – Zygmunt Kraus wręczył okolicznościowe foldery aktywnym uczestnikom zorganizowania tegorocznych uroczystości 68. rocznicy zygodowickiej tragedii oraz sam został uhonorowany przez mieszkańców okolicznym adresem, za wieloletni trud krzewienia naszej wspólnej historii swoimi niedającymi się już zliczyć wystawami oraz ekspozycjami…

Z informacji z innych źródeł wiem, że kilka minut po oficjalnych uroczystościach organizowanych przez mieszkańców miasta, pod pomnikiem 12. Pułku Piechoty zjawiła się Ewa „caryca” Filipiakowa wraz z dworem, poddanymi oraz szeroko pojętą „oświatą”, zmuszoną wcześniej z urzędu do uczestniczenia w obrzędach religijnych… Trudno więc nie podsumować, że pokazała tymi „uroczystościami” wyższość ciemnogrodu i wiary nad danym przez Najwyższego rozumem.


Historycznego utrwalenia wymaga również, że nie sprawdziły się moje przewidywania dotyczące wystąpienia etatowego „histeryka” Michała nazwisk dwojga z roku na rok „odtwarzanym” tekstem, bowiem w tym roku w rolę duchowego przywódcy weszła sama „caryca” z „orędziem” odczytanym ze świstka papieru, w ostatniej chwili podrzuconego jej przez… Stanisława „Kocicho” Kotarbę.


Niestety, podobnie jak wzorem poprzednich lat, minionego 11 listopada, też nikt z tej dworskiej ekipy nie złożył kwiatów pod pomnikiem amerykańskich weteranów.

Stali się dla „carycy” i jej najbliższego otoczenia zbędni w czasie, kiedy przedstawiciele amerykańskiej dyplomacji zorientowali się, że samorządowa „odnowa” Ziemi, tej Wadowickiej Ziemi, daleka jest od odnowy, do której wzywał nas wszystkich Papież z Wadowic.

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT