Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Wadowicki komornik sądowy… „bochaterem”…
Wadowicki komornik sądowy… „bochaterem”… czwartek, 19 Styczeń 2012, godz. 22:07

Z wadowickim komornikiem Urbanowiczem, mam do czynienia od czasu, kiedy bandyci w sędziowskich togach orzekali wbrew obowiązującemu w demokratycznym państwie prawu, ale za to zgodnie z roszczeniami wadowickich włodarzy…
Działo się w tym okresie wiele…
Urbanowicz nie tylko prowadził egzekucję bez prawomocnego tytułu egzekucyjnego, ale bez takiego tytułu naszedł na zajmowane przeze mnie mieszkanie pod nieobecność moją i mojej rodziny i pomimo, że pełne było przedmiotów do zajęcia, nic nie zajął…
Tylko, że podczas tej „wizyty” z mieszkania zginęło… 5.000,- tysięcy złotych (słownie złotych: pięć tysięcy)… Natychmiast o tym fakcie zawiadomiłem organy ścigania ale, że Urbanowicz zeznał, iż do pomieszczenia, z którego „wyparowało” 5.000,- tysięcy nie wchodził, prokuratura szybko postępowanie umorzyła… I nie miało dla wadowickiej prokuratury nawet znaczenia to, że Urbanowicz naszedł na moje mieszkanie w lipcu 2002 roku, „na podstawie” nieprawomocnego postanowienia o wyznaczeniu organu egzekucyjnego „… z października 2002 roku” (wcześniej postanowieniem sądu egzekucja była zawieszona!)? Nadto po bandycku twierdził, że postanowienie z października 2002 roku, dotyczy jednej egzekucji, a on prowadził ich przeciwko mojej osobie aż… trzy!
Że łgał jak bura suka, dowodzi załączone tu ksero przedmiotowego postanowienia, w którym sąd wymienia wszystkie trzy tytuły egzekucyjne, wcześniej zawieszone postanowieniem sądu…
Zażalenie na taką kurewską decyzję rozpoznawał w sądzie Jerzy Bakunowicz, który – co u tego „sędziego” było normalne – uznał, że była prawidłowa…
W odpowiedzi Urbanowicz oskarżył mnie o… pomówienie!
Prokuratura skwapliwie sporządziła akt oskarżenia i skierowała do sądu… Wadowickiego? A więc do kolesiów z pracy Urbanowicza!
I znowu sprawę rozpoznawał… Bakunowicz!
I znowu po kurewsku, pomimo, że Urbanowicz już podczas rozprawy zeznał do protokołu, że do pomieszczenia, z którego „wyparowało” 5.000,- złotych wchodził (gdyby nie wchodził, nie mógłby widzieć przedmiotów, o których „soczyście” informował i prokuratora i sąd, że nie nadawały się do zajęcia, chociaż wszystkie, nie tylko powinny był być zajęte ale też wysoko zlicytowane!), Bakunowicz uznał zarzuty Urbanowicza za zasadne!
A co zeznał Urbanowicz, poczytajcie w protokole z rozprawy…
I nie starał się nawet Bakunowicz (nie napiszę, że sędzia, bo wstyd dla Polski i nawet dla wymiaru niesprawiedliwości!) ustalić, dlaczego Urbanowicz twierdził, że nie było w pomieszczeniach zajmowanych przeze mnie i moją rodzinę przedmiotów, które mógłby zająć, kiedy były tam m.in.: telewizor, magnetowid i kamera video (wszystkie nowe i jednej japońskiej firmy), zabytkowy zegar kominkowy z 1920 roku, telefon z faxem, kilka aparatów fotograficznych (w tym m.in. Canon, Zenit TTL z teleobiektywem) oraz inne przedmioty zabytkowe i dzieła sztuki (obrazy, które po tamtym procesie sprzedałem za wysokie kwoty)?
Dlatego nic nie twierdząc, tylko sobie „podywaguję”, że pewnie gdybym podpierdolił 5.000,- złotych, też już bym nie widział nic do zajęcia?
Było też, że Urbanowicz po bandycku zajmował moje konto bankowe, na które było przekazywane przez ZUS świadczenie rentowe obciążone już jego egzekucją, na dodatek w sposób na który nie zezwala prawo bankowe!
I też dla wadowickiej prokuratury i prezesa wadowickiego sądu (który z urzędu sprawuje nadzór nad działalnością komornika) nie było to żadnym problemem…
Pełną dokumentacją na wszystko co wyżej napisałem – w tym m.in. bankową, fotograficzną (w tamtym okresie przekazaną prokuraturze oraz sądowi), a także protokołami przesłuchania świadków, których zeznania wzajemnie się wykluczają i z kolejnych rozpraw – dysponuję do dzisiaj (tak jak załączonymi tu postanowieniem sądu i protokołem rozprawy)!
Ale okazuje się, że Urbanowicz nie jest „bochaterem” (tak, tak, przez „ch”) tylko mojego życiorysu…
Szeroko rozpisuje się o jego pozaprawnych działaniach portal „Afery Prawa”
Wejdźcie, poczytajcie, a jeżeli też macie dowody na bandytyzm egzekucyjny komornika przy wadowickim sądzie – którego prezes nie zna prawa i nie wie, że jeżeli pismo trafiło błędnie do organu, który nie powinien być jego adresatem, to winien je natychmiast odesłać do właściwego organu a nie do nadawcy – to prześlijcie do Redakcji tego portalu…
Już tak na marginesie dodam, że Bakunowicza nie zastanowiło nawet, że któryś dureń do protokołu zeznań świadka powiedział, iż podczas tego bandyckiego najścia na zajmowane przeze mnie mieszkanie było tak mało miejsca i nie było gdzie usiąść, że – tu zacytuje z pamięci: „… asystent komornika musiał kucać i pisać protokół na kolanie”…
Kiedy z uwagi na stan zdrowia mojej Mamy, jedno z posiedzeń sądu ten sam Bakunowicz prowadził w mieszkaniu, które zajmowałem i podczas tego posiedzenia zmieścił się nie tylko Bakunowicz i moja Mama, ale też ja, Adwokaci, Pani, która protokołowała i… wszyscy siedzieli wygodnie za stołem…
I na krzesłach, nie na podłodze!!!
No ale trzeba udawać bezmózgowca, żeby chronić „swojego” bandytę, a nie bronić prawa i pokrzywdzonego!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT