Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Takie różne z życia wzięte... » Wadowicki ZZOZ niczym… kabaret! I może byłoby śmiesznie, gdyby nie było… tragicznie!
Wadowicki ZZOZ niczym… kabaret! I może byłoby śmiesznie, gdyby nie było… tragicznie! piątek, 2 Luty 2018, godz. 17:41

LekarkaOstatniego października ub. roku opisałem bulwersujący przypadek zachowania czegoś, co pełniło obowiązki lekarza dyżurnego na wadowickim SOR…
I ten materiał w formie skargi wysłałem do organu założycielskiego, którym dla tutejszego ZZOZ jest… starosta Bartosz Kaliński.
Materiał uzupełniłem informacją o faktach, które następowały po owej wizycie, w tym tych, które w całości potwierdzały, że nie wykonanie badania tomograficznego głowy u pacjenta, w którego wywiadzie z dnia poprzedniego zaznaczono uraz głowy, było rażącym naruszeniem obowiązków przez to coś, co miało być… lekarzem.

Odpowiedź dyrektorki ZZOZ Szafraniec 300dpiW odpowiedzi od Starosty otrzymałem pismo do tegoż Starosty, z dnia 15 listopada 2017 roku, zredagowane przez nową panią Dyrektor placówki – Beatę Szafraniec /już tu kłania się kpa/.
Pani ta, która zatrudniona przez Starostę i przedstawiana jako wręcz „zbawienie” dla wadowickiego ZZOZ i pacjentów, bez jakiegokolwiek zbadania postawionych przeze mnie zarzutów, przy sporej dawce dyrdymałów ostatecznie zadała swojemu adresatowi, a nie jak powinna – wnoszącemu skargę, wręcz idiotyczne pytanie…
Chociaż samo pismo publikuję obok, dla jasności tematu zacytuję: „… czy osoba wnosząca skargę jest lekarzem lub posiada wykształcenie medyczne wystarczające do oceny stanu Pacjenta, interpretacji wyników badań laboratoryjnych i obrazowych.” – koniec cytatu.
Uznała też, że mój „… artykuł napisany jest napastliwym tonem, niektóre zdania są mało zrozumiałe, wielokrotnie padają obraźliwe stwierdzenia dotyczące Szpitala, SOR oraz lekarza pełniącego w tym dniu dyżur” oraz, że „… uzasadnienie swojej opinii na temat lekarza, podparte dwoma negatywnymi, anonimowymi opiniami jest mało wiarygodne.”.
Może dodam jeszcze tylko, że kiedy przeczytałem o… „… przyjaznej atmosferze”, trudno było powstrzymać łzy…
Śmiechu!

Więc teraz pójdźmy tropem pytania i twierdzeń onej „zbawicielki”…
Na stronie Starostwa Powiatowego w Wadowicach możemy się dowiedzieć, że nowa Dyrektor ZZOZ w Wadowicach – Beata Szafraniec, jest „… absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz podyplomowego Polsko-Austriackiego Studium Menadżerskiego „Nowoczesne zarządzanie firmą – zarządzanie marketingowe”.
. . .
Beata Szafraniec 300dpi
………………………………………………………………………………………………………………………………………

Cóż mi pozostało?
Odpisać do nadawcy /który de facto nadawcą być nie powinien, ale…/ i zapytać Starosty Powiatu Wadowickiego, jakie to Dyrektor Beata Szafraniec, z wykształcenia prawnik /administracyjny/ i marketingowiec, posiada wykształcenie z zakresu medycyny?
Zwłaszcza z zakresu, który wystarczał jej do oceny opisanego przeze mnie stanu pacjenta, interpretacji zgodności zachowania tego czegoś, co pełniło dyżur na wadowickim SOR ze sztuką lekarską bez zbadania opisanego wydarzenia przez zespół fachowców, jaki po takim sygnale miała wręcz obowiązek powołać?
Nie zapytałem, chociaż powinienem – gdzie widziała i w jaki sposób oceniała te przywołane przez się… badania obrazowe?
Zwłaszcza, że z jej wiedzą i wykształceniem, tak naprawdę zobowiązana była do przekazania przedmiotowej skargi, celem jej załatwienia, Dyrektorowi d/s Lecznictwa!

Idźmy jednak dalej, bo w konsekwencji Starosta uznał moją odpowiedź za kolejną skargę, tym razem na Dyrektora ZZOZ i przekazał pod obrady Radzie Powiatu, która miała się nad nią pochylać 25 stycznia br.
Wyniku tego pochylania jeszcze nie znam, chociaż mając na uwadze znajomość prawa i „bystrość” niektórych pp. Radnych, podejrzewam, że mieli wszystkie prawne aspekty tej sprawy, a wraz z nimi dobro pacjentów w miejscu, na którym właśnie siedzieli… radząc /?/.
Jednak podkreślam – nie wiem, bo nikt jeszcze o wynikach tego radzenia nie raczył mnie poinformować…
Ale może to i dobrze…

Bo znowu miałem kontakt z wadowickim Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym…
Dzięki tzw. „nocnej i świątecznej opiece całodobowej”
I tu miłe zaskoczenie…
Lekarz dyżurujący tego dnia na SOR zasługuje na słowa najwyższego uznania…
Że na podwyżkę wynagrodzenia, nawet nie wspomnę!
Zajął się pacjentką w sposób fachowy w zakresie wiedzy i doświadczenia, traktując ją jak człowieka oczekującego pomocy w cierpieniu z Jego strony!
A nie jak tamto coś, co w październiku ub. potraktowało pacjenta tak, jak nie potraktowałby weterynarz leczonego bydła…

Jednak, kiedy na drzwiach SOR przeczytałem informację, gdzie to znajduje się ta… „nocna i świąteczna opieka całodobowa”
. . .
01 - 300 dpi
……………………………………………………………………………………………………………………………………

. . . chciałem zapytać: a po co nam ona?
Żeby nieroby mogły brać nieadekwatne do wkładu pracy wynagrodzenie?

I pytania te uważam za w całości zasadne, bowiem z własnych obserwacji i dostępnej dokumentacji /w tym z SOR/ jednoznacznie wynika, że jest to… marnowanie pieniędzy, a w konsekwencji zbędne zadłużanie i tak już będącego w dołku finansowym wadowickiego ZZOZ…

Tak się składa, że znowu  opiszę coś, czego byłem naocznym świadkiem…
Zdolnym na równi z prawnikiem i marketingowcem oceniać następujące po sobie zdarzenia…

Otóż 27 stycznia br., w sobotę, zawiozłem na ów „nocny i świąteczny” pacjentkę z poważnymi dolegliwościami, które nie ustępowały pomimo, że była ona od minionego czwartku leczona przez lekarza pierwszego kontaktu…
Kolejka była owszem, ale panu „doktorowi” więcej czasu zajmowało wychodzenie po każdym pacjencie z gabinetu do rejestracji oraz bieganie za wodą mineralną od tego, który przeznaczał na przyjęcie każdego z oczekujących…
Ale chociaż trwało to trochę, nadszedł też ten czas, że pacjentka, którą przywiozłem weszła do gabinetu…
Weszła i… wyszła!
Więc pytam, czemu tak szybko?
Skierowanie 300dpiOkazało się, że lekarz po zbadaniu u pacjentki tylko temperatury, skierował ją do… szpitala!
Czyli… na Szpitalny oddział Ratunkowy.
No to poszliśmy…
A tam?

Prawie wszyscy, którzy wyszli z „nocnej i całodobowej” przed nami…
Chwilę później zaczęli dochodzić ci, którzy stali w kolejce na „nocnej i całodobowej” po pacjentce, której towarzyszyłem…

Nie będę opisywał wszystkiego, co działo się przez pięć godzin oczekiwania na przyjęcie w sali segregacji…
I tu powiem to dobitnie – nie z winy personelu SOR!

Ale jeden przypadek zasługuje na szczególną uwagę…
Otóż, karetka z lekarzem i ratownikami przywiozła do SOR pacjentkę…
Pani z rejestracji na SOR zadała więc rutynowe pytanie: „… lekarz kierujący?”.
I tu padło nazwisko lekarza pełniącego dyżur na „nocnej i całodobowej”
„A o której lekarz tam był?” – dopytywała pani z rejestracji…
I tu z ust ratownika medycznego pada jedna z najbardziej zaskakujących odpowiedzi, jednak doskonale pokazująca jaką satyrą jest ta… „nocna i całodobowa”!
„Jeszcze nie był, będzie tam za godzinę”.

Coś dodać?

I pytam nie Was, Drodzy Czytelnicy!

Poczta - Wirtualna Polska 300dpiPytam Starosty Powiatowego, pytam pp. Radnych i pytam… Dyrektora ZZOZ – Beatę Szafraniec, łamiącą procedury i to nie tylko prawa administracyjnego, którego jest absolwentką…
Czego prawdopodobnie nawet nie zauważyli ani Starosta, ani pp. Radni Rady Powiatu Wadowickiego!

Dlatego zanim mi odpowiedzą /jak nie oni, to NSA i Premier z Ministrem Zdrowia/, polecam zapoznanie się z przepisami prawa, które mówi nie tylko o drodze postępowania skargowego, ale też procedurach, jakie powinny takiemu postępowaniu towarzyszyć!

A na koniec proponuję im wszystkim: Staroście, Radnym i Dyrektorowi ZZOZ, zarówno temu „pierwszemu” jak i temu od spraw lecznictwa, aby do informacji na drzwiach SOR dopisali jeszcze jedną…
. . .
03 - 300dpi
………………………………………………………………………………………………………………………………………

I zlikwidujmy tą „całodobową i świąteczną”, za którą całą pracę z pacjentami odwalają lekarze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego!
Kończąc zapytam jeszcze, czy pani Dyrektor Beata Szafraniec zdążyła od listopada /bo to już trzy miesiące na „urzędzie”/ wykonać taką prostą analizę…
Oczywiście, odpowiednio do liczby przyjmowanych chorych…
Z  której możemy się dowiedzieć, jaki odsetek pacjentów trafia dziennie do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego ze skierowaniami od lekarzy pierwszego kontaktu, a jaki od tych z „nocnego i całodobowego”?
Oraz… jaki odsetek z obydwu tych grup trafia ze SOR na oddziały szpitalne?

. . .

A tak już na marginesie, pacjent „październikowy”, którego tożsamość była prosta do ustalenia, choćby tylko w oparciu o rozpytanie mojej skromnej osoby, nie został przyjęty do żadnego z dwóch szpitali, gdzie Zaświadczenieskierowało go to coś, co pełniło wtedy dyżur na SOR, bo… nie miał ze sobą wyniku badania tomografowego głowy…
Ale kiedy na własny koszt wykonał badanie, nie tylko został przyjęty na oddział szpitalny, ale jeszcze z powodzeniem ukończył leczenie…
A to potwierdza, że to ja miałem większe predyspozycje do tamtej oceny stanu Pacjenta, oraz do interpretacji nie wykonanych u pacjenta badań, od… absolwentki prawa i marketingu!

Dlatego nie wierzę w żadne pozytywne zmiany w ZZOZ pod rządami prawniczki, która nawet nie wie, jak należy załatwić skargę…
Podobnie jak w… przyjazną atmosferę…

Wierzę jednak, że jest bardzo liczna grupa lekarzy, ratowników medycznych oraz pielęgniarek i pielęgiarzy, którzy swoje życie są gotowi poświęcić dla ratowania zdrowia i życia nas wszystkich…

A takich jak to coś, co dyżurowało na wadowickim SOR w październiku ub. roku, to bardzo mały margines, psujący opinię całej ciężko pracującej dla dobra nas wszystkich tej wymienionej wyżej grupy ludzi szlachetnych, oddanych mieszkańcom powiatu całym swoim sercem!


W oczekiwaniu na odpowiedź pozostaje…

 

Edward „Scorpion” Wyroba

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT