Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Z kart historii » Wasza i nasza… Pamięć…
Wasza i nasza… Pamięć… poniedziałek, 25 Marzec 2019, godz. 12:30

0006W dniu wczorajszym w całym kraju obchodzono Światowy Dzień Pamięci o Ludziach Ratujących Żydów podczas II wojny Światowej, dzisiaj Prezydent RP – Andrzej Duda, w pałacu prezydenckim będzie wręczał tym Polakom ratującym Żydów ordery…
Obchodzono ten Dzień Pamięci również na całym świecie…
A w Wadowicach?
Czy chociaż wspomniano jednym słowem tych, którzy nieśli pomoc tym – jak mawiał Karol Wojtyła – braciom starszym w wierze?

I nie pytam mieszkańców, bo pewnie nawet niewielu z nich wie, że tu, w naszej Małej Ojczyźnie, też z taką pomocą spieszyło wielu, i nie tylko dla swoich sąsiadów, ale często również dla ludzi całkiem sobie obcych…

Pytam tych z kręgów lokalnych władz, którzy zarówno w przeszłości jak i dzisiaj tak demonstracyjnie, przy byle okazji biegają pod wadowickie pomniki oraz posła na Sejm RP – dr Józefa Brynkusa, historyka tak podobno zaangażowanego w… pamięć.

Co zrobiliście?
Wczoraj…
Co zrobicie dzisiaj?
Żeby właśnie tu – w Wadowicach, w mieście urodzenia Karola Wojtyły, na którego słowa i osobę tak często się powołujecie, zwłaszcza ten… Światowy Dzień Pamięci wybrzmiał w sposób szczególny?

Aby z całym szacunkiem wybrzmiał w czasach, kiedy to właśnie Żydzi i właśnie Polakom próbują przypisać winę za holokaust swojego Narodu!
Zapominając jednocześnie, że znakomita większość nazwisk upamiętnionych w archiwach i ogrodach Instytutu Yad Vashem brzmi dla nas tak swojsko…

Bo ja nie tylko pamiętam, że…
„… Obecny teren Placu Bohaterów Getta obejmował do 1942 roku zabudowania dwóch ulic: Piaskowej od Mickiewicza po Marcina Wadowity i ulicy Krętej (lub Psiej ulicy), która była przedłużeniem Mydlarskiej i szła lewą stroną placu. Obie te uliczki na zapleczu rynku, były w tamten czas gęsto zabudowane maleńkimi domkami z drewna, uszczelnianymi mchem i ziemią, malowanymi wapnem i krytymi papą. Jeszcze w latach pięćdziesiątych stało ich tu kilka. Takimi pamiętają je nieliczni tylko Wadowiczanie.
Na terenie wielkości boiska piłkarskiego zamieszkiwało do 1942 roku w około 40. domkach prawie 200 osób. Taka kumulacja spowodowała, że to właśnie tutaj w 1942 roku okupant zorganizował obóz dla ludności żydowskiej. W tą ciasnotę i slamsowe ubóstwo wtłoczona została tragiczna historia wadowickich Żydów.
Przed wojną mieszkało ich w Wadowicach około 2000. Wielu z nich zajmowało poczesne miejsce w społeczeństwie i cieszyło się dużym autorytetem. Żydzi prowadzili ożywione życie kulturalne, oświatowe, polityczne i sportowe. Zresztą najstarsi mieszkańcy do dzisiaj wspominają słowa wypowiadane z arogancją do Polaków: „… wasze ulice, nasze kamienice”.
W 1942 roku, lewą stronę ul. Zatorskiej, całą ul. Krętą, Piaskową, Mydlarską i Głęboką wysiedlono. Tak powstało getto dla Polaków żydowskiego pochodzenia z całego terenu Nadskawia. Przy ulicy Zatorskiej, obok piekarni, była brama wjazdowa do getta, biuro i posterunek Judenrattu. Przez tą bramę, począwszy od pierwszego transportu do Bełżca w lipcu 1942 roku, poszli w swoją ostatnią drogę.
Była też druga, mała brama przy ul. Piaskowej od ul. Mickiewicza. Ulica Zatorska była przedzielona wysokim parkanem. Okna domów od ulicy były zabezpieczone deskami w których wycięto otwory (ok. 25 x 25 cm) naświetlające. Tak samo były zabezpieczone domy między Rynkiem, ul. Mickiewicza a ul. Piaskową. Mydlarska była wewnętrzną ulicą Getta, tak jak i Piaskowa oraz Kręta. W restauracji Ebla (róg Zatorskiej i Mydlarskiej) była stołówka. Przejście ul. Zatorską było tylko prawym chodnikiem, resztę zabezpieczał drewniany płot i strażnik. Jakie warunki życia panowały w getcie – nie trzeba chyba nikomu kto ma odrobinę wiedzy i wyobraźni wyjaśniać. Stąd ożywiony, nielegalny handel żywnością, by jeszcze trochę pożyć i handel wolnością, by nadal żyć.
10 września 1943 roku rozpoczęto ostateczną likwidację wadowickiego getta…
Nie kończąca się kolumna wadowiczan wyznania mojżeszowego kierowana była na boisko szkoły podstawowej przy ul. Sienkiewicza, gdzie pędzeni na zagładę musieli zostawić resztki swojego dobytku, zawiniątka, kosztowności itp., by stamtąd, odarci ze wszystkiego co mieli, łącznie z ludzką godnością, iść dalej w milczącym bólu na stację kolejową, z której w bydlęcych wagonach pozostała im tylko jedna droga – w kierunku Oświęcimia bądź Bełżca.
Większość z nich nigdy stamtąd nie wróciła, a pamięć tamtych wydarzeń upamiętnia pomnik i nieliczne mogiły indywidualne na miejscowym cmentarzu żydowskim.” – cytat z nieopublikowanego przewodnika „Po drogach, którymi mały Lolek podążał w latach swojej młodości…”.

Ale pamiętam też, że… wielu mieszkańców getta nigdy nie wsiadło do bydlęcego wagonu.
A wszystko za sprawą Polaków (uznawanych przez Żydów za gojów), którzy z potrzeby własnego sumienia, a przede wszystkim z narażeniem własnego życia niosło pomoc swoim dotychczasowym współmieszkańcom, sąsiadom, a często również ludziom całkowicie sobie obcym, ratując ich od niechybnej śmierci w machinie zagłady okupanta.
Trudno w tym miejscu byłoby wymienić nazwiska wszystkich, zarówno tych niosących wówczas pomoc, jak i tych uratowanych, gdyż nawet na warunki prowincjonalnego miasteczka są to liczby trudne już dzisiaj do ustalenia.
Niestety, wdzięczność za uratowane i trudne do policzenia żydowskie życia była prawie żadna…
W minionych czasach można było odnieść wrażenie, iż uznawali oni – i tu przychodzą mi na myśl tylko słowa byłej pani Premier – że się im to po prostu od Polaków należało…

Co nasuwa się na myśl samo przez się, kiedy uświadomimy sobie, że tylko dwie osoby z terenu Wadowickiej Ziemi Żydzi uhonorowali Medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata…
Stanisław-ŚliżewskiJedną z takich osób jest śp. pan Stanisław Śliżewski, którego Instytut Yad Vashem odznaczył Medalem już DSCN2880pośmiertnie, chociaż ten sam Instytut dysponował wystarczającą wiedzą w tej materii na tyle wcześniej, iż mógł uczynić to jeszcze za życia pana Stanisława…
W czasie II wojny światowej mieszkał w Krakowie, gdzie pracował jako granatowy policjant.
W pełni świadomy olbrzymiego ryzyka i grożącej mu kary śmierci, której cudem uniknął, ukrywał w swoim mieszkaniu kilka osób żydowskiego pochodzenia.

Jednym z uratowanych był Adolf Żabner, który po latach tak oto wspominał swojego wybawcę:
„- Mieszkałem u niego w mieszkaniu przy ul. Zielonej 21. W tym mieszkaniu mieszkała z nami Zofia Korngold, która też była Żydówką. Mieszkanie miało trzy pokoje z kuchnią. W jednym pokoju mieszkało starsze małżeństwo, nazywali się Sznajderowie, w drugim pokoju mieszkał Austriak z Wiednia, nazywał się Oswald Bosko /w org. – Busko Osfald/ i pracował w getcie w Krakowie, a w trzecim my.
Miałem wtedy młodszego brata, który był zamknięty w getcie w Rzeszowie. Prosiłem Stacha Śliżewskiego, aby w jakiś sposób go stamtąd wyciągnął. On się zgodził, pojechał do Rzeszowa, gdzie zgłosił na portierni Niemcowi, że ma tutaj Żyda, który mu nie chce oddać pieniędzy i prosił, żeby go zawołał. Strażnik go zawołał i oni się umówili, że Stach przyjdzie o ósmej wieczór pod getto i brat wyskoczy przez okno. Tak się też stało i po różnych trudnościach rano przyjechali do Krakowa.”.
Według ocalonego motywem działań Stanisława Śliżewskiego była wyłącznie chęć pomocy prześladowanym Żydom. Adolf Żabner wspomina też, że:
„- Śliżewski wychodził na zakupy, a myśmy mu dawali pieniądze, bo on ich nie miał, a my nie mogliśmy wychodzić, bo były łapanki. Pomagający cały czas ryzykował własnym życiem. Jak była jakaś wiadomość, że będą szukać Żydów, spaliśmy wszyscy razem w piwnicy. Stosunki układały się rodzinnie. Do nas oprócz nas, to znaczy mnie, mojego brata i Zofii Korngold przychodzili na noc i dzień inni Żydzi i tu się spotykali.”.

Ukrywanie nie byłoby możliwe bez pomocy współlokatorów, w tym mieszkającego z nimi Austriaka – żandarma, który dostarczał żywność dla głodujących w getcie.

Niestety, na wiosnę 1943 roku, zostali zdekonspirowani przez dawną służącą rodziny Zofii Korngold.
Przyszła razem z gestapowcami.
Aresztowano Stanisława i Zofię. Żabnerów nie było wtedy w mieszkaniu – uratowali się. Zofia zginęła zagazowana w Bełżcu. Stanisław Śliżewski przez prawie półtora roku był więziony w hitlerowskim więzieniu na ul. Montelupich.
Dzięki Oswaldowi Busko uniknął śmierci.

CCF20130527_00000W dniu ceremonii nadania Medalu przedstawiciel Instytutu Yad Vashem wyznał, i to na piśmie, iż jest im bardzo przykro, że pan Stanisław Śliżewski nie doczekał uroczystości przyznania mu tego jakże zasłużonego tytułu: „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”.
Więc dobre chociaż tyle…

DyplomW imieniu polskiego, wadowickiego Bohatera, w dniu 22 grudnia 2008 roku, odznaczenie odebrała Jego córka – pani Zofia Kraus.

Tu z historycznego obowiązku przypomnę, że Honorowy Dyplom oraz medal nadany panu Stanisławowi Śliżewskiemu przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie, zajmują honorowe miejsce w Prywatnym Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej Zygmunta Krausa, a zarazem zięcia pana Stanisława.
DSC_3650Tam też, pośród innych, znajduje się największa na naszym terenie ekspozycja judaików, pamiątek po wadowickich Żydach, na którą władze samorządowe Gminy Wadowice od samego początku powstania placówki nałożyły ścisłą cenzurę, czego najlepszym dowodem są wydawane przez lokalną władzę przewodniki o Wadowicach oraz poselskie wypowiedzi, prześcigające się w promocji nieistniejącego w mieście muzeum-widmo Michała nazwisk dwojga, przy ul. Mickiewicza 14 oraz brak uczciwej informacji o jedynej w tym mieście placówce muzealnej, takiej z prawdziwego zdarzenia – tej Zygmunta Krausa, przy ul. Konstytucji 3 maja 23 A…

Więc?
Co zrobiliście?

0007Wy – Samorządowcy naszej Małej Ojczyzny ganiający z takim pietyzmem pod wadowickie pomniki przy różnych okazjach i Ty – pośle Józefie, doktorze historii i propagatorze niewidzialnego dla gawiedzi „muzeum”!

Co zrobiliście, aby właśnie tu – w Wadowicach, w mieście urodzenia Karola Wojtyły, na którego słowa i osobę tak często się powołujecie – zwłaszcza ten wczorajszy… Światowy Dzień Pamięci wybrzmiał w sposób szczególny?

Ten dzień, o którym pamiętają nie tylko polski Prezydent, Premier, Polacy, ale też cały… Świat!

Nic?

To co mamy myśleć o Waszej… pamięci?
Że nawet nie wybiórcza, ale taka po ludzku… wredna?
Zresztą, odpowiedzcie sobie sami…
Wszak nam wystarczy nasza Pamięć i nasza refleksja o tej… Waszej.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT