Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Wazeliniarze, nie obrażajcie, nie tylko… doktoratu!
Wazeliniarze, nie obrażajcie, nie tylko… doktoratu! poniedziałek, 2 listopad 2015, godz. 01:09

Zapomnieli że władza to służbaRęce opadają, kiedy czyta się na lokalnych portalach komentarze, które bądź to mają bronić burmistrza Klinowskiego przed odpowiedzialnością karną za popełniony czyn karalny, bądź potwierdzać, że burmistrz stał się ofiarą… mojego „donosu”.
Zastanawiam się, jak długo jeszcze potrwa ta wręcz idiotyczna wymiana zdań?
Bo owszem, nie można zaprzeczyć, że burmistrz jest… ofiarą!
Ale nie żadnego donosu, a tylko własnego kłamstwa…
Kłamstwa, które było jego podstawową „bronią” przez cztery lata rajcowania, podczas kampanii wyborczej oraz tych prawie rocznych już rządów w gminie…
I nie szczędził go los, podążający śladem Klinowskiego za przysłowiem: kto mieczem wojuje, od miecza ginie!

Dlatego tak jak Klinowski kłamstwem wojował, tak od własnego kłamstwa dzisiaj… ginie!
Nic ponadto!

Bo art. 24l. Ustawy o samorządzie gminnym, nie pozostawia żadnej wątpliwości natury prawnej, kiedy mówi, że „… Podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy w oświadczeniu majątkowym, powoduje odpowiedzialność na podstawie art. 233 § 1 Kodeksu karnego.”.

I tylko dureń może powiedzieć, że nie wpisując do oświadczenia majątkowego pożyczki w kwocie 100.000,- złotych, jedynie się… „omylił”!

Bo kiedy prawny nakaz oświadczenia majątkowego jest tak czytelny: „… Zobowiązania pieniężne o wartości powyżej 10.000 złotych, w tym zaciągnięte kredyty i pożyczki oraz warunki na jakich zostały udzielone (wobec kogo, w związku z jakim zdarzeniem, w jakiej wysokości)”, to „omylić” się można, o… jedno zero w kwocie podanej w oświadczeniu majątkowym pożyczki, bądź nawet /i to warunkowo!/ wpisując tylko sam fakt finansowego zobowiązania, jednak bez podania kwoty…
I tylko wówczas można byłoby rozważać ewentualność pomyłki, jednak już pod dużym znakiem zapytania, kiedy tego jednego zera, czy całej kwoty zobowiązania finansowego zabrakłoby w oświadczeniu majątkowym radnego z tytułem… doktora nauk prawnych!

Ale kiedy w dwóch kolejnych oświadczeniach majątkowych doktor nauk prawnych, afiszujący się swoim tytułem wszem i wobec – radny Klinowski, świadomie ukrywa sam fakt rzekomej „pożyczki”, kiedy dwukrotnie składa w całości fałszywe w treści oświadczenie majątkowe, to równie w całości wypełnia zapis przywołanego wyżej art. 24l. Ustawy o samorządzie gminnym…

Bo cóż innego zrobił i to dwa razy ów doktor nauk prawnych – radny Mateusz Klinowski?
No przecież nic ponadto, że świadomie podał nieprawdę a zarazem z premedytacją zataił prawdę o rzekomej „pożyczce” w wysokości 100.000,- złotych, w swoim doktorsko-prawnym oświadczeniu majątkowym radnego!

Jest to nic więcej, jak tylko „skromne”… ZŁOŻENIE FAŁSZYWYCH ZEZNAŃ!
Podkreślę jeszcze raz: ŚWIADOMIE I Z PREMEDYTACJĄ!

A jak zauważył jeden z rozumnych internautów na jednym z dwóch lokalnych portali /i to chyba na „guziczarni”?/, nawet Sąd Najwyższy nie ma co do faktu takich zeznań wątpliwości, kiedy twierdzi, że „… treści zawarte w fałszywych zeznaniach muszą być obiektywnie niezgodne z prawdą, jak również subiektywnie nieprawdziwe. Jest to więc przestępstwo, które można popełnić jedynie umyślnie – w formie zamiaru bezpośredniego lub ewentualnego, tzn. że sprawca musi chcieć zeznać nieprawdę lub zataić prawdę albo przewidywać taką możliwość i z tym się godzić.” /wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 1999 r., sygn. akt: II KKN 129/97, Orz. Prok. i Pr. 1999, nr 9./.
I takich orzeczeń Sądu Najwyższego jest pełna gama…

Więc czy trzeba coś jeszcze dodać?
Tu pytam szczególnie… prokuratora Utraty!
Nie?
Na pewno nie!

Dlatego cokolwiek nie zeznałby Klinowski w Prokuraturze Rejonowej, w świetle dowodów z dwóch oświadczeń majątkowych, złożonych przez radnego Klinowskiego /w roku 2010 i w roku 2011/, obowiązującego prawa oraz orzecznictwa Sądu Najwyższego, nie może to podlegać już… żadnej weryfikacji pod kątem art. 233. § 1. i § 6. Ustawy kodeks karny, w związku z art. 24l. Ustawy o samorządzie gminnym.

Natomiast weryfikacji nie tylko może, ale wręcz musi podlegać jedynie źródło pochodzenia tych ujawnionych przez Klinowskiego 100.000,- złotych rzekomej „pożyczki”!

e-mailBo jak zauważa inny internauta, tym razem nie nasz lokalny, ale z drugiego krańca Polski, który od dosyć dawna obserwuje bacznie naszą lokalną scenę polityczną /vide: obok/, na gębę i z rączki do rączki, to można pożyczyć dwie dychy, no, może pół stówy z Kazimierzem Wielkim, ale na pewno nie tysiąc papierów z Władysławem Jagiełłą…

Zresztą w oparciu o moje wielokrotne wnioski o okazanie dowodu na tę rzekomą „pożyczkę”, dowody na układy Klinowskiego /i te pozyskane osobiście i te ujawnione przez samego Klinowskiego bądź m.in. jego „przewodniczących”/, każde z podejrzeń mojego Przyjaciela jest zasadne, a konieczność wyjaśnienia tych podejrzeń wręcz uzasadniona interesem społecznym, bo nie o poczynaniach bezdomnego z wikliny nad Skawą mówimy, ale o jawnych oszustwach funkcjonariusza publicznego, okłamującego nas wszystkich z mandatu bodaj nieco ponad kilkunastu procent wyborców.

A taka weryfikacja zaciągniętej pożyczki jest bardziej prosta od budowy cepa /pamiętacie?/
Wystarczy data tej rzekomo zaciągniętej „pożyczki” i… przelew bankowy!
Bo rektor z UJ-otu /czy zajmujący się działalnością parabankową? – bo jak widać, z nauczaniem chyba kiepsko mu szło?/ na pewno 100.000,- złotych nie wypłacił Klinowskiemu ze skarpetki, a podejrzewam, że też nie bez notarialnie potwierdzonej dwustronnej umowy, warunkującej kwotę pożyczki, termin jej zwrotu, wysokość oraz terminy kolejnych rat i… odsetki?

I nie potrzebuje utracony prokurator na ustalenie tych faktów aż… pięć miesięcy!
Wystarczy mu siedem dni, włącznie z dwoma wolnymi od pracy!
Nie wierzycie?
To może chcecie się… założyć?
Bo ja chętnie!
I tylko dlatego, że moja cierpliwość w tej sprawie, po pięciu miesiącach od zawiadomienia o przestępstwie, które prokurator Utrata winien ścigać z urzędu już w 2012 roku, po prostu się wyczerpała!

Więc nie produkujcie się już wazeliniarze Klinowskiego, bo obrażacie nie tylko doktorat swojego oszusta i szeroko pojęte nauki prawne, ale przede wszystkim najstarszą polską uczelnię – Uniwersytet Jagielloński, który takiego… doktora-kłamcę Rzeczypospolitej wyedukował!

No i przede wszystkim nie obrażajcie tego waszego wykształciucha, który samorząd gminny zamienił w… groteskę!

Bo…
Koń jaki jest, każdy widzi…

. . .

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT