Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Po wołkowicku » „Workowy Szlak Karola Wojtyły JPII”!
„Workowy Szlak Karola Wojtyły JPII”! wtorek, 30 Lipiec 2013, godz. 15:01

Dzięki ustawie śmieciowej nareszcie w Wadowicach najbardziej skorzystają… turyści!
Kiedy w centrum „papieskiego” miasta nie ma obiektów muzealnych (pseudo „muzeum” miejskie), repliki również nieczynne (dom urodzenia Karola Wojtyły oraz „muzeum” czyny niepodległościowego Michała nazwisk dwojga), a na zamieszczonych tablicach dumnie opisanych tytułem „Szlak Karola Wojtyły JPII”, pisze się turystom wierutne brednie, nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistej historii z życia tego wadowiczanina w naszym mieście, jak choćby tablica z historią kremówek „… po maturze”, których nie jadł z kolegami w cukierni u Hagenhubera i nie tu nastąpiła u niego tzw. „cofka” po skonsumowaniu 17. sztuki – co już dawno opisali ze szczegółami zdający razem z Wojtyła maturę m.in. nieżyjący już bracia Piotrowscy – turyści mogą podziwiać… kolorowe worki ze śmieciami… Walające się w rewitalizowanej przestrzeni publicznej GranitzPlatzu i ulic przyległych do godzin południowych…

Do tego jeszcze jakiś zachęcający do konsumpcji… gołąbek pod „kremlem”, prawie wypatroszony, dopełnia całości estetyki oraz narzuconych turystom „papieskich” gustów!

Jednak najbardziej swoją jakże uspakajającą emocjonalnie kolorystyką cieszą turystyczne oko zapewne te, składowane przy głównych szlakach komunikacyjnych… z parkingu na GranitzPlatz!

Fotografie tu zamieszczone wykonałem dzisiaj po godz. 11:00.

Na uwagę zasługuje też proponowany przez tutejszy „kreml” ten właśnie „Szlak Karola Wojtyły JPII”…
Wskazuje się w nim zaledwie 13 miejsc, z urojonymi przez lokalnych „histeryów” opisami, dalekimi od rzeczywistej historii, kiedy przygotowując przewodnik, właśnie Lolkowym szlakiem, znalazłem tych miejsc związanych z osobą Lolka Wojtyły… 65!
I to jeszcze nie wszystko…
Bowiem w rozmowach, zwłaszcza z tymi najstarszymi mieszkańcami Wadowic, odkrywam ciągle kolejne…

Dlatego już tylko ten, który mam wstępnie przygotowany do druku, pozwoli w przyszłości na wykorzystanie szansy, jaką dał temu miastu i jego mieszkańcom wybór Wojtyły na papieża, bowiem pozwoli na zatrzymanie turystów w Wadowicach od 4. do 5. dni…

A nie jak dzieje się to teraz…
Na kilkanaście minut, które pozwalają turyście spojrzeć na bazylikę, na replikę chałupy, w której się urodził
(na dodatek ze starannie zamurowanym oknem, przez które Loluś zerkał na zegar słoneczny z maksymą „czas ucieka wieczność czeka”), na gimnazjum, w którym zdał maturę (a po niej udali się do cukiernia rodziny Hernichów, mieszczącej się prawie w bezpośrednim sąsiedztwie gimnazjum, przy ul. Mickiewicza 12, z której korzystała głównie młodzież z gimnazjum bo było tanio, dużo i gdy ubogim „żakom” brakowało pieniędzy – na kredyt. Z relacji kolegów szkolnych Karola Wojtyły wiemy, że kiedy podczas ostatnich odwiedzin w rodzinnych Wadowicach papież Jan Paweł II mówił, że „… tam była cukiernia”, do której poszli po maturze na kremówki, to właśnie tą tanią, przystępną na kieszeń gimnazjalisty cukiernię wspominał, a nie jak próbują nam wmówić inni, elitarną i bardzo drogą na tamte czasy cukiernię Karola Hagenhubera przy Rynku /o której, patrząc w jej witrynę Papież powiedziałby przecież: o, tu była cukiernia…/.
Szczególnie, że wiadomym jest, iż tamtego niezapomnianego uśmiechu na twarzy Jana Pawła II, nie przywołał smak ciastka czy jego cena, ale wspomnienie o zakładzie maturzystów, co do ilości zjedzonych kremówek… Zakładzie opłakanym dla nich w skutkach…).


Potem zostaje turyście zjedzenie 4. kremówek + jedna gratis, wypróżnienie się przed dalszą podróżą i wyjazd w kierunku Oświęcimia, Bielska-Białej bądź Krakowa, aby tam zostawić swoje
– jak mawiał Jędrzej Wowro – turystyczne „dudki”…

Zresztą, chyba o tym samym mówi do nas autor papieskiej rzeźby ustawionej przed bazyliką, gdzie zakuty w brązie Wojtyła jednoznacznie wskazuje prawym ramieniem, że trzeba… jak najdalej spier***** z tego miasta?!

Której to decyzji co prawda nie był pionierem, ale jednym z wielu jej realizatorów…

Bo pomyślcie, kim byłby w swoim życiu Karol Wojtyła, gdyby ojciec, nie widząc w tym zacofanym galicyjskim grajdole dla swojego syna żadnej przyszłości, nie wywiózł go do Krakowa?

Dlatego już na koniec proponuję „specjalistom” Filipiakowej od miejskiej turystyki opracowanie nowego szlaku „Karola Wojtyły”…
„Workowego”!
Najlepiej oznaczonego kolorami worków, jakże zdobiących całymi godzinami „urocze” zakątki „śmieciolandu”!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT