Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Za "miedzą" » Z uprzejmości… odpowiem!
Z uprzejmości… odpowiem! środa, 29 Luty 2012, godz. 18:41

Jakoś tak dziwnie przeoczyłem, że tym materiałem, którym admin „stradomka” chciał mnie postawić w jednym szeregu ze „świńskim ryjem” z ratusza Stradosmkiego i „wibratorem cioci”, padły „stradomkowe” stwierdzenia, które w zamyśle autora miały mnie pewnie urazić…
Niestety, jak już pisałem, tego typu wymiocinowe wibracje „stradomka” i nie tylko, spływają po mnie jak przysłowiowa „woda po kacze” no i oczywiście nadal pozostaje aktualne zaproszenie, ważne tylko ze świadectwem weterynaryjnym…
Jednak nie znaczy to, abym nie mógł ustosunkować się do dyskusji na poziomie szamba, od której admin „stradomka” rzekomo się odżegnuje…
Ale może najpierw cytat tego, z czym ten – śmierdzący aninimowym tchórzem od kalwaryjskiego Klasztoru po wadowicki Karmel – do mnie (w oryginale)….
„… Z zasady nie odpowiadam na materiały publikowane o mnie w sieci , bo dyskusja na poziomie szamba mnie nie interesuje . Ale zrobię wyjątek dla pana Wyroby .
1. Już samo wymówienie przez Pana nazwiska Marszałka to dla mnie świętokradztwo , ze względu na Pana orientację polityczną .Takich ludzi jak Pan „dziadek” zamykał w Berezie , albo dostawali bilet w jedną stronę do Moskwy .
2. Dalej uważam ,że Pańskie posty to wypociny, a prawnicy Onet-u to potwierdzili zamykając Pana bloga .
3. Używa Pan słów ,których Pan nie rozumie , słowo „k……” oznacza prostytutkę. Nawet gdyby przyjąć ,że jest to osoba sprzedająca się fizycznie lub mentalnie, to mnie nikt nie płaci, jestem wolnym strzelcem. Zwolennicy referendum ściągnęli Pana do pomocy ,pozostaje pytanie – ile Panu płacą? Bo przecież nic Pana z Kalwarią nie łączy , czytający mogą sami sobie dopowiedzieć kto jest kim!” – koniec cytatu.

Tak więc wypada mi zacząć od Marszałka, bo może „stradomki” nie wiedzą, że Piłsudski w lipcu 1892 roku, w Wilnie wstąpił do ruchu socjalistycznego oraz utrzymywał stałe kontakty z członkami Zagranicznego Związku Socjalistów Polskich. W 1894 roku wybrano go na przedstawiciela Sekcji Litewskiej w nowo powstałym Centralnym Komitecie Robotniczym PPS (CKR PPS), a zarazem został redaktorem naczelnym „Robotnika”. To w „Robotniku” a także podczas obrad Centralnego Komitetu Wykonawczego (CKW), poznał późniejszego prezydenta II RP, Stanisława Wojciechowskiego. Był w tym okresie jedynym członkiem CKW sprawującym swe obowiązki bez przerwy. Zajmował się przede wszystkim pracą przy wydawaniu pisma, ale także zapewnianiem funduszy na dalszą działalność. W 1896 roku przebywał w Londynie, jako przedstawiciel CKR PPS na IV Kongresie II Międzynarodówki Socjalistycznej, podczas którego razem z Ignacym Daszyńskim, Ignacym Mościckim, Bolesławe Jędrzejowskim i Aleksandrem Dębskim, zaplanowali przegłosowanie wniosku o poparcie przez delegatów walki niepodległościowej Polaków. Rezolucję poparli m.in. Karl Liebknecht i Karl Kautsky, ale przeciwna była Róża Luksemburg. Ostatecznie zmieniono tekst dokumentu na mniej zdecydowany, co wywołało sprzeciw Piłsudskiego.
Był więc Marszałek z krwi i kości… ”komuchem”, jak wy takich nazywacie!
I właśnie takimi jak dzisiejsze „stradomszczyki” zapełniał nie tylko Berezę…
Ale, żeby to wiedzieć i jeszcze więcej z życia Marszałka, np. o konflikcie z prymasem, którego pogonił „na cztery wiatry”, trzeba by raczej zająć się historią, a nie wątpliwej jakości polityką!
Co do wypocin?
Skoro wypociny, to dlaczego „stradomszczyki” tak się ich… boicie?
I dlaczego łgacie w żywe oczy…
Wszak wystarczy wejść na blog „vadowita”, żeby się przekonać, że ani nic nie potwierdzili prawnicy Onetu, ani nikt nie zamknął tego bloga!
Nadal funkcjonuje w formie moderowanej przeze mnie, a nie przez grupę OnetBlog!
A, że sam sobie tego bloga w 2007 roku uruchomiłem, dlatego sam usunąłem z niego materiały, bo ani nie musiałem pytać o to żadnego „świńskiego ryja” z kalwaryjskiego ratusza, którym admin „stradomka” tak się upaja, ani „wibratora cioci”!
Bowiem jest to mój blog, a nie „stradomszczyków”!
I moja suwerenna decyzja!
No i zmierzając do finału…
Cóż durniowi odpowiedzieć na zarzut rzekomego mojego niezrozumienia i na stwierdzenie, że „… słowo „k……” oznacza prostytutkę”.
Powinienem tylko tyle, że… głodnemu zawsze chleb na myśli!
Bo prostytutka jest na samym końcu łańcuszka tej definicji…
W pierwszej kolejności „… słowo „k……” oznacza… niemoralne prowadzenie się i niegodziwe postępowanie
To coś takiego jak:
– prowadzanie się po mieście z cudzą żoną, np. radnego powiatowego.
– kłamliwe obiecywanie w kampanii wyborczej darmowego internetu pod każdą strzechą w kalwaryjskiej gminie.
– upłynnianie pieniędzy podatników z kalwaryjskiego budżetu na zbędnych utrzymanków burmistrza, tych wadowicko-kalwaryjskich.
– bezprawne wydawanie decyzji za Starostę Powiatowego.
I wiele jeszcze przykładów, które sukcesywnie będę… „pocił”, potwierdzając dowodami!
I w gratisie…
Bo naprawdę, nie jestem na niczyim utrzymaniu…
W tym na pewno nie na utrzymaniu Stradomskiego!
Który budżetowym utrzymankom nie płaci z burmistrzowej pensji, a tylko z pieniędzy wszystkich mieszkańców gminy Kalwaria!
A, że w mądrość Wyborców kalwaryjskiej gminy nie wątpię, dlatego jestem za coraz większą liczbą tego typu tekstów na blogu kalwaryjskiego burmistrza, zwanym przeze mnie… „stradomek”!
W dniu referendum doskonale będą wiedzieć, kto jest kim i jakiego dokonać wyboru!
Szczególnie, że nie trudno jest poznać „admina” (autora) tego „stradomka”, kiedy logowany jest… ratuszowym herbem burmistrza Kalwarii Zebrzydowskiej!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT