Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Za co płacimy z naszego gminnego budżetu adwokatowi Bartoszowi Almertowi z… Katowic?
Za co płacimy z naszego gminnego budżetu adwokatowi Bartoszowi Almertowi z… Katowic? wtorek, 17 Wrzesień 2013, godz. 23:13

Jeden z aktywniejszych wadowickich blogerów ujawnił dzisiaj fragment ważnego co do treści oraz faktów dokumentu…
Jak wynika z części nieopublikowanej na przywołanym tu blogu, to sama Ewa Filipiakowa, w tej publikowanej części dokumentu ustaliła Stanisławowi Kotarbie „… zakres czynności na zajmowanym stanowisku pracy”.
Zakres nie tylko interesujący, ale też
– co wynika z rozmów jakie przeprowadziłem w godzinach od 16:30 do 21:00, z innymi pracownikami Ewy Filipiakowej – do dnia dzisiejszego obowiązujący!

Jest to istotne o tyle, że jeżeli na potrzeby jakiegokolwiek postępowania pojawi się nagle inny zakres obowiązków służbowych Stanisława Kotarby, będzie nie dającym się podważyć dowodem przestępstwa fałszowania dokumentu o znaczeniu prawnym!

A mogę się spodziewać takiego pojawienia, ponieważ ten akurat dokument może stanowić podstawy do postawienia zarzutu trwającej w Wadowicach przez lata korupcji politycznej na linii wymiar sprawiedliwości – burmistrz Wadowic.
Korupcji potwierdzonej licznymi wyrokami sądowymi, które bez żadnego uzasadnienia w obowiązującym prawie, realizowały wyłącznie oczekiwania, potrzeby oraz roszczenia Ewy Filipiakowej i Stanisława Kotarby!

Wymieniał przywołanych tu wyroków nie będę, bowiem nie tylko wszystkie postępowania tymi wyrokami zakończone powinny zostać wznowione, ale podejrzewam, że będą musiały stanowić koronny dowód zarzuconej tu korupcji politycznej!

Tej, której ukoronowaniem jest… zatrudnienie przez Ewę Filipiakową, za nasze – podatników pieniądze, adwokata aż z Katowic…
Tyle, że syna wiceprezesa wadowickiego Sądu Rejonowego – Haliny Almert oraz sędziego Wydziału Odwoławczego Sądu Okręgowego w Krakowie – Andrzeja Almerta.

I mam prawo do domniemania – a po głośnym ostatnio wyroku, w sprawie którego głos zabrał nawet były minister sprawiedliwości, prof. Zbigniew Ćwiąkalski – wręcz pewność, że za gwarancję… bezkarności!

Wszak zwróćcie Państwo uwagę na 3. (trzeci) punkt ustalonego Kotarbie przez Filipiakową zakresu czynności na zajmowanym przez tego Kotarbę stanowisku pracy…

„… 3. Reprezentowanie Burmistrza Wadowic, członków Zarządu Miejskiego i pracowników Urzędu Miejskiego w sądach powszechnych i NSA (…).”.

Z doświadczenia i to nie tylko swojego wiem i wie to również liczna grupa innych świadków, że Kotarba swoje obowiązki w tym zakresie wypełnia z ogromną starannością i determinacją!
Jest przecież w sądzie zawsze!
I to nie tylko podczas każdej rozprawy, w której stroną jest Ewa Filipiakowa, ale też podczas licznych rozpraw, w których np. wspólnie z mecenasem Bartoszem Almertem z Katowic
(utrzymankiem Ewy Filipiakowej z pieniędzy podatników wadowickiego budżetu), w godzinach pracy Urzędu Miejskiego w Wadowicach, bronią interesów okolicznego kapłana przed… krakowskim sądem!
I nie ważne, że też „skutecznie”, wyłącznie w oparciu o roszczeniowy charakter żądań mecenasa Bartosza Almerta, chociaż przy rażącej obrazie obowiązującego prawa!

Za co więc to my – podatnicy budżetu Gminy Wadowice – tak naprawdę płacimy adwokatowi Bartoszowi Almertowi?
Dodam, że z katowickiej Kancelarii Adwokackiej!


Kiedy znamy zakres obowiązków Stanisława Kotarby oraz jego pełne determinacji zaangażowanie w reprezentowanie przed sądami powszechnymi nie tylko tych wszystkich, których Filipiakowa ustaliła Stanisławowi Kotarbie zakresem czynności na zajmowanym stanowisku pracy, ale też osób teoretycznie z wadowickim ratuszem nigdy nie związanych, to trudno i na dodatek z pełną odpowiedzialnością nie stwierdzić, że płacimy adwokatowi Bartoszowi Almertowi za gwarancję sądowej bezkarności burmistrza Ewy Filipiakowej, członków Zarządu Miejskiego, pracowników Urzędu Miejskiego i kapłanów z okolicy!


Bowiem nie odkryję Ameryki, kiedy stwierdzę, że gdyby nie przywołane – wyżej i wcześniej – rodzinne koligacje adwokata Bartosza Almerta, nigdy nie byłby on w kręgu zainteresowania Ewy Filipiakowej, a w łaskach tejże pani nadal pozostawałby przez lata reprezentujący przed sądami Burmistrza Wadowic, członków Zarządu Miejskiego oraz pracowników Urzędu Miejskiego… i też „skutecznie”
(bo rola adwokata w tym samorządowo-sądowym układzie była fikcją) – mec. Jerzy Stworzewicz!

Dlatego o wyjaśnienie postawionych tu zarzutów – w oparciu o obowiązujące prawo – wnoszę do:

– Prokuratora Krajowego.
– Ministra Sprawiedliwości.
– Pana prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

– Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej.
– Dziennikarki Tygodnika „NIE” – pani Bożeny Dunat.

 

Edward Wyroba

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT