Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Zamiast „… Koleżeński”, kapturowo-kolesiowski, ale prezesowi „łubu dubu” to… nie przeszkadza!
Zamiast „… Koleżeński”, kapturowo-kolesiowski, ale prezesowi „łubu dubu” to… nie przeszkadza! wtorek, 10 luty 2015, godz. 00:43

Statystyki - 00Na sam początek „nie chcem, ale muszem” przywołać te fragmenty Statutu TMZW, które potwierdzają zasadność tytułu tego materiału…
„Statut Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej – Wadowice 2012 r.
ROZDZIAŁ IV WŁADZE TOWARZYSTWA
§ 15
Władzami Towarzystwa są:
1. Walny Zjazd.
2. Zarząd Towarzystwa.
3. Komisja Rewizyjna.
4. Sąd Koleżeński.
§ 20
Do zadań Walnego Zjazdu Towarzystwa należy:
5. Dokonywanie wyboru Zarządu Towarzystwa, Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego.
SĄD KOLEŻEŃSKI
§ 28
1. Sąd Koleżeński składa się z 3 członków wybranych przez Walny Zjazd Towarzystwa,
§ 31
Od orzeczeń Sądu Koleżeńskiego można odwołać się do Walnego Zjazdu Towarzystwa.”.

I chociaż kapturowy „sąd” kolesiowski prezesa „łubu dubu” Jurczaka pewnie jeszcze od wczoraj obraduje, bo pomimo danej mi gwarancji, nie zostałem poinformowany o jego decyzji, która i tak jest mi całkowicie obojętna, to już mogę językiem samego Jurczaka stwierdzić, że jakakolwiek by ta decyzja nie była, mogą ją sobie… „o kant dupy rozbić”!
Zarząd do blogaBo kiedy skonfrontujemy przywołane na wstępie tego materiału zapisy Statutu TMZW z załączonym tu, chwilę temu wykonanym ze strony TMZW screenie (na wszelki wypadek wydrukowanym również w pliku *pdf, aby data druku została zachowana), ostatni Walny Zjazd Towarzystwa – bo tylko on takie umocowanie posiada – wybrał Sąd Koleżeński TMZW w osobach: emerytowanego sędziego – pana Emila Rzyckiego – zarazem przewodniczącego tego trzyosobowego gremium oraz panie: Ewę Karelus i Elżbietę Merta.
I ten zespół „sędziowski” może ulec zmianie tylko z woli i wyboru kolejnego Walnego Zjazdu TMZW, jeżeli zajdzie konieczność – nadzwyczajnego!

Ale „łubu dubu” Jurczakowi wydaje się, że Towarzystwo, to jego prywatny folwark!
Nie tylko zmienił skład kapturowego „sądu” kolesiowskiego, relegując zeń panią Elżbietę Merta, aby zastąpić ją familijnym członkiem TMZW – „sędzią” Maciejem Jurczakiem – prywatnie synem „łubu dubu”, ale jeszcze zrobił z posiedzenia tego fikcyjnego, nie mającego umocowania w Statucie TMZW kapturowego „sądu” kolesiowskiego… kabaret!
Widać, może w swojej demencji starczej wrócił do czasów dawno minionych i wydawało mu się, że z nieżyjącymi już Jankiem Fidzińskim oraz Jurkiem Jaglarzem, dalej kabaretuje w lokalnym radio bąź w jednym z wiejskich domów kultury?
Bowiem uznał, też, że ten statutowy „Sąd Koleżeński” TMZW, to wręcz to samo, co… zebranie wiejskie w Koziej Wólce!
Wszak zamiast posiedzenia Sądu w jego statutowym składzie i tylko w obecności podsądnego, kabaret robiły nie tylko dwa Jurczaki, przerastając siebie nawzajem „kulturą”, „inteligencją” i „wiedzą”, ale jeszcze wezwana nań… widownia!

To może w tym miejscu uprzejmie zapytam, po co w ogóle w Statucie Towarzystwa zapisano ten Sąd Koleżeński TMZW?
Trzeba było ten statutowy defekt w ogóle pominąć i kiedy zaszła potrzeba sądzenia, po prostu zwołać – jak za czasów Inkwizycji – mieszkańców tego galicyjskiego zadupia na GranitzPlatz i odegrać ten cały kabaret przy żądnej sensacji gawiedzi, przy zabiletowaniu tego tak zacnego dla guru TMZW przedsięwzięcia!
A potem w pizdu spalić Wyrobę na stosie!

Bo inaczej, powiedzieć – cyrk, to okrutnie za mało…

Tym bardziej, iż okazało się, że ani Sędzia Przewodniczący ani jaśnie państwo Sędziowie: Karelus i Jurczak, ani te dodatkowe na widowni magistry, nie znają prawa!
Uznali, że nie potwierdzą przyjęcia mojego stanowiska – które przygotowałem na piśmie uznając, że szkoda mojego cennego czasu na tłumaczenie wszystkiego, co miałem do powiedzenia w tym towarzystwie wzajemnej adoracji – bo na mojej prywatnej firmówce, z logo bloga wadowita24.pl, złożone!
A więc z logo strony internetowej, której – łżąc niczym bura suka – „łubu dubu” Jurczak, podczas nadzwyczajnego posiedzenia Zarządu TMZW w dniu 04 lutego br. zarzucał, iż to na niej publikuję: „… a/ niewybredne językowo publikacje na portalu Wadowita 24, atakujące M. Klinowskiego a ostatnio także Z. Jurczaka”.

Uwierzcie, bawiłem się setnie, z całej tej… ciemnoty!
Już nawet zacząłem wychodzić uznając, że mam serdecznie w miejscu, na którym zazwyczaj siedzę, czy przyjmą to moje pismo czy nie, wszak „kapturowy” wynik znany jest w zasadzie już od upublicznienia przez Jurczaka całej sprawy w dniu 08 lutego, a więc jeszcze przed decyzją tego niby „sądu”! Cóż, nawet laik w temacie nie uwierzy, że upublicznił tylko dlatego, iż decyzji swoich poddanych był do perfekcji pewny!

Ale nagle przypomniało mi się, czego uczyli mnie Rodzice, że „… głupiemu zawsze trzeba ustąpić”, więc wróciłem i… poszedłem na kompromis.
Na logo mojego bloga, umiejscowionym na mojej prywatnej firmówce, długopisem „wyryłem”: „TMZW członek”!
I wiecie, to tym „uczonym” faktycznie wystarczyło!
Sędzia Przewodniczący chwilę coś gryzmolił, aby finalnie złożyć swój podpis, potwierdzający przyjęcie mojego stanowiska…
Nie omieszkał jednak zauważyć, że „… obszerne”!
Dobrze, że nie „zajarzył”, iż tylko dlatego jest tego zaledwie osiem stron, bowiem znaczną większość swojej wiedzy musiałem sobie zostawić „na potem”, ponieważ nie zamierzam na tym zakończyć tak „sympatycznej współpracy”… Jurczaka z Klinowskim.
Tyle, że będącej kontynuacją…

Ale o „tem potem”…

Tu dodam, że zaraz po potwierdzeniu mi odebrania ode mnie tego mojego stanowiska, które tu na blogu niebawem i Wy przeczytacie, opuściłem to towarzystwo wzajemnej adoracji, aby nie przeszkadzać onemu pseudo sądowi, który nie tylko z uwagi na swój pozastatutowy skład, ale już na samym wejściu pokazał, że z Sądem Koleżeńskim TMZW nie ma nic wspólnego, za to z kapturowo-kolesiowskim… aż nadto!

Ale skoro przy zarzutach Jurczaka jestem, tych złożonych do protokołu ze „specZarządu” w dniu 04 lutego, muszę dla historycznego zapamiętania i dla potomnych przywołać kolejne, bo równie rzetelne jak ten przywołany wyżej, o publikacjach na moim blogu… które jeżeli już temat TMZW poruszały, to najczęściej o „towarzyskich” plenerach, czy wystawach poplenerowych i nawet bez wątku stricte… imprezowego!

Statystyki - 00Ale może po kolei, tak jak Jurczak zmagał się ze swoimi mękami wzorem Piekarskiego…
„b/ zablokowanie upoważnionym kolegom, dostępu do strony TMZW na Facebooku.”.
Jak kurewsko wiarygodny i prawdziwy to zarzut, niech świadczy fakt, iż tak byli przeze mnie zablokowani, że w minioną w niedzielę – 08 lutego, tę budowaną od ponad roku stronę, na której wspólnie zamieszczaliśmy tylko materiały z historii regionu oraz z historii i bieżącej działalności TMZW, bez cienia polityki, rozpierdolili doszczętnie, usuwając nawet osoby z całego świata, które tą stronę polubiły i zaglądały do niej.
A byli pośród nich nie tylko mieszkańcy USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Holandii, państw a
Krajerabskich również, co pokazuje fragment ze statystyk strony skopiowany na dzień przed jej zniszczeniem.
Wyrzucili nawet po kurewsku moje materiały i fotografie!
I przepraszam za użyte tu słownictwo, ale czy można dla tego czynu znaleźć inne określenie niż… kurewstwo?
Oczywiście nikomu rozsądnemu nie muszę wyjaśniać, że tak właśnie wygląda troska Jurczaka i tych jego „upoważnionych kolegów” o dobro Towarzystwa, o propagowanie wiedzy o TMZW, o historię i kulturę naszego regionu!
Dlatego cała reszta nie wymaga tu już komentarza!

Przejdźmy więc do kolejnego zarzutu…
„c/ nie rozliczenie się z pobranych do sprzedaży wydawnictw”.
Jurczaku (seniorze) do ciebie napiszę tu tylko, bo reszta z Zarządu może nie wiedzieć, ale ty, najlepszy rzekomo fachowiec od biznesu i księgowości!?
Wydawnictw… Jurczaku nie… „pobranych do sprzedaży”, tylko oddanych przez TMZW w komis, na tzw. umowę komisową! Którą wy macie u siebie!
I to was powinno interesować, czy wydawnictwa się sprzedały i wy powinniście być zainteresowani rozliczeniem się z komisem, tym bardziej, że w § 6 umowy, którą TMZW otrzymało w chwili oddania wydawnictw do sprzedaży, jak byk stoi, że – może ci zacytuję, jeżeli nie masz „pod ręką”:

„… 1) Jeżeli przedmiot komisu, mimo dołożonej staranności przez Komisanta, nie zostanie sprzedany w ciągu 30. dni, komisant może obniżyć cenę o 10 %, a po upływie następnych 30. dni o kolejne 10 %.
2) Jeżeli przedmioty komisu zostaną wycofane ze sprzedaży z winy komitenta przed terminem określonym w pkt.1, komitent wypłaci komisantowi 10 % kwoty uzgodnionej w § 3.
2) Jeżeli przedmioty komisu nie zostaną sprzedane w terminie określonym w pkt.1, komitent odbierze swoje przedmioty od komisanta w terminie 7. dni. Po tym terminie, komisant wyda komitentowi przedmioty po opłaceniu przez komitenta kary umownej w wysokości 5 % uzgodnionej w § 3. ceny sprzedaży przedmiotów, za każdy dzień zwłoki.” – koniec cytatu.
Więc?
Co ten zarzut ma wspólnego z prawdą i z przepisami, które podobno znasz do perfekcji?
Może zajrzyj do umowy, sprawdź datę i… policz?

Bo ja w tym miejscu przejdę do czwartego, ostatniego zarzutu, którym Jurczak „upajał” „specZarząd”…
„d/ niehonorowe postępowanie wobec innych członków TMZW w sprawie zaciągniętych zobowiązań finansowych, co sprzeczne jest z paragrafami 6, 8 i 13 Statutu Towarzystwa.”
Aby ten ostatni zarzut Jurczaka wyjaśnić, zajrzyjmy wcześniej po raz kolejny do tego samego Statutu TMZW, aby znaleźć przywołane przez Jurczaka paragrafy.
§ 6
1. Towarzystwo zrzesza miłośników Ziemi Wadowickiej a jego działalność dąży do współtworzenia społeczeństwa obywatelskiego małych ojczyzn.
2. Swoją działalność Towarzystwo opiera wyłącznie na pracy społecznej członków i sympatyków, którzy nie działają w celu osiągnięcia zysku.
§ 8
Towarzystwo realizuje swoje cele prowadząc działalność nieodpłatną pożytku publicznego poprzez:
1. Inicjowanie, organizowanie i popieranie wszelkich poczynań w zakresie upowszechniania i podtrzymywania tradycji regionalnej.
2. Działalność wydawniczą, publicystyczną i oświatową.
3. Gromadzenie, archiwizowanie i udostępnianie historycznej i współczesnej dokumentacji materialnej regionu.
4. Realizację prac badawczych nad przeszłością i współczesnością regionu.
5. Organizację środowisk twórczych i upowszechnianie ich dorobku artystycznego i intelektualnego.
6. Rekonstrukcję tradycyjnych form życia oświatowo-kulturalnego.
7. Współpracę z władzami samorządowymi, państwowymi, instytucjami i innymi organizacjami o podobnym charakterze.
§ 13
Członkowie Towarzystwa obowiązani są do:
1. Realizowania i popierania celów Towarzystwa.
2. Przestrzegania uregulowań statutu.
3. Brania czynnego udziału w działalności.
4. Regularnego opłacania składek.

Więc konia z rzędem temu, kto potrafi wyjaśnić ten czwarty, wyssany z palca „łubu dubu” Prezesa zarzut w oparciu o te przywołane przez onego filozofa paragrafy Statutu TMZW?

Ja podejrzewam, że chodzi o oddane w komis jego prywatne książki, więc odpowiedzi, której udzieliłem do zarzutu poprzedniego, nie zamierzam powielać.
Natomiast skąd dla paragrafów 6, 8 i 13 Statutu Towarzystwa, zarzut niehonorowego postępowania wobec innych członków TMZW, na dodatek w oparciu o nie podanych w uzasadnieniu do zarzutu i nie wiadomo w sprawie jakich to „… zaciągniętych zobowiązań finansowych”?
Nie wiem?
Ale czy mam prawo domniemywać, że taki i ten zarzut wiarygodny, jak i te trzy wcześniejsze?
Odpowiedzcie sobie sami…

Zarząd do blogaA teraz, już w zasadzie na koniec, zajrzyjcie jeszcze raz do tego screena obrazującego Statutowe władze wybrane z woli i głosami Walnego Zjazdu (dla ułatwienia publikuje go tu obok jeszcze raz)!
Rzućcie okiem na skład Komisji Rewizyjnej, która ma czuwać nad prawidłowością działań Zarządu TMZW, badać jego wydatki i inne poczynania finansowe…
Widzicie dwa nazwiska podkreślone na czarno…
Podkreślone nie tylko dlatego, że byli to ludzie naprawdę zacni, nawet nie przystający do tego towarzystwa TKM, ale podkreślone dlatego, że ci zacni Panowie już dawno przekroczyli próg swojego ziemskiego żywota, odchodząc w świat pozamaterialny… A mówiąc brutalnie – zmarli!
I to, obok składu kapturowego „sądu” kolesiowskiego, jest kolejny dowód na rzeczywisty stan prawny Towarzystwa oraz jego funkcjonowanie pod rządami Jurczaka!
Stan, którym w trybie natychmiastowym powinien zająć się tylko… Sąd Rejestrowy!

A decyzją w mojej sprawie, oczywiście „łubu dubu” Jurczaku – tak jak napisałeś w mailu, nie sąd cywilny, czy administracyjny (już nie pamiętam, boś popisał tyle bajek, że tylko moja pięcioletnia wnuczka mogłaby je spamiętać), ale… karny.
Bo to nie tylko złamanie prawa, ale jawny mobbing, nie mający nic wspólnego z moją winą!
Ale wyłącznie z twoimi potrzebami!
Pozostaje jeszcze jedno pytanie: czy aby na pewno jedynie… politycznymi?

Dlatego na dzisiaj tyle…
Te osiem stron mojego stanowiska, będącego nie tylko odpowiedzią na postawione mi zarzuty – niebawem.

Wcześniej jednak będę chciał chyba wyjaśnić publicznie wypowiedziane przez „historyka” Jurczaka słowa, którymi zapewniał widzów, że nie wszystkie zbiory Towarzystwa… „… zginęły”!

„Zginęły”? – czy aby na pewno?
Czy trzeba ich tylko dobrze… poszukać?
Bo, że w niewyjaśnionych – jeszcze! – okolicznościach „zginęły”… nie wątpię!

😛

A to już dla podsumowania wczorajszego posiedzenia… ha, haa, haaa – „sądu”…
Niczym się nie różniło!

😀

 

 

 

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT