Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Takie różne z życia wzięte... » Zapamiętajcie… Prawdy nie wolno się bać!
Zapamiętajcie… Prawdy nie wolno się bać! środa, 17 Maj 2017, godz. 21:42

0000000000Bo strach to syndrom… niewolników!
Dlatego dzisiaj kilka słów o Waszych prawach…
I z przekorą zacznę od satyry, bo…
Z satyrą spotykamy się codziennie, lubimy ją, często sami się nią posługujemy. Mniej chętnie przystajemy na to, aby stać się jej celem. Jej potencjał jest olbrzymi, właściwie trudno o silniej oddziałujący na wyobraźnię odbiorców sposób wyrażania myśli. Jest swoistym katalizatorem złych społecznych emocji, ma moc terapeutyczną, gani, moralizuje, wychowuje.
Nadto satyra dzieli, budzi emocje, spory i kontrowersje nie tylko w świecie sztuki, literatury czy obrazu, lecz także, a może przede wszystkim prawa. Niełatwo jest pisać o satyrze, tym bardziej czyniąc to przez pryzmat norm i przepisów.

Pojęcia satyry nie można też rozważać z pominięciem ogólniejszego kontekstu zagadnienia, jakim jest szeroko rozumiana wolność wypowiedzi.
Sformułowanie „wolność wypowiedzi” nie jest – wbrew powszechnemu mniemaniu – odpowiednikiem pojęć takich, jak na przykład „wolności słowa”, „wolności myśli”, „wolności informacji” czy też „wolności środków masowego komunikowania”, „wolności prasy”, „wolności druku”.
„Wolność wypowiedzi” rozumie się bowiem dużo szerzej, jako prawo do wyrażania w wybranej przez siebie formie myśli i poglądów.

W kluczowym dla tej problematyki akcie prawa międzynarodowego, jakim jest Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, pojęcie „wolności wypowiedzi” rozumiane jest nawet jeszcze szerzej, jako „wolność posiadania poglądów, otrzymywania i przekazywania informacji i idei” /art. 10/.
00000000000W polskiej terminologii tak ujęta „wolność wypowiedzi” – nie tylko jako swoboda rozpowszechniania, lecz także pozyskiwania i otrzymywania informacji, myśli i idei – bywa określana również jako „wolność ekspresji”.

Takie rozumienie „wolności” kwalifikuje w jej obrębie nie tylko „wolność myśli” i „wolność słowa”, lecz także „wolność twórczości artystycznej” i „wolność informacji” /„wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”/.

Warto przy okazji wspomnieć, że zdaniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka konwencyjna wolność otrzymywania i przekazywania informacji realizowana jest przede wszystkim poprzez agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe, zaś prasą /poza tą tradycyjną/ są także wszelkie istniejące i nowo powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania informacji, do których dzisiaj zaliczamy również informacje przekazywane drogą internetową /m.in. portale, blogi, materiały filmowe/.

Mając więc na uwadze, że satyra, będąca w istocie twórczym /a niekiedy wręcz artystycznym/ przekazem poglądów, może przejawiać się we wszystkich tych mediach nie tylko w formie słownej, lecz także w inny sposób, na przykład w rysunku, obrazie lub co istotne, także dźwięku.
Kończąc tę część materiału odwołam się do fundamentalnego pytania i zarazem odpowiedzi, jakiej udzielił K. Tucholsky:
„Co może satyra? Wszystko!”.

Wszak powszechnie wiadomo, że genezy satyry poszukiwać należy w starożytności, zwłaszcza w poezji rzymskiej. Sztuką tą wsławili się tak znamienici przedstawiciele epoki, jak Arystoteles, Arystofanes, Lucilius, Horacy oraz Decimus Iunius Iuvenalis. Nie zawsze jednak pamięta się, że w zasadzie od samego początku termin „satyra” ściśle związany był nie tylko z artyzmem, lecz także z prawem.

000000000000Zgodnie ze Słownikiem terminów literackich, satyra /łac. satura – mieszanina/ jest to: „utwór literacki ośmieszający lub piętnujący ukazywane w nim zjawiska – wady i przywary ludzkie, obyczaje, osoby, grupy i stosunki społeczne, postawy światopoglądowe i orientacje polityczne, instytucje życia publicznego, sposoby zachowań i mówienia. Wypowiedź satyryczna wyraża krytyczny stosunek autora do określonych zjawisk życia, wyrasta z poczucia niestosowności, szkodliwości czy absurdalności pewnych sytuacji; nie proponuje jednak żadnych rozwiązań pozytywnych, wzorców lub ideałów, jej naturalnym żywiołem jest ośmieszająca negacja. W związku z tą jednostronnością satyry zwykło się mówić, że przedstawia ona rzeczywistość w „krzywym zwierciadle” zdeformowaną przez komiczne wyolbrzymienie lub pomniejszenie. W szerokim zakresie wykorzystuje chwyty karykatury i groteski”.

Możemy zatem mówić o satyrze społeczno-obyczajowej, politycznej, osobistej oraz literackiej. Zwróćmy także uwagę na gamę środków literackich wykorzystywanych w twórczości satyrycznej, do których przede wszystkim zalicza się parodię, trawestację, burleskę, persyflaż i pastisz.
W końcu wyodrębniono dwa nurty twórczości satyrycznej: satyry konkretnej oraz abstrakcyjnej – „pierwsza charakteryzuje się bezpośrednim odniesieniem do określonych realiów społeczno-historycznych, druga ma charakter pozaczasowy: zwraca się przeciw uniwersalnym cechom natury ludzkiej, często jest nasycona treściami moralistyczno-filozoficznymi”.

Tu dodam, że ogólnie znany jest wyrok ETPCz w Strasburgu /potwierdzony wielokrotnie wyrokami Sądu Najwyższego/, którym ten orzekł, że „satyra pozostaje pod ochroną prawa”.

Ale, że coraz częściej spotykamy się z informacjami o wnoszeniu oskarżeń przez osoby pełniące funkcje publiczne z zarzutem naruszenie ich dóbr osobistych, pozwolę sobie tu na przywołanie sprawy nie mającej żadnego związku z satyrą, czyli tzw.  sprawy „Stankiewicz i inni przeciwko Polsce”, w której Trybunał stwierdził naruszenie art.10 w związku z rozstrzygnięciem sądu krajowego, który zobligował oskarżonych do przeprosin oraz wpłacenia 20. tysięcy złotych na cele charytatywne, stwierdzając naruszenie dóbr osobistych powódki, której dobre imię zostało naruszone poprzez opublikowanie przez skarżących serii artykułów w dzienniku Rzeczpospolita. Zdaniem powódki, podzielonym przez sąd krajowy, artykuły te sugerowały, że jako wiceminister finansów współpracowała ona z mafią.
Niestety, Trybunał nie podzielił takiej oceny sądów krajowych.
Podkreślił, że sądy nie przyłożyły należytej wagi po pierwsze do faktu, że kwestie poruszone przez oskarżonych stanowiły przedmiot zainteresowania opinii publicznej, a po drugie do kontrolnej roli mediów.
Nie wyważyły też racji pomiędzy prawem do rozprzestrzeniania informacji a prawem do ochrony reputacji osób sprawujących funkcje publiczne, które godząc się na pełnienie tych funkcji powinny nie tylko być świadome oceny i krytyki swojej publicznej działalności, ale muszą się na taką ocenę i krytykę godzić.

Tu musimy też pamiętać, że Trybunał ma status sądu międzynarodowego, a jego ostateczne wyroki są wiążące . Dodatkowo, ich wykonanie podlega nadzorowi sprawowanemu przez Komitet Ministrów Rady Europy (art. 46 EKPCz).
I nie jest to żadna nowość, że fundamentem społeczeństwa demokratycznego jest prawo do wolności wypowiedzi. Jest ono uznawane za jeden z głównych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz jeden z podstawowych warunków postępu i samorealizacji jego poszczególnych członków. Jako takie nie może być wąsko interpretowane.

Prawo to ma zastosowanie w odniesieniu nie tylko do informacji lub idei, które są przyjmowane przychylnie jako nieobraźliwe lub neutralne, lecz również w odniesieniu do tych z nich, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące. Takie są bowiem wymagania pluralizmu, tolerancji oraz otwarcia, bez których nie ma społeczeństwa demokratycznego.

Dochodząc do sedna przypomnę, że w sposób szczególny chroniona jest wolność wypowiedzi o charakterze politycznym i wolność wypowiedzi w kwestiach istotnych społecznie /tzw. wolność debaty publicznej/.

Dlatego żadne powództwo bądź prywatne oskarżenie ze strony osób pełniących funkcje publiczne, a zwłaszcza tych, które do postępowań sądowych sięgają zazwyczaj dopiero wtedy, kiedy inne formy /w tym bywa, że o charakterze korupcyjnym/ zamknięcia ust krytykującemu oponentowi nie przyniosły oczekiwanego skutku, nie stawia osoby uprawnionej do oceny i krytyki, a zwłaszcza z zacięciem satyrycznym, na spalonej pozycji.
Szczególnie teraz, kiedy droga przed oblicze Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest otwarta dla każdego, a nie jak była kiedyś, tylko w zasadzie dla wybranych.

Więc nie bójmy się informować, oceniać, krytykować lokalnych układów, wszystkich, a zwłaszcza samorządowo-biznesowych, którym wydaje się, że wszystko czego oczekują, to tylko… kwestia ceny.
Bo te czasy, chociaż wielu z nich tego jeszcze nie wie /o czym może świadczyć teza, że w ocenie gminnego włodarza jedna mała galeria zniszczy lokalny handel i przedsiębiorczość, zaś docelowo kilkadziesiąt hektarów hipermarketów już nie/ minęły bezpowrotnie…

A my mamy nie tylko prawo do uzyskiwania i rozpowszechniania wszystkich takich informacji, do tego czyniąc to w interesie społecznym…
Mamy też niezbywalne prawo do oceny i krytyki działań osób sprawujących funkcje publiczne, bez względu na status czy charakter pełnionej przez te osoby funkcji…
A kiedy swoje obowiązki oraz prawo sprowadzają do formy satyrycznej, groteskowej, mamy też niezbywalne prawo działania te obrazować pozostającą pod ochroną prawa formą satyryczną…

0000000000000Czego najlepszym przykładem jest satyra byłego radnego, obnoszącego się ulicami Wadowic z ulotką, której treścią twierdził, że „Wadowice padły łupem złodzieja”, a później tę swoją przecież tezę wdrożył do własnych działań, kiedy zamienił się ratuszowym fotelem z osobą wówczas tak właśnie przedstawianą w swoim… „zwierciadle”.

Dlatego nauczony jego działaniami, dzisiaj, kiedy swoje rządy oraz obowiązujące prawo, w tym lokalne sprowadził do roli satyry, podobnie jak w świetle prawa miejscowego konstytucyjną równość obywateli wobec prawa, korzystając z praw konstytucyjnych mam prawo domniemywać, że…

. . .
00000000000000
…………………………………………………………………………………………………..

Stąd powtórzę raz jeszcze: nie bójcie się oceniać, krytykować, mówić prawdy o faktach, które wokół siebie zauważacie.
Nie bójcie się prawdy!

I nie milczcie, bo milczenie tylko Was przygnębia…
A to nie Wy powinniście czuć na sobie presję osób pełniących funkcje publiczne, ale to te osoby powinny czuć na sobie Wasze piętno…
Bo władza, każda władza, to tylko „kleszcze w rękach kowala”, którym na niwie politycznej i społecznej jesteście właśnie Wy, mieszkańcy tego regionu, z przysługującymi Wam prawami konstytucyjnymi, prawami przyrodzonymi i niezbywalnymi, których nikt pozbawić Was nie może, w tym z prawem do uzyskiwania i rozpowszechniania informacji, z prawem do niczym nieskrępowanej oceny oraz krytyki i to nie tylko tej przyjmowanej przychylnie, nieobraźliwej lub neutralnej, ale również tej obraźliwej, szokującej a nawet niepokojącej jej „bo/c/hatyrów”.

Bo jak potwierdził to ETPCz w Strasburgu, takie są wymagania pluralizmu, tolerancji oraz otwarcia, bez których nie może funkcjonować żadne społeczeństwo demokratyczne.


Przy opracowaniu materiału korzystano m.in. ze studium cywilistycznego
na tle porównawczym pana Piotra Wasilewskiego.

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT