Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » SSLW RP O/KRAKOWSKI » Zapamiętajmy mjr pilota Antoniego Tomiczka…
Zapamiętajmy mjr pilota Antoniego Tomiczka… poniedziałek, 23 Grudzień 2013, godz. 09:50

Mjr Antoni Tomiczek był jednym z niewielu jeszcze żyjących polskich lotników z okresu II wojny światowej. Latał z pomocą dla powstańców warszawskich.

Zmarł 19 listopada 2013 roku, w wieku 98 lat.

Pochodził spod Rybnika. W latach 20. ubiegłego wieku tacy jak on marzyli, aby zostać pilotem. I temu młodzieńcowi ze wsi Pstrążna spełniły się marzenia. Został pilotem 2. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Krakowie. W swojej karierze zasiadał za sterami wielu różnego rodzaju samolotów, od tych archaicznych z I wojny światowej po wielkie, nowoczesne jak na lata 40. bombowce.

W 1939 roku najpierw bronił polskiego nieba, potem trafił do sowieckiej niewoli. Było ciężko, ale przeżył. Został zwolniony z łagru kiedy Hitler zaatakował Stalina. Przez Murmańsk oraz Archangielsk dotarł do Szkocji.

Wydarzeń dzielących Go o krok od śmierci, było w Jego życiu wiele. Jednak szczęście mu sprzyjało. Nawet wtedy, kiedy w 1944 roku trafił do polskiej 1586. eskadry stacjonującej na południu Włoch, której samoloty latały nad okupowaną Europę ze zrzutami dla podziemia.
Mjr Antoni Tomiczek zrealizował 23 takie loty. Nad Polskę, północne Włochy, Jugosławię, Czechosłowację, Grecję. Dla niego jednak najważniejsze były te nad Polskę. Miał bowiem świadomość, że wraz ze zrzutami, niesie nie tylko pomoc wojskową, ale przede wszystkim nadzieję na szybką wolność, a wraz z tą nadzieją przesłanie dla walczących o wolność Ojczyzny, iż nie są w tej walce sami.

Do Warszawy pierwszy raz przyleciał Halifax’em – którym z uwagi na liczne usterki samolotu żaden pilot nie wykonał lotu – 22 sierpnia 1944 roku, aby wykonać zrzut dla powstańców. Kiedy wystartował wszyscy byli przekonani, że Tomiczek za chwilę  wróci z awarią. Ale Tomiczek doleciał, wykonał zrzut i po niespełna 11. godzinach wrócił bezpiecznie do bazy. I tak jeszcze kilka razy.

Ostatnie zadanie wykonał w nocy z 28 na 29 grudnia 1944 roku. Był to zrzut dla 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK nad Szczawą. Jednocześnie ostatni lot z włoskiej bazy do Polski. W tamtą noc nad Gorcami z zaopatrzeniem zjawiło się kilka samolotów. Ten Antoniego Tomiczka był ostatnim. Dokonał zrzutu, po którym, na pożegnanie wykonał nawrót swoim czterosilnikowym Halifax’em, zapalił wszystkie światła i nad głowami AK’owców pomachał skrzydłami na pożegnanie. Świadkami tego wydarzenia byli amerykańscy piloci, uratowani przez ludzi z lasu po katastrofie ich maszyny koło Ochotnicy.

Po 1945 roku, pomimo wielu obaw postanowił wrócić do Polski, gdzie zostawił narzeczoną. Ożenił się i wiódł w miarę spokojne życie. Gdy żona mu zmarła, codziennie odwiedzał jej grób.

Kilka lat temu kolekcjonerzy i pasjonaci lotnictwa z Krakowa postanowili podziękować lotnikom za ich trud wystawą „In the air on the air” – „W eterze i w powietrzu”. Major Antoni Tomiczek zapowiedział, że na otwarcie takiej wystawy musi przyjechać i przyjechał. W podziękowaniu za odwagę lotników o polskich korzeniach, w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie wykonano replikę przedziału bombowego alianckiego Halifax’sa. Kiedy to zobaczył, nie krył wzruszenia.Zresztą nie tylko mjr Antoni Tomiczek.

Byłem świadkiem, kiedy tak samo zareagował płk pilot Ludwik Krempa, latający Halifax’em w 304 Dywizjonie w Anglii – teraz już najstarszy żyjący polski lotnik II wojny światowej – który podobnie jak mjr Antoni Tomiczek, później wielokrotnie jeszcze gościł w progach Muzeum AK w Krakowie.

Na sześć dni przed śmiercią odwiedzili majora Antoniego Tomiczka żołnierze z jednostki lotniczej w Balicach oraz członkowie krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP. Snuli jeszcze wspólne plany… Nigdy ich już nie zrealizują…
Dlatego na biurko dowódcy Sił Powietrznych trafiło pismo z krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP, o zgodę na Lot Pamięci zmarłego kilka dni temu majora Antoniego Tomiczka. Pomysłodawcy proponują aby Transportowy Herkules z Powidza, bądź CASA z Balic, wykonały lot nad Polanką koło Szczawy, gdzie załoga majora Antoniego Tomiczka wykonała ten swój ostatni lot…
Czy pomysł uda się zrealizować?
Zobaczymy…

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT