Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » "... Łajdacka polityka" » ZŁO… to nie dupa, na pół nie podzielisz!
ZŁO… to nie dupa, na pół nie podzielisz! piątek, 21 Listopad 2014, godz. 15:52

00001Ale o tym za chwilę…

Na razie zacznę może od tego, że w środowisku opozycyjnym Wadowic, sięgającym pierwszej Solidarności roku 1981, w latach ’90 ubiegłego wieku skupionej wokół TMZW oraz redakcji pisma „Nad SKAWĄ”, zawsze obowiązywały zasady demokracji, w tym te podstawowe – do wolności słowa, oceny i krytyki oraz swobodnego wypowiadania własnych poglądów. I chociaż w wielu sprawach mieliśmy odmienne zdanie, często skrajnie, nigdy w takiej sytuacji zasad tych nie złamaliśmy. Bowiem albo dochodziliśmy do konsensusu, albo pozostawaliśmy każdy przy swoim zdaniu…
Ot, jak już napisałem… prawo demokracji, które – choć wielu już z tego naszego grona odeszło – pomiędzy tymi, którzy nadal w opozycji trwają, pozostaje niezmiennie do dnia dzisiejszego.
Dlatego właśnie, chociaż w całości zgadzam się ze słowami Zbyszka Jurczaka, które 17 listopada opublikował na swoim blogu, iż „… Trwa inwazja katolicko-patriotycznych sił na samorządy. Niedzielne wybory to był pogrom rozumu. Partia PiS budująca swoją potęgę na retoryce, dyskontująca swoich rywali – zdecydowanie poszerzyła zakres władzy samorządowej w Polsce. Jaki to będzie mieć skutek dla obywateli – odczujemy niebawem. Znowu za jakiś czas, wierząca w katolickie dogmaty i plebańskie „autorytety” prowincja, obudzi się z ręką w nocniku. Tak to już jest w tym kraju, gdzie rozum śpi a demony szaleją.”, to nie podzielam poglądu, iż kiedy dojdzie do II tury wyborów „… nadzieją wielu mieszkańców” będzie Mateusz Klinowski.

I zaznaczam, że nie neguję tej tezy, ale korzystając z prawa do demokracji, do wolności słowa, oceny i krytyki oraz wyrażania własnych poglądów, wyrażam własne, nie odbierając tego prawa ani Zbyszkowi, ani żadnemu z Państwa!

Bo tak naprawdę w tej II turze – co pokazała pełna brutalnego kłamstwa i niedorzeczności kampania wyborcza Klinowskiego oraz jego zwolenników, i którą w sposób nader czytelny wspierał wyłącznie Ewę Filipiakową – nie będziemy wybierali czegoś nowego, rzetelnego, dającego szanse na zmiany, ale staniemy przed wyborem… mniejszego zła!

Tylko, że tak naprawdę dzisiaj nie wiemy, które to zło jest mniejsze, bo przecież zło, to nie dupa, nie daje się podzielić…
Więc czy to pełne 20. letniego autokratyzmu, destrukcji oraz nepotyzmu Filipiakowej, czy to Klinowskiego, już na początku jego drogi politycznej obarczone wyłącznie kłamstwem i obłudą?

Filipiakową, manipulowaną przez rzecznika Kotarbę, który jak sam przyznał nigdy nie dał się zastraszyć (co daje podstawy do domniemania jego układów w organach ścigania i sądach – ale to temat nie na materiał do bloga, a na wszczęcie rzetelnego postępowania karnego, w oparciu o wyroki dalekie od litery prawa, wydane wyłącznie w oparciu o roszczeniowy charakter żądań tego „niezastraszalnego”), już znam, wiem czego się po niej spodziewać, zwłaszcza po nie zrealizowanej do dnia dzisiejszego uchwale Rady Miejskiej z września 2012 roku, która zobowiązywała ją do ochrony „dobrego imienia” burmistrza i RM…

Klinowskiego, wydawało mi się, że – znałem…
Dzisiaj wiem, że znałem tylko wiele z jego masek, za którymi ukrywał swoją prawdziwą twarz!
Tę prawdziwą pokazał dopiero przed I turą wyborów w swojej kampanii wyborczej, kiedy odsuwając w cień Kotarbę, z własnej woli wszedł w buty rzecznika Filipiakowej.

I pominę tu całe jego brutalne łajdactwo wobec kontrkandydata, z którym bał się spotkać w II turze wyborów. To łajdactwo, którym na własne życzenie stoi dzisiaj nie tylko jako kontrkandydat Filipiakowej.
Stoi przede wszystkim i też na własne życzenie, jako największy przegrany tych wyborów!

Bo pominę, że z marną szansą wygrania II tury – chociaż wykluczyć w stu procentach tego nie można.
Ale bez żadnych szans na rządzenie!

Bowiem wyniki wyborów do Rady Miejskiej i Rady Powiatu pokazują, że zmieniły się tylko role…
Wcześniej Filipiakowa Kotarbą sterowała w powiecie, teraz sama zasiadając w tymże powiecie, ze spokojem będzie sprawowała rzeczywiste rządy w gminie.

I nie pomoże tu w niczym radiowe „zaklinanie” przez Klinowskiego tej rzeczywistości, która od kilku już kadencji niezmiennie pokazuje, że radni „Wspólnego Domu”, to ekipa stosownie, wręcz skutecznie zdyscyplinowana, służąca tylko jednemu „panu”.

Ale nie o tym tu chciałem, a o tym, czego nie pominę…
0000000000000000000000000000Nie pominę kłamstw i oszczerstw Klinowskiego, rozpowszechnianych pod moim adresem, aby wmówić Wam, że to ja jestem czołowym członkiem sztabu wyborczego Jacka Jończyka oraz uczestnikiem „kawiorowych” imprez z jego udziałem!
A tak na marginesie, jak Klinowski innym (biorącym udział w tamtej imprezie) tak bardzo żałuje tej łyżeczki kawioru, to chyba się pokuszę i zafunduję mu porcyjkę!

Wrócę jednak do tematu, bo przypisanie mi tych nieprawdziwych faktów obrazuje po prostu polityczny upadek Klinowskiego i to do tego stopnia, że ktoś wykonujący mu na tę okazję anonimowo, acz pod szyldem Stowarzyszenia Inicjatywa Wolne Wadowice, specjalny internetowy „banerek (vide: obok, źródło: profil IWW na Fecebook’u), musiał ukraść moją fotografię (bez mojej wiedzy, zgody oraz podania źródła), żeby to bezczelne kłamstwo Klinowskiego uwiarygodnić!
Dlatego nie mam wątpliwości, że jeżeli do dnia 25 listopada br., nie otrzymam zadośćuczynienia za wykorzystaną fotografię, z żądaniem jego wypłaty wystąpię na drogę sadową jeszcze 26 listopada, rozszerzając swoje roszczenie o naprawienie szkody, jaką wyrządzono mi kłamstwem, do którego fotografii tej użyto.

I bez obaw, że się nie uda…
Jestem bowiem w posiadaniu wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie, który aby chronić kapłańskie interesy właśnie tym prawomocnym wyrokiem uznał, iż jestem „… osobą publiczną, szeroko znaną w lokalnej społeczności, mającą wpływ na opinię wadowickiej sceny politycznej”
Tak więc na jego podstawie mam prawo skorzystać w tej sprawie z art. 212 kk.
I nie mam wątpliwości, że krakowski Sąd Okręgowy nie tylko nie zaprzeczy swojemu własnemu wyrokowi, ale jeszcze skutecznie będzie żądał za moim wnioskiem od Klinowskiego dowodów na ten mój udział, zarówno w sztabie KWW Jacka Jończyka, w „kawiorowej” imprezie również…

A dlaczego to piszę?
Ano, bo uważam, że gdyby Klinowski miał jaja, był człowiekiem honoru, to dysponując moim numerem telefonu, zaraz po otrzymaniu przedsądowego wezwania do zapłaty zatelefonowałby i przynajmniej… przeprosił.
I wierzcie mi, byłoby po sprawie…

Ale do tego trzeba byłoby jeszcze mieć… honor, a więc coś co Klinowskiemu jest całkowicie obce!

Zwłaszcza, że to z mojej strony otrzymał gwarancję, iż jeżeli on nie będzie wbijał swoich ząbków do mnie, będę neutralny wobec niego pomimo, że mam mu wiele do zarzucenia… Ale w tej samej rozmowie poinformowałem go również, że każde kłamstwo z jego strony pod moim adresem, każda próba wycierania sobie jego gęby moim nazwiskiem, będą… bolały!
I słowa dotrzymam! Do perfekcji i do samego końca…

Dlatego dla mnie przynajmniej nie ma wyboru pomiędzy większym, czy mniejszym złem!
Bowiem jakie by ono nie było, nie dupa i całościowo złem pozostanie!
Takim samym, jakie od lat ’90 ubiegłego wieku razem ze Zbyszkiem Jurczakiem pokazywaliśmy i napiętnowaliśmy na łamach „Nad SKAWĄ”!

Stąd ja swój udział w tych wyborach mam już za sobą…
Nie wskażę też na żadnego kandydata…
Bo jeden już od dawna jest dla mnie złym, zaś drugi takie samo swoje zło pokazał tyle, że nieco później…

A Wy „róbta co chceta”!
Tylko, czy Wy cokolwiek jeszcze możecie?

Bo jak napisał Zbyszek Jurczak w swoim ostatnim wpisie, z 20 listopada, „… W latach 2007-2013, z 75 mln zł unijnego dofinansowania w powiecie wadowickim, na ochronę zdrowia (zakup aparatury do szpitala) dostaliśmy 7,5 mln zł za to 20 mln zł na inwestycje kościelne (Kalwaria, Wadowice). Dochodzi do tego jeszcze infrastruktura parafialna fundowana z projektów i budżetu samorządów oraz taca. Tak więc wierni z wszystkich wsi mają dla swojej niedzielnej wygody przykościelne parkingi, wypasione plebanie i plebanów, za to nie mają kanalizacji a często i wodociągów. Przyszłe projekty zagospodarowania otoczenia Jeziora Mucharskiego z funduszy unijnych będą zapewne uwzględniać kościelne obiekty jak: Ośrodek Rekolekcyjno-Wypoczynkowy Kurii w Zembrzycach (dawne sanatorium PKP dla dzieci), Hotel Caritasu w Zembrzycach (kiedyś przedszkole i kino, teraz cacko architektoniczne), ośrodek pielgrzymkowy Caritasu w Zakrzowie (kiedyś ośrodek kolonijny) czy cały kompleks rekreacyjny wokół kościoła w Mucharzu (cztery duże obiekty wymagające inwestycyjnej adaptacji). A zdała by się przecież jeszcze jakaś przystań dla „piotrowych żeglarzy”.”
A to zobowiązuje…

Bowiem jak również Zbyszek zauważył: „… Faktem jest, że bezkrytyczna wiara napędza handlową koniunkturę wielkich koncernów w Polsce bardziej, niż w innych krajach Europy wschodniej, gdzie nie ma religijnego monolitu. Wspomagana przez sutannę, jest podstawą sukcesu wszelkich partii prawicowych a PiS-u szczególnie. Zwycięstwo Kościoła polega na tym, że wiara znowu stała się źródłem poznawania rzeczywistości, chociaż mamy wiek XXI.

W Wadowicach szok. Całkowicie rozgromiono wszelkie poza kościelne mrzonki i nadzieje obywateli. Siła oddziaływania proboszczów parafii – jest porażająca. Strach nawet myśleć o takim katolickim zbawieniu. (…) Kiedyś książę Sanguszko miał parę tysięcy szabel na sejmik. Dzisiaj nadal książęta ciemności na usługach plebana – zapewniają zwycięstwo.”.

Tylko, że „kłamczuszek” Klinowski powinien o tym pomyśleć nie teraz, ale na długo przed I turą wyborów.

Ale wtedy żył w przekonaniu o swojej, jakże – i wówczas i dzisiaj – malutkiej… wielkości!
I prawie ze stuprocentową pewnością można stwierdzić, że tę właśnie prawdę 30 listopada powie mu… kościelna ambona!

Zwłaszcza, że chociaż Jończyk nie stanowi już dla niego żadnego zagrożenia, wataha Klinowskiego nadal zieje jadem nienawiści, zarówno po Jończyku jak i jego sztabowcach, nie zdając sobie sprawy z faktu, że ci akurat mają Klinowskiego i tę jego watahę tam gdzie i ja…

Tylko zapomnieli, że czytają te ich wypociny również Wyborcy kandydatów KWW Jacka Jończyka…
Ci sami, których głosy mogłyby przeważyć salę zwycięstwa…
Oj, mogłyby…
Gdyby te wypociny przede wszystkim właśnie tych Wyborców nie obrażały!

Ale wcale mnie to nie zaskakuje…
Bo zarówno myślenie, tak jak i honor, nigdy nie były atutem Klinowskiego!
Nawet tym… najsłabszym!

Amen.

 

 

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT