Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Ponad prawem » Znaki drogowe „parują” niczym… eter!
Znaki drogowe „parują” niczym… eter! czwartek, 25 Kwiecień 2013, godz. 23:04

Kilka dni temu, 16 kwietnia, pisałem o ustawieniu dzień wcześniej znaku zakazu wjazdu na drogę gminną, na obu jej wylotach. Materiał nosił wymowny tytuł: „Rozbój w biały dzień, albo tylko… „wziątka”?”.
W treści napisałem m.in., że to „wydarzenie” na miarę XXI wieku rodzi „… poważny problem, bo wszystko wskazuje, że zamknięcie kilku rodzinom w Choczni dojazdu do swoich nieruchomości po drodze gminnej może mieć charakter… wyłącznie korupcyjny!”.

I okazało się, że już kilka godzin po ukazaniu się tamtego materiału, jeszcze 16 kwietnia, obydwa znaki… „wyparowały”! Zostały ogołocone słupki i… pytania!

Podstawowe – kto i ile wziął w łapę, wydając tak sprzeczną z prawem decyzję?

Bo przecież zabezpieczenie drogi dojścia i dojazdów mieszkańcom do swoich posesji na terenie gminy, należy do… jednego z ustawowych obowiązków władz tej gminy!
A znaki zakazu postawiono na drodze, będącej właśnie w zarządzie Gminy Wadowice. Ustalił to biegły geodeta sądowy… Niestety, „zapomniał” w pewnej sprawie sądowej, dla wykonania rzetelnej opinii, ustalić właścicieli innych działek…
Ale to temat na inny materiał…

Tu interesuje mnie przede wszystkim fakt, że droga jest drogą gminną!

Bo gdyby tak nie było, musiałaby być drogą prywatną, co stanowiłoby, że położenie na niej nawierzchni asfaltowej byłoby – też w świetle ustawy – czynem przestępczym!
Ale może przejdę do dalszych pytań…
Bo te nie tylko w sprawach budzących wątpliwości można zadawać, ale wręcz trzeba! Szczególnie, kiedy od urzędniczej decyzji, na dodatek sprzecznej z prawem, może zależeć zdrowie bądź życie ludzkie albo zagrożenie dla dobytku mieszkańców!

Jeżeli okazałoby się, że wziął to nie będę nawet pytał od kogo? Bo odpowiedź wydaje mi się chyba bardziej prosta od budowy… cepa?
Interesuje mnie, że jeżeli wziął – co można domniemywać niemal w stu procentach, bo tak idiotycznej decyzji nie podejmuje się w gratisie – to czy wziął dobrowolnie, czy pod przymusem?
No i pytanie najważniejsze – czy jeżeli wziął, to czy tę „wziątkę” konsultował z Zarządcą drogi? No i ewentualnie w jakim stosunku procentowym się z nim tą „wziątką”… podzielił?

Szczególnie, że nie ma innego wytłumaczenia ani dla kryminogennej decyzji o postawieniu znaków, ani tej o ich „wyparowaniu” w dniu, w którym przywołanym na wstępie materiałem zadałem pytanie o tę… „wziątkę”!

Bo przecież 16 kwietnia Choczenka nie wyszła ze swoich brzegów i nie odnotowaliśmy powodzi tysiąclecia w Choczni, przy której leżą… Wadowice! A tylko to mogło zmienić… rzeczywistość!
Rzeczywistość brutalną, obnażającą kolejny lokalny bandytyzm!
Który już z rzędu?
Niestety, własną głowę daję, chociaż mam tylko jedną, iż tyle już tego mają „za uszami”, że nikt nie jest w stanie wszystkich tych łajdackich „wałków” policzyć!

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT