Wadowice

n/a°C

" ... Największym niebezpieczeństwem jest,
kiedy się człowieka zniewala mówiąc mu jednocześnie
że czyni się go wolnym.
Temu musimy zapobiec." Karol Józef Wojtyła.
scorpion
kontakt wcieniusanpietro.blogspot.com zbyszekjurczak.pl wadowiceonline.pl pałacowy bajkopisarz blog dziadunia obywatel wadowic tatoo-krakow.com inicjatywawadowice.pl wadowickie ciekawostki cedron news
Start » Uśmiechnij się » Zośka… listy pisze!
Zośka… listy pisze! niedziela, 1 Maj 2016, godz. 14:38

Poczta od FilkowejPo dwóch dniach nieobecności wróciłem…
I pierwsze co zrobiłem, to otworzyłem pocztę…
A tam…
Korespondencja od Zośki…
Chociaż znamy się już „lata świetle”, załączone do maila pismo też w formule per pan

Ale nie forma tu ważna lecz treść, której nie mogę pozostawić bez odpowiedzi…

Porzucając jednak konwenanse, ze względu na długoletnią znajomość, która skutkowała tym, że kiedy w 2000 roku Zośka potrzebowała pomocy w sprawie tzw. „wilii w Kleczy”, „od strzału” trafiła do mnie, bez potrzeby angażowania dla swoich potrzeb osób trzecich…
Dzisiaj wręcz odwrotnie…
Ale może po kolei…

Pismo os Zośki do blogaNa początek pominę Zosiu Twoje twierdzenie o nagranej rozmowie, którym twierdzisz: „… nie wiedziałam, że jest ona przez Pana nagrywana”
Dlaczego? – bo przy tak starannej selekcji materiałów z mojego bloga, jakiej dokonałaś z na razie tylko Tobie wiadomych potrzeb i w sposób aby poza najbardziej istotnymi dla Ciebie nie znalazły się te dla Ciebie niekorzystne, po prostu niemożliwym jest, a zarazem bardzo jednoznacznym do udowodnienia, że Ty niby nie dostrzegłaś w tych materiałach i to nie jednej ale powtarzanej przeze mnie po wielokroć informacji, jednoznacznie informujących wszystkich Czytelników mojego bloga, że „… mój telefon nagrywa wszystkie rozmowy z urzędu”!
Więc tylko gdyby nie ta staranna Twoja selekcja, może ktoś by w tę bajkę uwierzył…
No i ja miałbym problemy, aby ten fakt Ci udowodnić…

A, że nie tylko byłaś osobą publiczną i jak sama informujesz „… powszechnie znaną”, a jednocześnie chciałaś wymusić na mnie… zachowania, ale te określone tylko przez Ciebie, Twoja zgoda była mi na nic niepotrzebna…

Dlatego przejdźmy już do konkretów…

Piszesz: „… W odpowiedzi na zamieszczony przez Pana 22 kwietnia 2016 roku post na blogu (…) i w nawiązaniu do jego treści”
By było jaśniej, nie chodzi Ci o jakże istotną treść tego materiału, ale wyłącznie o zapowiedziane przeze mnie opublikowanie pełnej treści naszej rozmowy telefonicznej, po Twoim zarzucie manipulacji z mojej strony przy Twojej wypowiedzi w materiale filmowym: „Polityczny poker”

Dlatego zadam Ci pierwsze pytanie…
Widzisz moją odpowiedź na Twoje oświadczenie /nigdy do mnie nie przesłane, chociaż jako autor filmu powinienem być jego pierwszym adresatem/, opublikowane materiałem sponsorowanym na portalu wadowiceonline.pl, do którego odniosłem się w odpowiedzi z dnia 22 kwietnia 2016 roku: „Odpowiedź na oświadczenie prezeski WIG…” i w której to zapowiedziałem, na dodatek na Twoje wyłączne życzenie, opublikowanie nagrania całej naszej wspólnej rozmowy z dnia 03 grudnia 2015 roku, podobnie jak zauważyłaś ten film w materiale z dnia 20 kwietnia 2016 roku, zatytułowanym: „… kto finansuje… pomysły burmistrza Wadowic?”, ale jakoś tak nienaturalnie „nie widziałaś 😀 ” tego samego filmu w materiale opublikowanym już w dniu 16 marca 2016 roku i do tego… pod tym samym tytułem: „Polityczny… „poker”!”?
I wtedy się nie… oświadczałaś?
Dlaczego?

Bo w tamtym materiale film był tylko „deserem” do „dania głównego”, którego jednym z najważniejszych „dodatków” było tak niewygodne dla Ciebie oraz Wadowickiej Izby Gospodarczej pytanie: „… Za ile tego samego jazgotu już nie było, kiedy łamiąc obowiązującą uchwałę o przystąpieniu do opracowania studium mającego wskazać kierunki dla przyszłego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, najpierw „faberkomisja” pozytywnie opiniowała decyzje w sprawie odrolnienia terenów tylko pod jedną spółkę i pod hipermarkety w naszej gminie, a potem bez słowa sprzeciwu radni klepali pierwsze w tej sprawie uchwały, mając już w miejscach, na których siedzieli Klinowski, Boryczko, Filkowa, jej córeczka, Siłkowska, Kamińska i radni… drobnych handlowców i przedsiębiorców z Gminy Wadowice?
A więc Was, Wadowiczanie!”?

Prawda, że występuje tu jakiś brak logiki?

Chociaż decyzje o niepublikowaniu – przynajmniej na obecną chwilę – materiału podjąłem sam jeszcze przed wyjazdem, Ty swoim pismem rzekomo z dnia 27 kwietnia 2016 roku, do mnie jednak wysłanym dopiero w ostatniej chwili przed zapowiedzianą publikacją – 29 kwietnia 2016 roku, grozisz mi… popełnieniem przestępstwa na Twoją szkodę opublikowaniem całego nagrania, zapominając tak przy okazji, że na… Twoje życzenie, podyktowane zarzutem mojej nierzetelności?

No to zadam pytanie kolejne: jak można w sposób „kłamliwy” powołać się na treść słów, które sama wypowiedziałaś?

Nadto po raz kolejny, stawiając mi zarzut, iż przeinaczyłem treść tej rozmowy /chociaż nie wiem jak można przeinaczyć treść słów przez Ciebie wypowiedzianych?/ oraz ich przecież jednoznaczne znaczenie, stawiasz mnie nie tylko przed faktem Twoich żądań, aby rozmowa ta została opublikowana w całości, bez żadnych skrótów, ale wręcz zmuszasz do obrony przed Twoimi zakłamanymi zarzutami.

Bo tylko tak Wadowiczanie dowiedzą się, że nagranie nie zostało zmontowane w sposób intencjonalny i niepełny.


I jest to jedyny nasuwający się wniosek po zasugerowanym przez Ciebie przecież przeanalizowaniu całości nagrania a nie tylko jego części, które rzekomo Cię pomawiają i rzekomo szerzą niekorzystne informacje na Twój temat.

Dlatego nie będę zastanawiał się, kto pisał Ci to pismo, bo poza wszelkimi sporami jego treścią wręcz nakazujesz mi publikację całego nagrania, aby w obronie Twojego „dobrego imienia” Wadowiczanie mogli zapoznać się z treścią naszej wspólnej rozmowy, a nie tylko z jej fragmentem, w Twojej ocenie zmontowanym w sposób intencjonalny i niepełny oraz aby nie były to te jego części, które rzekomo tylko mnie odpowiadają i pasują pod przyjęte tez rzekomo tylko przeze mnie założenia, mające na celu pomawianie tylko Ciebie i szerzenie też rzekomo nieprawdziwych informacji na Twój temat.

Dlatego za to pismo bardzo Ci dziękuję…
Obiecując zarazem, że Twoje żądanie, będzie dla mnie… rozkazem!

Bo Twoje fałszywe zarzuty, postawione mi nie tylko w tym zapłaconym oświadczeniu, ale w publikowanym tu piśmie też, są dowodem na Twoje żądania opublikowania tej naszej wspólnej rozmowy, a więc również Twoją zgodą, o którą już nie muszę Cię pytać.

Tym bardziej, że i ja też jestem… za?
0001Bo dla mnie nie najważniejsze jest to co podczas tej rozmowy w dniu 03 grudnia 2015 roku łgałaś o burmistrzu, że nic Cię z nim nie łączy, kiedy już 27 grudnia1995 roku, informujesz mnie na piśmie, że nie tylko burmistrz, to Twój współpracownik!
Dla mnie w tym nagraniu najbardziej istotne jest to wszystko co odpowiadałaś na moje – powtarzane kilka razy – prośby o szczerość i prawdę z Twojej strony…

Bo jaki cel z Twojej strony miała propozycja postawienia mi flaszki, czy twierdzenie: „… Edziu, przecież jeszcze mogę ci się przydać”?

I nie są to kluczowe pytania, jakie ma do Ciebie…
Ale wiem, że na wszystkie będziesz musiała mi odpowiedzieć!

Już na koniec uprzedzam, że Twoje oficjalne pismo zamieszczone w tym materiale, nie miało żadnego wpływu na moją decyzję, którą podjąłem późnym wieczorem w czwartek i podzieliłem się nią z Czytelnikami w treści piątkowego materiału pt. „Jak to jest… osobiście i… rodzinnie?”.
Po prostu materiał przygotowałem przed wyjazdem i tylko w programie ustawiłem automatyczną jego publikację w dniu 21 kwietnia 2016 roku, o godz. 21:00.

0000By informacje tą potwierdzić, obok publikuję screen ekranowy, który pokazuje, jak już dzisiaj jestem wstanie zaplanować publikację materiału na dzień 01 kwietnia 2030 roku, minutę po północy…

Tylko, że nie jest to prima aprilis, tak jak nie jest nim Twoje żądanie zawarte w piśmie datowanym na dzień 27 kwietnia 2016 roku.
Wszak prawo mówi wyraźnie, że o charakterze pisma nie świadczy jego forma, ale treść…
A ta jest tu już jednoznaczna!

Z kolei… kiedy?

Z dowodów na Twoją szczegółową analizę materiałów na moim blogu wiem, że będziesz pierwsza, która… przypomni sobie całość.

A dlaczego materiał w rubryce satyrycznej?
Bo kiedy najpierw chciałaś umyć od całej tej sprawy swoje rączki, domagałaś się negocjacji ze mną, ale nie bezpośrednio, a przez osobę trzecią…
0000-do blogaKiedy jednak mając w pamięci rok 2000, gdy nie był Ci do rozmowy ze mną potrzebny nikt inny, „pokazałem” Ci środkowy palec, napisałaś żebraczy SMS z prośbą o kontakt…

Potem, dysponując pełną wiedzą, że mój telefon nagrywa wszystkie rozmowy, starałaś się odciąć od zbudowanego starannie układu samorządowo-biznesowego, aby kilka tygodni później, pismem z dnia 29 grudnia 1995 roku, ten właśnie układ wyłożyć mi na tacy…

I to w piśmie do dostawcy usług hostingowych, którym chcąc pozbawić mnie i Czytelników mojego bloga praw konstytucyjnych, a więc tych, których nikt nikogo 0002pozbawiać nie może, nawet Ty ze swoim układem samorządowo-biznesowym – do uzyskiwania i rozpowszechniania informacji, do oceny i krytyki oraz do jawności życia publicznego – i to w sposób wredny, tylko Ciebie godny, bo zmierzający do fizycznej likwidacji mojego bloga z przestrzeni publicznej!
Nie liczyłaś jednak, że dostawca usług hostingowych też… „pokaże” Ci środkowy palec!

Czym to więc jest, jeżeli nie satyrą?
Z jednej strony jakże nieumiejętnie sterowaną, a z drugiej jakże trafnie obnażającą ten Wasz układ samorządowo-biznesowy?
I satyrą tylko przez Ciebie… reżyserowaną…

Więc Zosiu… baj, baj 😛

(scorpion)
NAPISZ DO MNIE: KONTAKT